czwartek, 11 grudnia 2014

REFLEKSJA PO ZMROKU: Ulver i korzenie (1993-1997)


Nazwa wydawnictwa "Trolsk Sortmetall 1993-1997" dosłownie wskazuje, że mamy do czynienia z magicznym black metalem. Dla wielu słuchaczy muzyka, którą tworzy norweski Ulver stała się magiczna po metamorfozie, jaką zespół przeszedł na przełomie XX i XXI wieku. Pierwsze przesłanki owej metamorfozy można było zauważyć jeszcze w 1998 roku na legendarnym albumie, jednym z najlepszych konceptów wszech czasów, czyli "Themes from William Blake's The Marriage of Heaven and Hell". Natomiast eksplozja magii sygnowanej nazwą Ulver nastąpiła w 2000 roku pod postacią albumu "Perdition City", zaś następnie trwała w ramach kolejnych nagrań wydawanych do dnia dzisiejszego. Jednak nie o współczesnej twórczości Ulvera będzie niniejszy zestaw refleksji, ale o wydawnictwie zasygnalizowanym w pierwszym zdaniu.

Muszę przyznać, że z dużym optymizmem
zareagowałem na wieść o tym iż decydenci Century Media Records wznowili klasyczne nagrania norweskiego zespołu w ramach wydawnictwa zatytułowanego "Trolsk Sortmetall 1993-1997". Tyle, że czas oczekiwania na dostawę mojego egzemplarza zaczął ów optymizm zamieniać w niepewność. Twórczość Ulvera poznawałem w okresie, gdy zespół znajdował się po metamorfozie. Black metal nigdy nie kojarzył mi się z Norwegami, choć wiedziałem, że oni z tego nurtu wyrośli, a rezygnacja o jego porzucenia była umotywowana prozaiczną przyczyną. Otóż wokalista Kristoffer "Garm" Rygg wyznał kiedyś, że jego kapela zerwała z black metalem, bo na rodzimej scenie znajdowało się o wiele więcej zespołów, które w tym nurcie były lepsze od Ulvera. Słuchając więc słów znakomitego wokalisty kilkukrotnie zrezygnowałem z możliwości gruntownego poznania korzeni norweskiego zespołu. Teraz ten stan uległ zmianie.

Z czym więc przyszło mi się zmierzyć? Wydawnictwo "Trolsk Sortmetall 1993-1997" zawiera:
- zapis dema zespołu pt. "Vargnatt" wydanego w listopadzie 1993 roku, 
- trzy duże krążki, które miały rokrocznie premierę w latach 1995-1997, czyli chronologicznie "Bergtatt – Et Eeventyr i 5 Capitler", "Kveldssanger" i "Nattens Madrigal – Aatte Hymne til Ulven i Manden",
- cztery dodatkowe kompozycje z sesji do albumu "Nattens Madrigal". 

Materiał zawarty na pięciu płytach CD został zapakowany w klimatyczny wyszywany box, a także opisany na 104 stronach w specjalnej książeczce, która zawiera zarówno oryginalne norweskie teksty utworów, jak również tłumaczenia w języku angielskim oraz dużo pięknych zdjęć i wiele cennych informacji dotyczących historii Ulvera (wyłożonych m.in. w formie wypowiedzi samych muzyków). Całość została wydana na świecie w liczbie trzech tysięcy egzemplarzy. Mówię oczywiście o wariancie CD, którego stałem się posiadaczem, gdy wyłożyłem przeszło 220zł (w przeliczeniu na złotego). Niemniej istnieje też edycja winylowa, której zawartość została rozszerzona o plakat w rozmiarze 60x30cm, a książeczka została rozpisana na 32 strony z racji dostosowania jej do wymiarów winylowych. Ponadto w wariancie winylowym trzeba liczyć się z tym, że cztery niepublikowane kompozycje do "Nattens Madrigal" zostały zawarte na kasecie magnetofonowej (oldschool!), a nie na winylu, jak pozostałe nagrania. Nakład tej edycji został zamknięty do dwóch tysięcy egzemplarzy, a ich dostępność na razie określam jako zagadkową. Podobno wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane na przestrzeni kilku dni (godzin?) od premiery. Cena wariantu winylowego wynosiła około 300 złotych, ale najbardziej zagorzali fani, tacy jak ja, zapłaciliby nawet dwa razy tyle.

Tyle jeśli chodzi o detale. Przejdźmy do muzyki.


Na wstępie warto sobie uświadomić, że wszystkie nagrania zostały zremasterowane w 2014 roku na potrzeby tego wydawnictwa. Remasteringiem zajęli się Jaime Gomez Arellano, a także Tom Kvalsvoll. Można więc domniemywać, że surowość blackmetalowej sceny z okresu lat dziewięćdziesiątych XX wieku ustąpiła nieco współczesnym standardom brzmieniowym. W każdym razie sound każdego z pięciu krążków dobrze odzwierciedla ducha owych złowieszczych dla metalu czasów. Szczególnie drastycznie jeśli chodzi o brzmienie prezentują się "Nattens Madrigal" z 1997 roku, a także cztery dodatkowe kompozycje do tego krążka. To Ulver wyjątkowo zimny i barbarzyński, będący równocześnie terapią wstrząsową dla fanów "Perdition City" czy "Shadows Of The Sun". Interesujące, że pod względem jakości soundu dość czysto prezentują się "Vargnatt" i "Bergtatt – Et Eeventyr i 5 Capitler", choć i one nie zostały pozbawione specyficznego piwnicznego anturażu. Za to nieomal baśniowo przedstawia się "Kveldssanger". Można więc zauważyć, że status quo wobec pierwowzorów nie uległ dużym zmianom. Te powinny być odczuwalne głównie wśród słuchaczy, którzy wczesnego Ulvera poznawali i zapamiętali na kasetach, ale myślę, że oni uznają iż są to dobre zmiany.

Sami twórcy w odległej perspektywie sądzą, że ich pierwsze trzy duże albumy studyjne, stanowiące zresztą klasyczną trylogię, umiejscowiły Ulvera na norweskiej scenie blackmetalowej jako jeden z najbardziej wyrazistych i progresywnych zespołów. Oni się równocześnie przyznają, że ta trylogia została wypełniona szorstkością i prymitywnością, ale zarazem pełna jest piękna i cudownych momentów. Kompozycja tych dwóch przeciwstawnych światów na poziomie metalu jawi się rzeczywiście jako próba muzycznego kompromisu pomiędzy black i folk metalem z genezą w Norwegii. W sumie jednak łatwo dojść do wniosku, że folk jest mocno zakorzeniony w norweskim black metalu, a muzycy Ulvera zdołali znaleźć granicę, w której przecinają się owe korzenie. Ta granica była na różnych nagraniach przesuwana. Otóż "Nattens Madrigal" najbardziej klarownie wkomponowuje się do tradycyjnych patentów norweskiego black metalu, a "Kveldssanger" stanowi klimatyczną folkową opowieść. Tymczasem zawartość "Bergtatt" zdaje się łączyć obie te stylistyczne formy metalowego wyrazu, podobnie "Vargnatt", choć to demo w odczuwalnym (i fascynującym) stopniu odzwierciedla nieokrzesanie i dzikość zespołu. 

Wczesny Ulver to nie tylko muzyka. Słuchacze znający język norweski będą wniebowzięci zawartością książeczki dołączonej do "Trolsk Sortmetall 1993-1997". Oryginalne norweskie teksty i częściowo zilustrowana symbolika leżąca u podstaw istnienia zespołu stanowią dobry materiał do kontemplacji polegającej na zagłębianiu się w filozofię Ulvera. Tłumaczenia w języku angielskim również tę możliwość oferują, ale nawet mistrzowie translatoryki nie są w stanie oddać ducha oryginału. W każdym razie słowa stanowią wyborne uzupełnienie tej muzycznej retrospekcji na temat ważnego segmentu norweskiej sceny metalowej. Prawie trzy godziny muzyki, które oferuje "Trolsk Sortmetall 1993-1997" mają wystarczająco dużo siły, aby zatrząsnąć współczesnymi fanami Ulvera. Tymi, którzy dotąd nie znali korzeni zespołu. To będzie dla nich prawdziwy szok! Jednak po opadnięciu pyłu emocji muzyka rozpisana pomiędzy norweskim black i folk metalem zacznie intrygować, przyciągać i być może zachęci do eksplorowania owej złowieszczej sceny. Czy więc muzyczne korzenie Ulvera można nazwać magicznymi? Na pewno zajmują wyobraźnię. Zdradzają też niebanalność ukrytą w tym zespole, który miał wkrótce podążyć w kierunku błogosławionej ewolucji. To Ulver zwierzęcy, naturalny i anegdotyczny, a zarazem owiany aurą tajemnicy i zła. Znakomity zestaw dla starszych słuchaczy, którzy na tej muzyce się wychowali, a także przynajmniej jednorazowy obowiązek dla współczesnych fanów zespołu. Później można podążyć w innym kierunku. Wszakże wilki lubią podróż w samotności.

Ulven vandrer eene.

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz