czwartek, 10 lipca 2014

Thine "The Dead City Blueprint" (recenzja)


W okryciu cieni, tak jakby na moment wypełzli z kanałów, aby zaraz znów się tam udać, odmienieni, ale zarazem dojrzalsi i mądrzejsi. To angielski zespół Thine. Dawni podskakiwacze pod black metal po dwunastu latach studyjnej przerwy wdali się w romans z progresją. Świadczy o tym zawartość "The Dead City Blueprint"

O zmianach w Thine najlepiej były poinformowane osoby, które zdobyły się na wyjątkowe zaangażowanie, aby śledzić ostatnie mało obiecujące lata działalności zespołu. Wtedy też właściwie bez echa przeszło kilka nagrań demo angielskiej piątki. Te surowe muzyczne miniatury stanowiły w istocie przedbiegi do dużego albumu studyjnego. Takiego, który odmienia wszelkie wyobrażenia o zespole. Trzecie duże dzieło Thine jest to bowiem wyraźna redefinicja stylu pozostawionego w masowej świadomości przez muzyków z północnej Anglii. Krążek sprawnie wpisujący się w klimat mrocznego prog metalu. 


Na
"The Dead City Blueprint" nie brakuje kompozycji wielowątkowych o dość rozmaitej palecie zagrywek instrumentalnych, gdzie najważniejszą rolę spełniły gitary Dylana Rhodesa i Paula Groundwella. W szerokiej, czasem niepośpiesznej przestrzeni wyłoniły się liczne dialogi pomiędzy partiami gitar angielskich ex zwolenników metalowej ekstremy. Na ogół są to zagrywki w ramach sprawnego balansowania pomiędzy rockiem a metalem, sporadycznie w wyciszonej i onirycznej formule, rzadziej w konfrontacji z ekstremalną przeszłością zespołu, choć nie da się ukryć, że na "The Dead City Blueprint" nie zabrakło instrumentalnych nawiązań do mrocznej genezy zespołu.

Charakterystyczne cechy trzeciego albumu Thine rysują się w klimacie wspominanej wcześniej przestrzeni. Materiał został bowiem zawieszony w ponurej i melancholijnej atmosferze. Już na poziomie okładki i grafik zdobiących krążek można odnieść wrażenie, że Anglicy nie należą do najweselszych kolesi, a sama muzyka zaoferowana na
"The Dead City Blueprint" to zaiste zatapianie się w angielskich demonach z West Yorkshire. Nostalgiczność w połączeniu z demonicznością tego dzieła nie jest twórczością, która łatwo wkupuje się w łaski słuchaczy. To materiał przytłaczający szczególnie we fragmentach wieńczących dzieło. Kompozycje zatytułowane "The Beacon", „Scars From Limbo” i "Adrift Through The Arcane Isles Of Recovery" najlepiej oddają mroczne oblicze Thine. 

Owemu finałowi, w dojmującym poczuciu bezradności, towarzyszy szeroki zestaw urozmaiceń. Po rozstaniu się z
"The Dead City Blueprint" na długo w mej pamięci pozostanie złowieszczy dźwięk syreny próbujący przebić się przez fale niemego morza. To uczucie spotęgowały rozsypane tu i ówdzie partie klawiszy, akustyków i tworzyw z pogranicza ambientu i elektroniki. Fragmentami czułem się więc przy "The Dead City Blueprint" , jak w otoczeniu opowiadań Howarda Phillipsa Lovecrafta. Niemniej owy ładunek spopielonych emocji nie miał aż takiego natężenia w perspektywie całego albumu. Muzycy Thine zagrali ostrzej w "Brave Young Assassin", "To The Precipice" albo "A Great Unknown", gdzie walory mrocznego progresji zostały skoncentrowane bardziej na instrumentach, niż klimacie, choć i tego nie zabrakło w rozsądnej dawce. 

Milczeniem nie chciałbym pominąć Alana Gaunta, którego wokale dobrze wkomponowały się w konwencję noir trzeciego albumu Thine. Nie jest to może nadzwyczajna skala, ale wyjątkowo przekonująco wpisująca się w odświeżony styl zespołu. Sądzę więc, że "The Dead City Blueprint
" stanowi mocny punkt w mrocznym prog metalu. Dobrze by było, aby muzycy Thine nie pozostali w okryciu cieni.

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Paul Groundwell (g), Alan Gaunt (w), Dylan Rhodes (g), Richard Swift (b), Dan Mullins (p))
Tracklista:
1. Brave Young Assassin
2. Flame to the Oak
3. Out of Your Mind & into a Void
4. To the Precipice
5. The Dead City Blueprint
6. A Great Unknown
7. The Rift
8. The Beacon
9. Scars from Limbo
10. Adrift Through the Arcane Isles of Recovery
 

Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
Thine

Dystrybucja:
Peaceville Records

Gatunek:
Rock Progresywny, Metal Progresywny

Rok wydania:
2014

Podsumowując: "Po rozstaniu się z <<The Dead City Blueprint>> na długo w mej pamięci pozostanie złowieszczy dźwięk syreny próbujący przebić się przez fale niemego morza"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz