środa, 4 lutego 2015

Bruno Światłocień "Czerń i Cień II" (recenzja)

Hermann Rorschach przedstawiał swoim pacjentom plansze z kleksami i pytał, co na tych planszach widzą. Kolejne odpowiedzi miały składać się na charakterystykę nieświadomych treści ukrytych w psychice badanych. Bywa, że owe nieświadomości pod wpływem impulsu, np. wzruszenia, przedostają się do świadomości czasem ją dewastując, niekiedy działając oczyszczająco. Z testem Rorschacha jest trochę, jak z twórczością zespołu Bruno Światłocień, na co koronny dowód stanowi najnowszy album kapeli pt. "Czerń i Cień II". Słuchając tego dzieła dostrzeżemy mroki ukryte w naszej nieświadomości. Tyle, że nie będą to spostrzeżenia oczyszczające, a możliwy krok w kierunku depresji.

Ta bardzo mroczna muzyka wydobywa się z umysłu Bronisława Ehrlicha, postaci tyleż zagadkowej, co twórczej. Wielu słuchaczy pewnie pomyśli, że ma do czynienia z rozczochranym wizjonerem, a to w rzeczywistości niepozorny jegomość, choć pod powierzchnią czają się w nim wielkie możliwości twórce. Wraz z Ehrlichem na płycie "Czerń i Cień II" wystąpili Mateusz Ostiapiuk, Kordian Sikorski, Mieszko Weltrowski, Grzegorz Buller, Michał Miegoń i gościnnie Damian Podbielski. Ekipa z Pomorza przygotowała w sumie dziewięć kompozycji utrzymanych wokół ambientu, industrialu, elektroniki i new wave'u, zachowując jednocześnie strzępy rocka i punku. To tak jakby do przykrytego popielą nowoczesnego świata próbowały wdzierać się odgłosy zapomnianych kultur. Muzyka zespołu Bruno Światłocień jest w pewnym sensie odbiciem kultury, tej, na którą składają się czernie i cienie przerażającej współczesności.

Krążek "Czerń i Cień II", drugi w dorobku kapeli, zawiera w swoim brzmieniu coś bardzo surowego. Pośród wielowątkowych utworów - dynamicznych i gęstych jak "Czerń i cień" oraz "Wyrodne matki", albo poruszających się niczym polska kolej ruchem jednostajnie opóźnionym jak "Szum" - nie sposób oderwać się od wrażenia, że twórcy płyty tworzyli ją w opuszczonej piwnicy, zimnym lochu lub ponurym zamczysku. Ten klimat intryguje i zachwyca. Sprawia, że o nowej płycie zespołu Bruno Światłocień nie będzie można zapomnieć dziś, jutro albo pojutrze. To krążek do konsumpcji na kolejne miesiące pod warunkiem, że ambient i elektronika stanowią ważny obszar poszukiwań słuchaczy, którzy na tym znakomitym albumie odnajdą utwory, będące z miejsca podstawową częścią ich wieczornych rytuałów muzycznych - kompozycja "Pieśń III" błyskotliwie wpisuje się w te poszukiwania, mając wszelkie predyspozycje, aby zostać legendą nowoczesnego ambientu.

Niemniej krzywdą byłoby zawężanie twórczości Bruno Światłocień do tylko jednego, dwóch czy pięciu gatunków. Kapela porusza się na wielu - niekiedy niezbadanych - szerokościach i robi to umiejętnie. Świadczą o tym industrialne efekty w utworze "Powiew morza", przewrotność "Pieśni refleksyjnej", kołysząca warstwa numeru tytułowego albo nokturnowy klimat "Psychoblues", zaś z kolei drapieżność kompozycji "Wierny sługa" pozwala uwierzyć, że w Bruno Światłocień ukrywa się plemienna dzikość, która niczym u Howarda Phillipsa Lovecrafta pojawia się znienacka, wysysa ducha i zabija. Warto w tym miejscu zauważyć, że sekcja wokala pomorskiej kapeli nie należy do najprostszych w odbiorze. To niemalże narracja w konwencji filmu grozy, tak jakby Bronisław Ehrlich chował się po drugiej stronie lustra, obserwował otaczającą rzeczywistość i komentował ją we właściwej sobie depresyjnej formie.

Album "Czerń i Cień II" jest więc dziełem unikatowym w skali polskiego rynku muzycznego. W zasadzie trudno mi w tej chwili przywołać nawet zespoły ze świata, które grają w podobny sposób do Bruno Światłocień. Bez wątpienia największą siłą kapeli jest Bronisław Ehrlich, który przy wsparciu dobrego składu właśnie zaprezentował swoje znakomite muzyczne oblicze. Trzeba też pamiętać, że twórczość tego pomorskiego zespołu nie należy do najłatwiejszych. Wiele formatów prezentowanej muzyki to jedno, ale sposób jej oddziaływania na słuchaczy to drugie. Daleki byłbym od zdziwienia, gdyby ktoś pod wpływem płyty "Czerń i Cień II" zechciał dojrzeć, co się znajduje po drugiej stronie lustra... czy to rekomendacja, czy już przyczynek do szaleństwa? Muzyka, o której niełatwo zapomnieć. 

Ocena: 8/10 

O albumie w skrócie...

Skład: Bronisław Ehrlich (g, ik, w), Mateusz Ostiapiuk (ik, g), Kordian Sikorski (p), Mieszko Weltrowski (b), Grzegorz Buller (ik), Michał Miegoń (dźw) oraz gościnnie Damian Podbielski (g))

Tracklista:
1. Czerń i cień
2. Powiew morza
3. Pieśń III
4. Wyrodne matki
5. Psychoblues
6. Szum
7. Wierny sługa
8. Pieśń refleksyjna
9. Czerń i cień II

Rok wydania:
2014
 
Kraj: 
Polska

Produkcja:
Bruno Światłocień

Dystrybucja:
New Experimental Art

Gatunek:
Ambient
Podsumowując: "Muzyka zespołu Bruno Światłocień jest w pewnym sensie odbiciem kultury, tej, na którą składają się czernie i cienie przerażającej współczesności"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz