czwartek, 7 sierpnia 2014

Gazpacho "Demon" (recenzja)

O scenie norweskiego rocka progresywnego można już co najmniej od dekady mówić jako o zjawisku. W odpowiednim czasie murt został dostrzeżony przez angielską wytwórnią Kscope, która znacząco i skutecznie przyczyniła się do jego popularyzacji na świecie. Pośród wielu wspaniałych zespołów ważne miejsce zajmuje jeden z diamentów w koronie Kscope - Gazpacho. Krążek zatytułowany "Demon" to ósmy album studyjny tego zespołu z Oslo.

Tracklistę krążka utworzyły cztery utwory, co nie jest standardem zespołu, choć w latach 2007-2009 muzycy Gazpacho zarejestrowali dwa albumy, które w sensie struktury mogą wzbudzać skojarzenia z "Demonem". Chodzi oczywiście o nawiązujący oprawą do mrocznej norweskiej kultury muzycznej album pt. "Night" z 2007 roku, a także jego następcę zatytułowanego "Tick Tock" z 2009 roku. W tych czasach norweski zespół pozostawał jeszcze w miarę niezależny, tzn. nie był związany kontraktem z poważnym dystrybutorem. Warto się więc zastanowić czy "Demon" miał być ilustracją poszukiwania wolności przez zespół, czy może manifestem uświadamiającym fanom, że muzycy Gazpacho nigdy owej wolności nie utracili. Po zmierzeniu się z czterema nowymi utworami Norwegów wypada mi stwierdzić, że prawdą jest druga opcja.


Album zatytułowany "Demon" to przede wszystkim krążek ładny. Nie jest to słowo obdarzone szczególnym błogosławieństwem, ale mówi bardzo dużo o ósmym albumie studyjnym Norwegów. Przemierzając wielowątkowymi korytarzami w obu częściach utworów "I've Been Walking" miałem ochotę wyłączyć wtyczkę od otaczającego mnie świata. To utwory wypełnione melancholią, ślamazarne i obdarzone tajemnicą, która leży w genetyce Gazpacho. Utwory piękne w swej niepośpieszności, spadające na duszę słuchacza niczym krople porannego deszczu na ziemię. Piękna w norweskim zespole jest przede wszystkim naturalność. Instrumentaliści nie silą się w cyrkowym stylu na żonglowanie riffami, partiami klawiszy oraz perkusji. Chodzi wszak o refleksję nad dźwiękiem. To daje się odczuć, gdy wyłaniające się znikąd partie smyczkowe Mikaela Kromera oraz piękne igraszki klawiszowe Thomasa Alexandra Andersena stają naprzeciw niekiedy zadziornym gitarom Jona Arne Vilbo i budzonej ze snu perkusji Larsa Erika Aspa. Nad czystością dźwięku czuwa basowy Kristian Torp, zaś w baśniowy klimat wprowadza dosyć leniwie narrator Jan Henrik Ohme.

Złowrogo brzmiący "Demon" nie jest więc dziełem potępionym przez złe moce. Nawet miniaturowy "The Wizard of Altai Mountains" mówi, że mamy do czynienia z prog rockową sielanką, w której dozwolone są nawet takie instrumenty, jak akordeon albo banjo. Tymczasem trochę więcej zastanowienia może wprowadzić utwór wieńczący dzieło, a zarazem najbardziej rozbudowana kompozycja pt. "Death Room". To utwór, który z ósmego albumu studyjnego Gazpacho czyni trochę konwencję filmu pt. "Labirynt Fauna" w reżyserii Guillermo del Toro. Wszakże sporo w tym baśniowego klimatu, ale okazuje się, że nad krążkiem czuwają też mroczne moce. Niezbyt dużo mają siły, choć są widoczne. Świadczy o tym symptomatyczna gitara - właściwie szarpanie kilku strun - wprowadzająca nieco demonicznego zamieszania do nowego dzieła Gazpacho. Utwór ostatecznie wpisuje się w ogólną konwencję albumu, czaruje refleksyjnością i drobiazgami, ale zarazem świadczy o mrocznych fascynacjach zespołu.
 

Na krążku szczególnie podoba mi się fragment, gdy Jan-Henrik Ohme wyśpiewuje, że jego ciało jest brudne. Może demony nie mają dostępu do duszy, a kierują wyłącznie naszymi powierzchownymi poczynaniami? Dobro tkwi wewnątrz każdego człowieka, ale jego czyny niekiedy nie pozwalają się temu dobru uwolnić. Trochę jest tak z ósmym albumem studyjnym Gazpacho. Z tą jednak różnicą, że "Demon" to widoczny kawałek dobrego rocka progresywnego z Norwegii.

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Jan Henrik Ohme (w), Thomas Alexander Andersen (ik), Jon Arne Vilbo (g),  Mikael Kromer (is), Kristian Torp (b), Lars Erik Asp (p), Stian Carstensen (gościnnie, ak, bnj), Charlotte Bredesen (ch)

Tracklista:
1. I've Been Walking Part 1
2. The Wizard of Altai Mountains 
3. I've Been Walking Part 2 
4. Death Room 

Rok wydania:
2014
 
Kraj: 
Norwegia

Produkcja:
Chris Tsangarides

Dystrybucja:
Kscope

Gatunek:
Rock Progresywny

Podsumowując: "Album zatytułowany <<Demon>> to przede wszystkim krążek ładny [...]"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz