środa, 17 grudnia 2014

Soen "Tellurian" (recenzja)

Tool nie nagrał nowego materiału od ośmiu lat i pewnie długo nie usłyszymy o bardzo oczekiwanym krążku tej legendy z Los Angeles. Niemniej od kilku lat na rynku muzycznym pojawiają się kapele wyhodowane z muzycznego nasienia, które Tool rozlał na całym świecie. Koronnym przykładem w tej materii jest szwedzko-amerykański projekt pod nazwą Soen, który przed czterema laty utworzyli Martin Lopez, Steve DiGiorgio, Joel Ekelof i Kim Platbarzdis. Zespół ma koncie jeden album, debiutancki "Cognitive" z 2012 roku, ale więcej jego możliwości zdradza tegoroczne dzieło zatytułowane "Tellurian". Po wysłuchaniu tego materiału o Soen trudno będzie mówić tylko jako o projekcie. Na horyzoncie wyłoniła się bowiem kapela, która niebawem sporo namiesza w progresywnym metalu. 

Oczywiście "Tellurian" nie wyzwoli Soen spod skojarzeń prowadzących do Toola. Ba! Ma szansę je wzmocnić na osi różnych analogii. Wszakże w składzie szwedzko-amerykańskiej kapeli doszło do zmiany basisty, bowiem po wydaniu pierwszego dużego albumu Stefan Stenberg zastąpił Steve'a DiGiorgio. Podobnie było w przypadku Toola, gdy niedługo po nagraniu albumu "Undertow" zespół opuścił basista Paul D'Amour, a na jego miejsce wskoczył wielki Justin Chancellor. Czy więc Stenberg ma szansę osiągnąć status porównywalny z kolegą po fachu? Na razie w Soen wspiera go Christian Andolf, a członkowie zespołu, choć pełni szacunku do dokonań Toola, domagają się autonomii. Nie sądzę, aby "Tellurian" na razie spełnił te oczekiwania, ale bez wątpienia złotymi literami wpisze się w oczekiwania fanów prog metalu. To naprawdę dobry materiał, który wypełnia próżnię powstałą wskutek długotrwałej przerwy Toola.

Drugi album Soen niemalże z marszu przenosi słuchaczy do zjawiskowego instrumentalnego galopu, po którym dryfują maynardowskie wokale. Joel Ekelof musi być klonem Maynarda Jamesa Keenana - innego wytłumaczenia dla istnienia jego barwy wokalnej nie znajduję! Niemniej nie tylko śpiew sprawia, że "Tellurian" daje się pozycjonować w ekskluzywnej kategorii pod nazwą Tool. Kolejne kompozycje na tym krążku przebiegają swobodnie, niemalże niepostrzeżenie, tak jakby przejścia pomiędzy utworami nie istniały. Za to w samych numerach muzycy Soen bywają nad wyraz ekspresyjni na poziomie gitar i perkusji, aby równocześnie korespondować z momentami refleksyjnymi, zanurzonymi w modlitewnym dialogu Ekelofa ze ściszonymi gitarami ("Tabula Rasa", "Kuraman", "Pluton"). Takie konstrukcje przy jednoczesnym natężeniu charakterystycznych zagrywek sprawiają, że legenda z Los Angeles unosi się nad duchem "Telluriana".

W każdym razie nie sądzę, aby kolejny album Tool mógł brzmieć jak nowy krążek Soen. Wszakże muzycy ze Szwecji i USA wśród swoich inspiracji bardzo wyraźnie zlokalizowali się pomiędzy "Aenimą" a "Lateralusem". Zarówno debiutancka płyta Soen, jak również "Tellurian" czerpią sporo dobrego z tych wymienionych dzieł Toola, ale też budują tożsamość kapeli. Niektóre gitarowe zagrywki niezdarnie balansujące na granicy rocka i metalu ("The Words", "Koniskas", "Ennui") albo częste niebanalne wyniesienia wokali Ekelofa sprawiają, że muzycy Soen są świadomi swoich wielkich możliwości, które chcą łączyć ze swoimi autorskimi pomysłami oraz dziedzictwem pozostawionym przez innych. Dobrze w tym wszystkim odnajduje się przesłanie liryczne kapeli, owszem o wysokim walorze intelektualnym, które tworzy w słuchaczu rozdarcie emocjonalne na temat kondycji współczesnego człowieka w kontekście jego roli na Ziemi. 


Duży atut do uchwycenia na poziomie "Telluriana" znajduje się także w samej konstrukcji utworów. Muzycy Soen wiedzą na czym polegają progresywne struktury! Wcześniej wspomniałem, że przejścia pomiędzy kolejnymi utworami wydają się nieodczuwalne, ale gdyby spróbować je wyizolować to w rezultacie otrzymujemy zestaw kompozycji o skomplikowanych i wielowątkowych patentach. Najlepiej o tym świadczą wyborne kawałki "Void" i "The Other's Fall". Wydaje się, że kapela często przywiązuje się do wiodącego motywu, aby jednak w niespodziewanych momentach złamać tempo kompozycji lub wprowadzić kilka zaskakujących zagrywek. Muszę też wspomnieć, że w zawartości "Telluriana" nie dominuje wyłącznie metal, ale pojawia się również typowy korzenny rock, a także akcenty muzyki ludowej (nie chodzi mi wyłącznie o wstęp pod postacią utworu "Komenco") i magiczne fragmenty elektroniki ("Ennui"). W sumie krążek czasem też sprawia wrażenie jakby to była recytacja Ekelofa do dźwięków wydobywanych przez sprawny tercet Lopez, Platbarzdis i Stenberg, częściej jednak drąży skałę, która zdaje się coraz słabiej przygniatać progresywny metal. 

Drugi album studyjny Soen jest więc materiałem, który od Amerykanów i Szwedów nie oddzieli oczywistych skojarzeń, ale to zarazem płyta, która zdecydowanie wzmocni pozycję zespołu. Dzięki istnieniu takich albumów jak "Tellurian" tęsknota po nagraniach Toola jest znacznie mniejsza. Co więcej, choć może ryzykowniej, istnieje szansa iż Soen wkrótce doprowadzi swoją muzykę do poziomu, który pozwoli zapomnieć o jakiejkolwiek tęsknocie. Tym nowym nagraniem kapela udowodniła, że znajduje się na najlepszej drodze, aby znaleźć się na szczycie muzycznych i intelektualnych oczekiwań fanów progresywnego metalu. Podsumowując stwierdzam, że "Tellurian" jest świetnym albumem, a przy okazji ryzykuję zdanie, że kolejny krążek Soen będzie ponadczasowy. 

Ocena: 9/10

Joel Ekelof
O albumie w skrócie...

Skład: Martin Lopez (ip, p), Joakim Platbarzdis (g), Joel Ekelof (w), Stefan Stenberg (b), Christian Andolf (b)

Tracklista:
1. Komenco    
2. Tabula Rasa
3. Kuraman
4. The Words    
5. Pluton    
6. Koniskas    
7. Ennui        
8. Void
9. The Other's Fall 


Rok wydania:
2014
Kraj: 
USA / Szwecja

Produkcja:
Joakim Platbarzdis, Martin Lopez

Dystrybucja:
Spinefarm Records

Gatunek:
Metal Progresywny


Podsumowując: "[...] muzycy Soen są świadomi swoich wielkich możliwości, które chcą łączyć ze swoimi autorskimi pomysłami oraz dziedzictwem pozostawionym przez innych"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz