niedziela, 14 września 2014

Ulver / Sunn O))) "Terrestrials" (recenzja)

Twórczość norweskiego Ulvera przed paroma laty na dobre wyszła z cienia. Eksperymenty zespołu, jego kokieteria z dźwiękiem i filozofia muzyki podzieliły słuchaczy na entuzjastów i niechętnych kapeli ludzi. Trudno mi sobie wyobrazić w jaki sposób zespól będzie różnicował opinię na albumie zatytułowanym "Terrestrials", ale oprócz Norwegów na krążku wystąpili również inni wizjonerzy muzyki - Amerykanie z Sunn O))). Co mogło wyniknąć z tego niezwykłego połączenia?

Niedużo powyżej pół godziny muzyki. Eksperymentalnej, nieprzystępnej i trudnej. To w sumie trzy długie utwory oparte na dziwnych strukturach. Tak jakby kompozytorzy zdołali uchwycić odblaski mrocznego snu. Nieregularne dźwięki, jakieś flesze pozornie niepasujących do siebie obrazów, zapętlone i pełne tajemnicy korytarze. Do tego klimatu wprowadza "Let There Be Light". Kompozycja będąca odzwierciedleniem symbiotycznego miksu ambientu z drone, której minimalizm nadszarpuje trąbka wyjęta z horroru, a wreszcie wyłamuje potężny finał o charakterystycznej partii bębnów. Zamykam oczy, otwieram je, wcale się nie budzę, choć owe natężenie dźwięków w finale "Let There Be Light" zapowiadało zmianę klimatu.

Tymczasem stan hipnotycznego letargu pogłębia utwór "Western Horn", ale trudne do prostego opisania poszlaki elektroniki pozwalają przynajmniej trochę zrozumieć na czym polega gatunek określany drone ambientem. Muzyka, która mogłaby ozdobić któryś z filmów Bergmana, względnie Lyncha, oparta na specyficznym motywie przewodnim. W przypadku "Let There Be Light" była to trąbka, zaś przez korytarze "Western Horn" wiedzie metaliczny dźwięk wzbudzający skojarzenia z początkami eksperymentalnego Ulvera... albo z tożsamością Sunn O))). Tak jakby zza lustra próbowała wydostać się kobieta krzycząca w języku elektroniki.

Na wyraźnym motywie opiera się również zamykający dzieło utwór "Eternal Return", choć wobec dwóch poprzednich kompozycji charakteryzuje się znacznie bardziej zagęszczonym klimatem. Nieśmiały dialog instrumentów smyczkowych i standardów instrumentalnych Ulvera i Sunn O))) tworzy przejmujący efekt. Smutny, wykraczający z ramion snu gdzieś w okolice krwawiącej duszy. Tutaj na chwilę w towarzystwie smyczków odzywa się Kristoffer Rygg, filozoficznie, jakby za mgłą, a zarazem niosąc doniosłe i aktualne przesłanie dla świata. 

Oprócz owego narratora nad tym minimalistycznym materiałem pracowało dziewięciu muzyków. Po stronie Sunn O))) oczywiście Greg Anderson i Stephen O'Malley, zaś Ulver był reprezentowany jeszcze przez Jorna H. Svaerena, Tore Ylwizakera i Daniela O'Sullivana, co nie jest regułą w przypadku Anglika, który nie zwykł uczestniczyć we wszystkich ostaniach nagraniach Norwegów. Ponadto na "Terrestrials" zjawiła się ważna sekcja smyczkowa, tj. Ole Henrik Moe i Kari Rønnekleiv, a także Stig Espen Hundsnes na trąbce i perkusista Tomas Pettersen. Trudno więc jednoznacznie orzec jakie inspiracje zalęgły się w tych umysłach, ale nie mam wątpliwości, że "Terrestrials" to jeden z najbardziej oryginalnych albumów ostatnich lat. Nie tylko jeśli chodzi o ambient albo drone. Czy sny doczekały się właśnie soundtracku?

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Greg Anderson, Stephen O'Malley, Daniel O'Sullivan, Kristoffer Rygg, Jorn H. Svaeren, Tore Ylwizaker, Ole Henrik MNoe, Kari Ronnekleiv, Stig Espen Gudsnes, Tomas Pettersen

Tracklista:
1. Let There Be Light
2. Western Horn
3. Eternal Return


Rok wydania:
2014
Kraj: 
Norwegia / USA

Produkcja:
Stephen O'Malley, Kristoffer Rygg

Dystrybucja:
Southern Lord

Gatunek:
Ambient, Drone 

Podsumowując: "[...] filozoficznie, jakby za mgłą [...]"

Konrad Zola

1 komentarz:

  1. U siebie pisałem o tym albumie już jakiś czas temu, ale odczucia mam bardzo podobne. Krótko mówiąc - mocna płyta :)

    OdpowiedzUsuń