środa, 10 września 2014

IQ "The Road of Bones" (recenzja)

IQ to jeden z tych zespołów angielskiej sceny progresywnej, który cieszy się niesłabnącym szacunkiem, ale zarazem nigdy pod względem komercyjnym nie wszedł do panteonu gigantów gatunku. Nie zważając na działalność w cieniu największych przeszło trzydziestoletnia historia zespołu dostarczyła wielu wspaniałych nagrań i koncertów, a także przyczyniła się do rozwoju nowego rocka progresywnego. Dziś okazuje się, że muzycy IQ nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, ponieważ ich najnowszy album zatytułowany "The Road of Bones" to dzieło ocierające się o wybitność.

Na wstępie trzeba powiedzieć o trzech ważnych kwestiach, które stanowią tło do nagrań "The Road of Bones". Po pierwsze album powstał po pięciu latach od ostatniego dużego krążka zespołu, tj. "Frequency" z 2009 roku, a więc naturalną koleją losów muzycy IQ dysponowali dużą ilością czasu, aby wykiełkowane pomysły odpowiednio oszlifować. Czas to w muzyce przywilej, z którego Anglicy bez wątpienia skorzystali, choć... nie wszyscy. Od wspominanego albumu w zespole doszło do zmian w składzie, co jest częstą praktyką w IQ, a więc - to będzie po drugie - aktualny skład grupy tworzą Mike Holmes, Peter Nicholls, Paul Cook, Neil Durant i Tim Esau. Ten ostatni to basista, który wchodził do oryginalnego składu IQ na początku lat 80. ubiegłego stulecia. Teraz po trzecie - chyba najważniejsze - nowy album angielskiego zespołu warto kupić w edycji rozszerzonej. Ponad podstawową tracklistą "The Road of Bones" zostały tam bowiem zawarte utwory dodatkowe, które w żadnym razie nie pełnią funkcji odrzutów z sesji nagraniowej. Stanowią wszak wspaniałe uzupełnienie albumu. Nieznajomość tych sześciu utworów uniemożliwia ocieranie się wraz z muzykami IQ o wspominaną wybitność, zaś istnienie tylko podstawowej wersji "The Road of Bones" należy uznać za niezręczność osób odpowiedzialnych za wydanie albumu.

Weźcie teraz głęboki oddech. Raz. Dwa. Trzy. Jakby do filmu zapraszają dźwięki pierwszego utworu na płycie, będącego sprawną ilustracją aktualnych możliwości IQ, a zarazem standardem nowego rocka progresywnego pod postacią kompozycji zatytułowanej "From the Outside In". Słychać tu delikatne odniesienia do twórczości wspomnianych największych, które jednak szybko rozpadają się w starciu z energicznością i żywiołowością IQ. Każdy z muzyków zdążył zaprezentować tu swoją formę, popisać się wirtuozerską solówką lub zagrywką, a także zakomunikować słuchaczom, że czeka ich niezwykła, wielowątkowa podróż. Jej najbliższy przystanek pod postacią utworu tytułowego wcale nie rozwiewa skojarzeń z filmem, ale tym razem przenosi do eterycznego i niezwykle subtelnego świata dźwięku. Oprócz przesłanek pozazmysłowej pracy instrumentalno-wokalnej w kompozycji zatytułowanej "The Road of Bones" unosi się coś złowrogiego. Klimat mroczny, a zarazem atrakcyjny dla słuchacza. Niesiony gitarą Mike'a Holmesa, kokietowany klawiszami Neila Duranta i prowokowany zaczepną narracją Petera Nichollsa. Klimat, który wreszcie wybucha w podniosłym finale.

W objęciach romantyczności rozpoczyna się najbardziej rozbudowana kompozycja IQ. Utwór o prawie dwudziestominutowym czasie trwanie pt. "Without Walls", który stanowi odpowiedź na współczesne dylematy o prawidłowym kształcie wielowątkowej struktury progresywnej. To kompozycja, w której muzycy IQ pomieścili całe mnóstwo rozmaitych zagrywek, wypuszczeń, solówek i improwizacji, zarazem nie tracąc esencji utworu. Od początku do końca "Without Walls" opiera się na spójnym motywie, którego różne wariacje czynią z tego utworu fascynującą podróż wokół pięknych melodii, gdzie najważniejszą rolę pełnią klawisze Neila Duranta, będące niczym Lodowa Królowa wydająca polecenia gitarze, basowi i perkusji. Instrumentalny fragment tego utworu stanowi par excellence esencję gatunku. Na "Without Walls" instrumentaliści IQ zaprezentowali również wyjątkową grację w operowaniu tempem, niekiedy zbliżając się do leniwej klasyki, czasem przyspieszając w metalowym stylu. Nie zabrakło tu również dziwacznego psychodelicznego odjazdu, a także następującego tuż po nim podniosłego finału.

Uff! Nic dziwnego, że konsekwencją multiśrodków zastosowanych w tym wielowątkowym dinozaurze był utwór - powiedzmy w perspektywie standardu IQ - miniaturowy. Prawie sześć minut kompozycji pt. "Ocean" umożliwia osiągnięcie stanu refleksyjności w towarzystwie kołyszących klawiszy i nieśmiałej gitary akustycznej, a także powściągliwego Petera Nichollsa. Gdyby to były lata 80. ubiegłego stulecia to "Ocean" z pewnością trafiłby do radia na singla promującego "The Road of Bones", ale nie byłby dobrą ilustracją całego krążka. Weźmy choćby pod uwagę kompozycję zamykającą podstawową część płyty. Jest to bowiem kolejny rozbudowany utwór IQ, któremu został nadany tytuł "Until the End". Tu znowu - niejako w kontraście do słodkiego klimatu z "Ocean" - wyłania się sporo mrocznego, pochmurnego klimatu (zresztą w zgodzie z niełatwym przesłaniem lirycznym albumu). W tym utworze muzycy IQ również zaproponowali słuchaczowi podróż oprawioną licznymi zwrotami instrumentalnej akcji, choć dużą część "Until the End" zdominowały schizofreniczne odjazdy zasygnalizowane w "Without Walls". Zespół w tym przypadku nie stroni od improwizacji, sprawia wrażenie jakby chciał porozciągać spójny klimat płyty, co... dodaje jej  pikanterii, jednocześnie umiejscawiając "The Road of Bones" w konwencji pomiędzy klasyką a nieodgadnioną wirtuozerią.

Na słowach "Before my heart sets you free" wielu słuchaczy rozstało się z nowym albumem IQ, ale wcześniej wspomniałem, że "The Road of Bones" trwa dalej! Sesja zespołu, która odbyła się w Southampton na przełomie 2013 i 2014 roku dostarczyła jeszcze sześć utworów. Nie wiem czy w booklecie podstawowej wersji płyty w ogóle zostały one wspominane, ale w rozszerzonej edycji ozdobiono je absorbującymi grafikami, które kontynuują koncept płyty. Mało tego! Te numery utrzymują (wzmacniają?) bardzo wysoki poziom "The Road of Bones". Weźmy najpierw pod uwagę "Knucklehead" o niesamowitym plemiennym klimacie, będącym uzupełnieniem mrocznych inklinacji muzyków IQ. To kompozycja mocna, wręcz metalowa, o wciągającym zapętlonym instrumentarium i zaskakującym finale, jak w dobrym horrorze! Tuż po niej następuje kolejne metalowe wariactwo z domieszką skojarzeń wprost z filmów grozy, tj. instrumentalna miniaturka zatytułowana "1312 Overture", gdzie Anglicy przekroczyli chyba wszystkie dopuszczalne granice improwizacji. Jest to krótki, acz wybitny utwór, będący zresztą zręcznym wprowadzeniem do wielowątkowego "Constellations". Ta kompozycja z kolei odkrywa kolejne przestrzenie fascynacji Anglików wystrzelonych na planetę awangardy i space rocka. W taki też sposób wyobrażałem sobie kontynuację wielkiego "Without Walls". W tym przypadku muzycy IQ znowu pozwolili sobie na całe mnóstwo instrumentalnej prezentacji swoich niebanalnych umiejętności, sprawdzili też emocjonalność wokalisty, a przede wszystkim wpisali się w kolejny neoprogresywny standard w rocku.

O tym, że tzw. kompozycje bonusowe współgrają z konceptem podstawowej wersji płyty świadczy też nieco melancholijny utwór "Fall and Rise" o znakomitych partiach gitary, dodatkowo wspieranej akustykiem. To kompozycja wpisująca się w klimat rozbudowanej jesiennej ballady, rzecz do zagłębiana uczuciowości, odzwierciedlająca piękne przestrzenie instrumentalne. Tymczasem utwór pt. "Ten Million Demons" stanowi chyba najdziwniejszą tegoroczną próbę studyjną IQ. Na wstępie słuchaczy wita klimat wyjęty z elektronicznych snów Vangelisa lub Jeana Michela Jarre'a, klimat, który następnie ulega zagęszczeniu, później stopniowemu rozdarciu pulsującą gitarą. Ten odważny romans z elektroniką należy ocenić jako śmiały transport nowych patentów do współczesnego rocka progresywnego. W sumie też spełnienie definicji tej muzyki, która może pomieścić wszystko. W tym momencie po raz piąty pomyślałem: "Ileż bym stracił, gdybym kupił tylko podstawową wersję płyty!". Był też szósty raz w mało ambitnie zatytułowanej kompozycji "Hardcore", która ostrożnie kontynuuje pomysły poprzedniczki, jednocześnie wieńcząc to wielkie dzieło klasycznmi prog rockowymi standardami ze szczególnym wskazaniem na wspaniałe partie klawiszy i gitary. To znakomite zwieńczenie całego dzieła.

Konkluzja może być więc tylko jedna: to zdumiewające, że wydawca "The Road of Bones" dopuścił do zaistnienia na rynku samodzielnej tzw. podstawowej wersji albumu! Materiał IQ złożony z pięciu utworów jest świetny, ale ten wysoki poziom został jeszcze wywindowany sześcioma dodatkowymi utworami, które zawartości "The Road of Bones" dodały nowego wymiaru, jednocześnie sprawnie integrując się z ogólnym konceptem albumu. Apeluję więc do potencjalnych słuchaczy, aby rozważnie inwestowali pieniądze. W tym przypadku warto wydać trochę więcej, bowiem pełnię aktualnych możliwości IQ daje się odczuć w rozbudowanej wersji nowego krążka. Rozmiar
"The Road of Bones" zapewnia długotrwałą możliwość eksplorowania najlepszych standardów we współczesnym rocku progresywnym... standardów, które dziś wyznaczają Anglicy z IQ...

Ocena: 9/10

IQ
O albumie w skrócie...

Skład: Peter Nicholls (w), Neil Durant (ik), Mike Holmes (g), Tim Esau (ib, b), Paul Cook (ip, p)

Tracklista:
1. From the Outside In 
2. The Road of Bones     
3. Without Walls     
4. Ocean   
5. Until the End     
6. Knucklehead 

(edycja rozszerzona)
7. 1312 Overture 

(edycja rozszerzona)
8. Constellations 

(edycja rozszerzona)
9. Fall and Rise 

(edycja rozszerzona)
10. Ten Million Demons 

(edycja rozszerzona)
11. Hardcore 

(edycja rozszerzona)
Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
Michael Holmes

Dystrybucja:
Giant Electric Pea

Gatunek:
Rock Progresywny

Rok wydania:
2014

Podsumowując: "Materiał IQ złożony z pięciu utworów jest świetny, ale ten wysoki poziom został jeszcze wywindowany sześcioma dodatkowymi utworami [...]"

Konrad Zola

2 komentarze:

  1. Witam
    Anglicy z IQ nie przestają mnie zadziwiać... wydając coraz to lepsze albumy... Są jak dobre wino, im starsi i dojrzalsi tym lepsi w swoim rzemiośle i dokonaniach rzecz jasna. Co mogę powiedzieć o nowej płycie grupy, ano tyle że muzycy stworzyli doskonałą muzykę , pełną mroku i tajemniczości. Płyta ta jest "najcięższą" w dorobku grupy w sensie stricte muzycznym. Nie brakuje też cech z pod znaku neo-prog'a , którym raczył Nas zespół na poprzednich płytach.I co najważniejsze ów album posiada niezwykły klimat chociażby w postaci tajemniczych dźwięków , sentencji etc. Reasumując , to jeden z najlepszych jak i nie najlepszy krążek w historii IQ. Moja ocena to: 5+

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda tylko, że krążek został wyprodukowany w większym nakładzie w podstawowej wersji, ponieważ rozszerzona to naprawdę niezła muzyka, warta by ją poznać. Dzięki za opinię!

    OdpowiedzUsuń