wtorek, 27 stycznia 2015

Marilyn Manson "The Pale Emperor" (recenzja)

Marilyn Manson to ex dzikie zwierzę, które zostało definitywne uśpione zastrzykiem przemijania. Najlepiej świadczy o tym album zatytułowany "The Pale Emperor", będący jednocześnie koronnym dowodem w obronie tezy, że zmiany mogą służyć wielkim celom. Okazuje się bowiem, że Marilyn Manson zdążył przed pięćdziesiątką nagrać jeden z najlepszych materiałów w dyskografii swojego zespołu. Uwierzcie, że "The Pale Emperor" stanowi długo oczekiwane wyjście z szarzyzny nagrań tego twórcy, które powstały w okresie, gdy nowej fali metalu nikt już nie chciał słuchać. Marilyn Manson nie porzucił kontrowersji, ale stał się muzykiem refleksyjnym i wrażliwym.

Wśród wielu zespołów, które wypłynęły na nowej fali metalu to właśnie Marilyn Manson ma szansę przetrwać w świadomości swoich fanów, nie tylko na zasadzie bezpłciowego egzystowania i odcinania kuponów od przebrzmiałej twórczości. Wprawdzie poprzedni krążek sygnowany tym obscenicznym pseudonimem, czyli "Born Villain" z 2012 roku, nie doczekał się dobrego przyjęcia, ale nieśmiało zdradzał kierunki, w których podążył Marilyn Manson i jego zespół. Następca wspominanego dzieła ukazuje owe kierunki jako w pełni rozwinięty sposób na tworzenie muzyki osadzonej na popiołach nowego metalu. Po zapoznaniu się z zawartością albumu "The Pale Emperor" muszę wszak koronować Marilyna Mansona na barda new metalowego potępienia, człowieka umiejętnie łączącego różne odłamy muzyki, wśród których znalazły się nawet, dawniej niewyobrażalne, ukłony w kierunku bluesa i jazzu. W sumie więc bez przeszkód można stwierdzić, że nowy album sygnowany nazwą Marilyn Manson to rzecz zarejestrowana na kilku płaszczyznach, bardzo przemyślana i do samej krwi wciągająca.


W pracach nad albumem, poza głównym zainteresowanym, wziął udział prawdopodobnie cichy bohater dzieła Tyler Bates. Ten aktor, producent i celebryta, w sumie członek kalifornijskiego kulturowego establishmentu, dostarczył do zawartości "The Pale Emperor" serię znakomitych riffów gitarowych, zagrywek basowych i klawiszowych oraz, bądźmy enigmatyczni, dźwięków. Dusza ewidentnie pokrewna Marilynowi Mansonowi popracowała nad odświeżeniem stylu zespołu, a zarazem przyczyniła się do uzasadnionego wrażenia, że "The Pale Emperor" to album wyposażony w głębię właściwą nagraniom, o których pamięta się przez lata. Zresztą współpracy pomiędzy Marilynem Mansonem a Tylerem Batesem możemy zawdzięczać nie tylko fakt, że pierwszy napisał teksty na krążku, a drugi większość muzyki, ale również niespodziewaną ilość przestrzeni wypełniających nowy album. Kolejne utwory rozciągają się w stylu iście progresywnym, a zarazem poddają się instrumentalnym improwizacjom, o czym mogą poświadczyć klimatyczne otwarcie pod postacią kompozycji "Killing Strangers", oparty na świetnych zagrywkach gitarowych hymn nowego stylu Marilyna Mansona "Third Day of a Seven Day Binge" albo nieprzyzwoity romans ballady z drapieżcą na przykładzie numeru "Warship My Wreck".   

W tworzeniu albumu wzięli też udział perkusista Gil Sharone (podobnie jak Bates debiutujący na pokładzie Marilyna Mansona), a także w mniejszym zakresie Walter Goggins, Jr., Frank Macchia i Roger Joseph Manning, Jr. Można jednak odnieść wrażenie, że ich rola polega głównie na wskazaniu, że w zespole doszło do zmian. To wyraźny manifest ze strony Mansona, że w jego karierze nastąpił etap wysoce twórczy, być może stojący wbrew ludziom oczekującym taniego skandalu, ale będący balsamem dla dusz spragnionych ambitnej muzyki. Nawet najbardziej drapieżne kompozycje na krążku, choćby singlowy "Deep Six", a także "The Devil Beneath My Feet" albo "Birds of Hell Awaiting", pozwalają sądzić iż Marilyn Manson stał się artystą drobiazgowym, pilnującym każdego szczegółu i chętnie dzielącym się swoim niekoniecznie docenionym employee wielkiego twórcy. Wychodząc naprzeciw przeszłości artysta urodzony w Ohio nie stroni od refleksyjności. Utwory "The Mephistopheles of Los Angeles" i "Odds of Evens" stanowią w mojej ocenie spojrzenie na wściekłą drogę, gdzie dostrzec można sporo elektroniki, industrialu, a także ostrych rockowych zagrywek. To jednak, szczególnie "Odds of Evens", wskazówki na przyszłość, które osadzają Marilyna Mansona wśród, jako wcześniej wspomniałem, bardów new metalowego potępienia. To szalenie wciągający kierunek.

Warto dodać, że teksty zawarte na "The Pale Emperor" oczywiście nie należą do najlżejszych. Marilyn Manson porzucił jednak obsceniczność i wulgarność na rzecz przekazu adresowanego dla słuchaczy, którzy nie traktują muzyki jako niedzielnego kotleta schabowego. W każdym razie również oni znajdą na "The Pale Emperor" kilka minut uciechy, choćby w bluźnierczej kompozycji "Slave Only Dreams to Be King". Jednak myślę, że podstawowy dylemat przed sięgnięciem po album będzie polegał na tym czy kupować wersję podstawową, czy rozszerzoną. Ta druga kosztuje prawie dwa razy więcej - kupcie ją! Staram się nie wulgaryzować moich recenzji, ale trzy akustyczne wariacje na temat utworów "Third Day of a Seven Day Binge", "The Mephistopheles of Los Angeles" i "Odds of Even" to zajebisty przykład możliwości Marilyna Mansona. Nie chodzi tylko o znakomite partie wokalne, rozpoznawane zresztą na poziomie podstawowej wersji płyty, ale też o klimat stworzony w tych trzech utworach. Klimat, który koresponduje z całością, choć jest tak bezpańsko od niej oderwany.

 
Na podsumowaniu tej recenzji spoczywa obowiązek rekomendacji tego znakomitego dzieła, jakim jest "The Pale Emperor". Marilyn Manson zdjął z siebie wizerunek przebrzmiałego skandalisty, który zamienił na płaszcz twórcy niszowego, nie zawsze rozumianego, ale tworzącego dzieła wizjonerskie. Tworzenie nowych kierunków w rocku, szczególnie z taką przeszłością w tle, z pewnością nie będzie łatwe dla Marilyna Mansona. Niemniej w mojej ocenie "The Pale Emperor" zasługuje, aby poświęcić mu czas, skupienie i wrażliwość. Słuchajcie utworów tworzących tę płytę, a być może odnajdziecie tam siebie. Mi się udało.

Ocena: 9/10

Marilyn Manson
O albumie w skrócie...

Skład: Marilyn Manson (ik, ip, w), Tyler Bates (b, g, ik, progr), a także Gil Sharone (p), Frank Macchia (sax), Roger Joseph Manning, Jr. (ik), Walter Goggins, Jr. (w) 

Tracklista:
1. Killing Strangers
2. Deep Six
3. Third Day of a Seven Day Binge
4. The Mephistopheles of Los Angeles
5. Warship My Wreck
6. Slave Only Dreams to Be King
7. The Devil Beneath My Feet
8. Birds of Hell Awaiting
9. Cupid Carries a Gun
10. Odds of Even
11. Day 3 (edycja rozszerzona)
12. Fated, Faithful, Fatal 

(edycja rozszerzona)
13. Fall of the House of Death 

(edycja rozszerzona)
Kraj: 
USA

Produkcja:
Marilyn Manson, Tyler Bates

Dystrybucja:
Cooking Vinyl

Gatunek:
Art Rock, Blues Rock

Rok wydania:
2015

Podsumowujac: "[...] muszę wszak koronować Marilyna Mansona na barda new metalowego potępienia, człowieka umiejętnie łączącego różne odłamy muzyki [...]"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz