piątek, 18 lipca 2014

Mastodon "Once More 'Round The Sun" (recenzja)

W Atlancie dziś kreowane są najważniejsze standardy we współczesnym metalu. Gatunku mało odpornego na mieszanie się różnych nurtów, łączącego najbardziej doniosłe pomysły klasyków ciężkiego brzmienia, często eklektycznego na poziomie stosowanych rozwiązań instrumentalnych. Muzycy Mastodon najlepiej opanowali owe sztuki tworzenia metalu. Stali się ich głosicielami. Dotarli do tajemnicy metalowej alchemii, która posłużyła zamienieniu w złoto nieco ołowianego już gatunku. Nowy krążek zespołu pt. "Once More 'Round The Sun" potwierdza pozycję Mastodon we współczesnym metalu.

O szóstym dużym albumie studyjnym zespołu Troy Sanders powiedział, że to kontynuacja pomysłów nakreślonych na ostatnim krążku pt. "The Hunter", ale więcej racji miał chyba Bill Kelliher, który stwierdził, że "Once More 'Round The Sun" nawiązuje również do starszych nagrań Mastodon, w tym dużego debiutu z 2003 roku pt. "Remission". Nowy album zespołu jest bowiem bardzo pojemny i choć pierwsze wrażenie zdecydowanie przywołuje skojarzenia z nagranym przed trzema laty "The Hunter" to im bardziej się zagłębić w jedenaście premierowych utworów, tym więcej można w nich odnaleźć inklinacji do muzycznej przeszłości Mastodon. W towarzystwie heavy, sludge'u, progresji i alternatywny, rzadziej w klimacie groove, choć takich pomysłów również nie zabrakło na "Once More 'Round The Sun". Można by się zastanowić czy ten album nie jest formą podsumowania dotychczasowej twórczości Mastodon, ale byłaby to krzywdząca opinia wobec kilku nowych pomysłów stworzonych przez kwartet z Atlanty z myślą o szóstym albumie studyjnym.


Otwarcie "Once More 'Round The Sun" przywołuje proste skojarzenie - to Mastodon! Zarówno "Tread Lightly", jak również "The Motherload", a nawet trzeci w kolejności "High Road" posiadają w sobie cechy świadczące w niekokieteryjny sposób o tożsamości zespołu z Atlanty. To utwory dynamiczne, odzwierciedlające niezwykłą chemię pomiędzy instrumentalistami i wokalistami, wypełnione trotylem i eksplodujące wraz z kolejnymi zagrywkami. Mastodon niekoniecznie skomplikowany, ale piekielnie silny i dosadny. Tyle, że ta płyta rozciąga się w podświadomości słuchacza, jak psychodeliczne potwory, które zagnieździły się w wyobraźni Skinnera. Współpraca tego artysty z zespołem przyniosła epileptyczne efekty jeśli chodzi o oprawę graficzną "Once More 'Round The Sun", ale to w istocie dobre résumé zawartości tego albumu. Utwór tytułowy, właściwie krótka niespełna trzyminutowa miniatura, jeszcze nie sygnalizuje iż muzycy z Atlanty przygotowali na tym krążku znacznie więcej niż kilka potężnych strzałów w stylu heavy n' sludge. Jednak następujący za chwilę utwór pt. "Chimes at Midnight" świadczy, że będziemy mieli tu do czynienia również z muzyką z pogranicza horroru i fantastyki. Demoniczna gitara ze  wstępu, napisana trochę w stylu wielkiego "Sleeping Giant", znika gdzieś w gąszczu efektownych riffów i partii perkusji. Później po serii ostrego grania powraca odmieniona i obwieszcza słuchaczom, że...

...nadeszło ujmujące dziwactwo! W "Asleep In The Deep" może zadziwiać wiele rzeczy. Syntezatory wprost od Isaiaha Owensa, wokale podpisane jako Valient Himself, ale przede wszystkim wijąca się psychodeliczna kompozycja, na którą zespół dawno sobie nie pozwolił. Na następującym chwilę później "Feast Your Eyes" Mastodon gra ostro i zadziornie, jak na początku płyty, ale przy tej różnicy, że fragmenty heavy n' sludge zostały rozdzielone poprzez owe psychodelium. Efekt jest niezły, a na kolana powala, gdy w tym samym utworze następuje solówka przełamująca kolejne partie instrumentów. Sądząc, że na tym kończą się zaklęcia zawarte na "Once More 'Round The Sun" byłem w ciężkim błędzie, gdy przyszło zmierzyć się z utworem "Aunt Lisa". Znalazło się tu trochę klimatu sludge, nie zabrakło też symptomatycznej dla tego dzieła psychodelii, ale chórki ostemplowane przez The Coathangers & Gary Lindsey doprowadziły moje wyobrażenie o twórczości zespołu z Atlanty do kolejnego wrzenia. Który współczesny zespół metalowy pozwoliłby sobie na tyle figlarności? Dostrzec tu można bez wysiłku wpływ pewnej murowanej płyty z 1979 roku, rzecz, o którą nie posądzałbym muzyków Mastodon. Kolejne dwa utwory, "Ember City" i Halloween", stanowią konsekwentne przemierzanie kierunków wyznaczonych na "Once More 'Round The Sun". Zachwyca wymienność wokali oraz przekonujące i dosadne instrumentarium, z którego często wytwarzają się stany psychodelicznego uniesienia.

Olśniewające dzieło zostaje zakończone najbardziej wielowątkowym utworem nagranym przez zespół na potrzeby "Once More 'Round The Sun", choć trzeba by było skłamać twierdząc, że wcześniejsze utwory Mastodon były proste. Wieńczący album "Diamond In The Witch House" to po prostu najdłuższa kompozycja w przekroju płyty. Nagrany trochę w tradycji zespołu z Atlanty, bowiem wsparł ją wokalnie Scott Kelly. W perspektywie pozostałych utworów "Diamond In The Witch House" wyróżnia się ociężałym tempem, bardzo mocno służy skojarzeniom z klasyką sludge, a nawet doom metalem. To utwór o efektownie powyciąganych gitarach, tunelowym wokalu i stępionym klimacie. Nieprzypadkowo znalazł się tu współtwórca Neurosis, muzyk niestroniący od eksperymentów w metalu i wielki autorytet dla innych wykonawców gatunku. Na tym można by zamknąć przemyślenia dotyczące "Once More 'Round The Sun". Jest to album o silnym ładunku pomysłów, jakie pozwoliły Mastodon znaleźć się na metalowym firmamencie. Charakterystyczne brzmienie, niebanalne ostre kompozycje, w tym przypadku sięgające też psychodelii, a także kilka dosyć nieoczekiwanych zagrywek pozwalają mi sądzić, że baza kreacji najważniejszych standardów we współczesnym metalu wciąż mieści się w Atlancie.

Ocena: 9/10

Mastodon 2014
O albumie w skrócie...

Skład: Troy Sanders (b, w), Brent Hinds (g, w), Bil Kelliher (g, w), Brann Dailor (p, w)
 
Tracklista:
1. Tread Lightly
2. The Motherload
3. High Road
4. Once More 'Round the Sun
5. Chimes at Midnight
6. Asleep in the Deep
7. Feast Your Eyes
8. Aunt Lisa
9. Ember City
10. Halloween
11. Diamond in the Witch House
Kraj: 
USA

Produkcja:
Nick Raskulinecz

Dystrybucja:
Reprise Records

Gatunek:
Metal Progresywny,
Sludge Metal

Rok wydania:
2014

Podsumowując: "Zachwyca wymienność wokali oraz przekonujące i dosadne instrumentarium, z którego często wytwarzają się stany psychodelicznego uniesienia"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz