czwartek, 21 sierpnia 2014

Vanden Plas "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)" (recenzja)

Pierwsze wrażenie, które wytworzył we mnie tegoroczny album Vanden Plas było bardzo dobre. Zawiesiłem się gdzieś pomiędzy światłościami a mrokami tego świata. Wszakże okładka "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)" intryguje i zachęca do sięgnięcia po to dzieło. To uczucie wzmacnia fakt, że oprawa liryczna tego albumu została oparta na twórczości słynnego niemieckiego pisarza fantasy Wolfganga Hohlbeina, a autorami krążka są solidni przedstawiciele europejskiego metalu progresywnego. Muzycy, którzy w przeszłości interpretowali twórczość Alexandre Dumasa.

Na tym rozkoszności się kończą, ponieważ im głębiej sięgnąć do zawartości "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)", tym pierwsze wrażenie ulatuje niczym opadające liście z jesiennych drzew. Nie od razu, bez gwałtowności i kategorycznego skazywania tego albumu na niepowodzenie w dyskografii Vanden Plas. Mogę wręcz rzec, że pierwsze fragmenty tego albumu przenoszą do pięknej baśniowej krainy. Mieszka w niej sędziwy narrator - niestety dość daleko od klasy Rutgera Hauera w "Lost In The New Real" Arjena Lucassena - mieszkają też piękne partie instrumentalne, tj. wymieniające się między sobą subtelne instrumenty klawiszowe i ostre zestawy gitarowo-perkusyjne, a także wysokiej klasy wokalista, który swą barwą pięknie wkomponowuje się w ten rodzaj baśniowego prog metalu. Spośród dziesięciu wizji tworzących tracklistę tego albumu dałem się porwać szczególnie pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej. Zachwyciły mnie nagłe zmiany nastroju, głębokie momenty przestoju i wypuszczenia poszczególnych instrumentalistów. Byłem oszołomiony ciężarem, jaki ten zespół potrafi z siebie wydobyć, a także zaczarowany jego niebiańskim, kołyszącym obliczem, które w głównej mierze jest zasługą uroczej Julii Steingass, wokalistki wspierającej Andy'ego Kuntza w stylu zbliżonym do Lee Douglas z Anathemy.


Tym bardziej doskwiera mi świadomość, że ta kraina, do której zaprasza Vanden Plas ma też swoje bardzo rozczarowujące momenty. Odkrywając kolejne wizje "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)" można odnieść wrażenie, że niemieccy prog metalowcy balansują pomiędzy geniuszem a tandetą. Dlaczego w wizji piątej wzruszającą solówkę klawiszową zestawiono z dziwacznymi elektronicznymi tłami, które skutecznie próbują odebrać jej urok? W każdym razie akurat ta wizja broni się przejmującym chórem i zagęszczającym się klimatem, ale w kolejnej znowuż muzycy Vanden Plas zbyt intensywnie próbują romansować z elektroniką, która szczególnie źle wpływa na partie klawiszowe. Ten album mógł być wielki! Kolejne zestawy ostrego groove pomiędzy gitarami a perkusją i wijący się wokal świadczą, że mamy do czynienia z niezłym zespołem, ale intro siódmej wizji pozwala sądzić, że Vanden Plas to dziś muzyczna schizofrenia... albo nieprzemyślany koncept, względnie hołd ku czasom MIDI i tego typu dźwiękom. Myślę, że zbyt nachalne silenie się na nowoczesność zgubiło esencję "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)", który pod względem instrumentalnym brzmi pasjonująco, ale totalnie nie sprawdzają się tu wszelkie wtrącenia elektroniczne.

Taki stan rzeczy klarownie ilustruje choćby ósma wizja, która zmysłowo łączy partie klawiszowe z instrumentami smyczkowymi. Myślę, że przy tym utworze zespół mógł odpuścić wokale Andy'ego Kuntza i pozwolić śpiewać wyłącznie Julii Steingass... właściwie to nie tyle śpiewać, co płynąć. To wyborna wokalistka, a jej urok daje się szczególnie odczuć w akompaniamencie klawiszowym. Żałuję więc, że ósma wizja - zupełnie spodziewanie - rośnie w klimacie zbliżonym do piątej wizji. W tym momencie zdałem też sobie sprawę, że muzycy Vanden Plas w drugiej części "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)" zdublowali pomysły zasygnalizowane na początku płyty. Pewnie dlatego kilka pierwszych wizji ma w sobie tyle świeżości. W taki też sposób rozpoczyna się dziewiąta wizja, a więc o wybornej zagrywce gitarowej, która skutecznie przysłania kolejne przesadzone patenty elektroniczne. W finale album zamyka się przywołując wrażenie: "Hej, przecież dopiero to słyszałem", nieco mówiąc też o najbardziej irytujących fragmentach krążka, jednocześnie przypominając, że muzycy Vanden Plas mają też w sobie zadatki na mistrzów prog metalu.


Pozostaję w rozdarciu po wysłuchaniu "Chronicles of the Immortals: Netherworld (Path One)". Niemcy z Vanden Plas zarejestrowali dzieło, które zdradza ich niebanalne umiejętności, ale w podobnym stopniu rozczarowuje i zniechęca. Okazuje się, że w tym przypadku daleko złudne było pierwsze wrażenie.

Ocena: 6/10

O albumie w skrócie...

Skład: Andy Kuntz (w), Stephan Lill (g), Andreas Lill (p), Günter Werno (ik), Torsten Reichert (b), Dave Esser (nar) + chór 

Tracklista:
1. Vision 1ne    
2. Vision 2wo - The Black Knight    
3. Vision 3hree - Godmaker    
4. Vision 4our - Misery Affection Prelude   
5. Vision 5ive - A Ghosts Requiem    
6. Vision 6ix - New Vampyre
7. Vision 7even - The King and the Children of Lost World
 
8. Vision 8ight - Misery Affection    
9. Vision 9ine - Soul Alliance    
10. Vision 10n - Inside


Rok wydania:
2014
Kraj: 
Niemcy

Produkcja:
Markus Teske

Dystrybucja:
Frontiers Records

Gatunek:
Metal Progresywny

Podsumowując:: "[...] można odnieść wrażenie, że niemieccy prog metalowcy balansują pomiędzy geniuszem a tandetą"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz