sobota, 4 kwietnia 2015

Katatonia "Sanctitude" (recenzja)

W londyńskiej Union Chapel w otoczeniu dziewiętnastowiecznych neogotyckich pomników zagnieździły się duchy melancholii. Sacrum zderzyło się z profanum. Strumienie skąpego światła niezdarnie przebijały się pomiędzy posępne oblicza muzyków szwedzkiego zespołu Katatonia, którzy tajemnego majowego wieczoru 2014 roku zagrali koncert dla fanów rocka i metalu, poszukiwaczy depresji i chaosu, a także duchownych i posługaczek wyrzeczeń. Tym niezwykłym okolicznościom, miejscu i zebranym muzykom, towarzyszyło coś jeszcze. Atmosfera najwyższego skupienia, będąca rezultatem obecności kamer podczas giga. W taki oto sposób narodziło się wydawnictwo "Sanctitude".

W ramach trzeciego albumu koncertowego w dorobku Katatonii pracę zespołu więc nie tylko słychać, ale też widać. Rejestracja video daje pełniejszy obraz koncertu Szwedów w Union Chapel, ponieważ przede wszystkim pozwala dostrzec duże napięcie, które pod zasłoną wymuszonego uśmiechu i standardowych komunikatów próbował ukryć Jonas Renkse. Lider Katatonii, muzyk o aparycji transylwańskich wyobrażeń na temat wampirów, wolałby pewnie nie opuszczać świata swoich mrocznych doznań wewnętrznych. Sztywny sposób jego kontaktu z publicznością uzmysławia bowiem introwersję Jonasa Renske, a zarazem pozwala pojąć filozofię szwedzkiej kapeli. To świat pełen smutku. Ten świat to jednak nie tylko genialna narracja po stronie wspominanego twórcy, ale też czające się w jego podświadomości demony. One żyją i pragną zamieszkać w duszach innych osób. To więc świat, który wprowadza w depresję, doprowadzając do tego stanu szczególnie skutecznie w neogotyckich murach wspaniałej londyńskiej kaplicy.


Zajmująco wyłania się więc fakt, że oprócz gitary Jonasa Renske jedynym muzykiem podłączonym do prądu podczas koncertu zamienionego na "Sanctitude" był odpowiedzialny za instrumenty klawiszowe Bruce Soord. W każdym razie nawet on, twórca The Pineapple Thief i muzyczny terapeuta Jonasa Renske, sięgnął po gitarę akustyczną. Bez prądu zagrali również pozostali wykonawcy koncertu, czyli dwaj regularni członkowie Katatonii gitarzysta Anders Nystrom i basista Niklas Sandin, a także owiany aurą tajemnicy perkusista JP Asplund. Temu ostatniemu można by pewnie poświęcić nawet cały akapit, ponieważ plemienność brzmienia różnych instrumentów perkusyjnych w jego wykonaniu wpisała się wręcz zjawiskowo w klimat koncertu. To tak jakby Katatonia nigdy nie potrzebowała perkusji w swojej twórczości, którą bowiem z powodzeniem zastępują bębny i innego typu instrumenty mieszczące się w grupie perkusyjnych, a nie stanowiące klasycznego zestawu. Akustyczny posmak "Sanctitude" stanowi zatem odświeżający walor tożsamości kapeli. Wpisuje się w proces zmian, jakie rozpoczęły się w zespole przed dwoma laty.

W każdym razie Katatonia nie zapomina o swoim dziedzictwie. Najnowsze koncertowe wydawnictwo zespołu promuje wszak najstarsza autorska kompozycja zagrana tego wieczoru przez Szwedów. Utwór zatytułowany "Day" pamięta bowiem ponure listopadowe noce 1996 roku, kiedy to nakładem Avantgarde Music ukazał się drugi album studyjny zespołu, drapieżne dzieło pod tytułem "Brave Murder Day". Zresztą mury londyńskiej Union Chapel zapamiętały, że Katatonia zaprezentowała się szczególnie błyskotliwie w kompozycjach starszych. Ich repertuar nie był zbyt rozległy. Oprócz znakomitego utworu "Day" kapela z lat 90. ubiegłego wieku wyciągnęła jeszcze tylko dwa utwory, tj. "Gone" z albumu "Discouraged Ones" z 1998 roku, a także "A Darkness Coming" z wydanego rok później materiału "Tonight's Decision". Ponadto koncert zdominowały kompozycje z uważanego za opus magnum Katatonii albumu "Viva Emptiness" z 2003 roku, a także, co oczywiste, numery zarejestrowane w 2012 roku na krążku "Dead End Kings", później odświeżonym i wydanym w nowej wytwórni jako "Dethroned & Uncrowned".

Jednak nie wypada uskarżać się o dobór repertuaru! Jedynym problemem może być chroniczna przypadłość Katatonii związana z pomijaniem nagrań z najbardziej ekstremalnego albumu zespołu, debiutu z 1993 roku pod postacią dzieła "Dance of December Souls", ale nawet bez interpretacji tych dzikich brzmień koncert zarejestrowany w Londynie oddaje pełne nastawienie zespołu do muzyki, zarówno w perspektywie przeglądowej, jak również współczesnej. To Katatonia wrażliwa, nastawiona na artyzm i progresję. To równocześnie Katatonia jako złośliwa emocjonalna choroba wirusowa. Przenosząca się na świadomość słuchaczy, atakująca ich bez reszty, pozostawiająca na zgliszczach jestestwa. Akustyczne wykonania kompozycji zawartych na "Sanctitude", we fragmentach elektryczne, dysponują więc pełnią możliwości, aby otworzyć przejście do duszy Jonasa Renske. To niemalże zapowiedź pierwszej rundy walki bokserskiej, którą przyjdzie stoczyć z jego demonami. Takie też wrażenie sprawiała subtelna Silje Wergeland, która wystąpiła w utworze wieńczącym koncert "The One You Are Looking For Is Not Here".

Uczestnictwo w dotychczas najważniejszym gigu Katatonii stało się więc sprawą otwartą dla wszystkich. Trudno wyrokować jakie będą płynąć wrażenia z przeniesienia się na niecałe półtorej godziny do nasiąkniętej historią Union Chapel. Reakcją obronną na wrażliwość Katatonii może być prostactwo, zaznaczone nawet podczas koncertu przez część widowni, mogą to być także doniosłe refleksje na temat wspaniałych zdjęć i rewelacyjnej jakości brzmienia. Jakkolwiek by nie rozpatrywać zawartości "Sanctitude" to konkluzja musi sprowadzać się do tego, że w tym wydawnictwie nie znajdziecie tu nic poza melancholią, smutkiem i żalem. Uczuciami zaprezentowanymi w wyrafinowanej formie, nieprzesadzonymi, godnymi swojego ciężaru.
Ocena: 9/10

O albumie w skrócie...
Skład: Jonas Renkse (g, w), Anders Nystrom (g, w), Bruce Soord (ik, g, w), Niklas Sandin (b), JP Asplund (ip), a także gościnnie Silje Wergeland (w)

Tracklista:
1. In The White
2. Ambitions
3. Teargas
4. Gone
5. A Darkness Coming
6. One Year From Now
7. The Racing Heart
8. Tonight`s Music 9. Sleeper
10. Undo You
11. Lethean
12. Day
13. Idle Blood
14. Unfurl
15. Omerta
16. Evidence
17. The One You Are Looking For Is Not Here
Kraj: 
Szwecja

Produkcja:
Katatonia

Dystrybucja:
Kscope

Gatunek:
Art Rock

Rok wydania:
2015

Podsumowujac: "To świat, który wprowadza w depresję, doprowadzając do tego stanu szczególnie skutecznie w neogotyckich murach wspaniałej londyńskiej kaplicy"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz