piątek, 1 maja 2015

The Tangent "A Spark In The Aether" (recenzja)

Skład The Tangent zmienia się bardzo często. Od 2002 roku przez kapelę przewinęło się około trzydziestu muzyków. Dość przypomnieć, że współzałożyciele zespołu - Guy Manning i Sam Baine - nie są już jego członkami. Za to w The Tangent regularnie tworzy Andy Tiilison, a od ostatniego albumu w składzie ostali się także Theo Travis i Jonas Reingold. Do kapeli powrócił za to Luke Machin, a nowy zaciąg stanowi Morgan Agren. To właśnie ta ekipa zarejestrowała album zatytułowany "A Spark In The Aether", czyli ósme dzieło studyjne w repertuarze The Tangent, będące de facto następcą debiutanckiego albumu grupy z 2003 roku.

W sumie więc czasy mijają, struktura personalna The Tangent ulega zmianom, ale filozofia kapeli pozostaje nienaruszona. Krążek pt. "A Spark In The Aether" wypełniło sześć barwnych kompozycji (w wersji rozszerzonej siedem), które zostały mocno osadzone w dotychczasowym dorobku kapeli, ale też pod wieloma względami nawiązują przede wszystkim do wspominanego debiutu, krążka zatytułowanego "The Music That Died Alone". Nie chodzi tu wyłącznie o podtytuł nowego albumu, ale też o jego strukturę. Umownie tworzy ją sześć kompozycji, ale niezręczność aktualnego składu The Tangent w poruszaniu się pomiędzy kolejnymi fragmentami utworów pozwala sądzić, że "A Spark In The Aether" to album zawierający... co najmniej szesnaście numerów. Dokładnie tyle samo, co jego mentalny poprzednik. To także, absolutnie w standardzie zespołu, celebracja szwedzkiego rocka progresywnego, choć mastermind The Tangent Andy Tiilison jest przecież Anglikiem, a z Wysp Brytyjskich bierze się zresztą geneza powstania zespołu. Nic to! Rock progresywny ze Szwecji, wykuty przez Kaipę czy The Flower Kings, przedostał się do tożsamości The Tangent już dawno temu, czego dowodzi również album "A Spark In The Aether".

Kapela w zawartości tego kolorowego krążka szczególnie dobrze prezentuje się w kompozycjach niespecjalnie rozbudowanych. Tradycyjnym brzmieniem może zachwycić zagrany we wstępie utwór tytułowy. Rzecz niezwykle optymistyczna i barwna, pełna ciepłego nastroju, może niezbyt urozmaicona, ale za to spójna i zamknięta w logicznej całości. Tak samo dobrze prezentują się inne niezbyt rozbudowane utwory, tj. "Aftereugene", a także zamykająca album kompozycja "A Spark In The Aether (Part Two)". Pierwszy wymieniony numer stanowi inspirowaną wczesnymi Floydami około-instrumentalną wycieczkę w poszukiwaniu orientalnych dźwięków, gdzie kapitalną pracę wykonał saksofonista i flecista Theo Travis, zaś drugi zabiera do romantycznego i zarazem tajemniczego świata kreowanego przez The Tangent. Kompozycja "A Spark In The Aether (Part Two)" znowu odzwierciedla jaką ważną rolą w kapeli pełni Theo Travis, będący często łącznikiem pomiędzy kolejnymi sekcjami instrumentów, a także dobrze ilustruje indywidualne możliwości poszczególnych muzyków. Świetne partie klawiszowe zarejestrował tu także Andy Tiilison, doskonale na gitarach zagrał Luke Machin, a Jonas Reingold dołożył basu, który mógłby obsłużyć niejedną formację heavymetalową. Całość jest niczym kwiat w najpiękniejszej fazie rozkwitu. To The Tangent intrygujący, nieprzesadzony i zachęcający do muzycznych poszukiwań.

Niestety moim zdaniem nie wszystko na płycie pt. "A Spark In The Aether" gra tak pięknie. Nikt od twórców progresywnych nie wymaga logiki, a w szczególności ograniczania stosowanych pomysłów, ale przeszło dwadzieścia jeden minut kompozycji "The Celluloid Road", centralnego punktu nowego albumu The Tangent, zawiera dużo chaosu. Ten rozbudowany utwór stanowi w zasadzie grupę odrębnych pomysłów. W wielu fragmentach to The Tangent romantyczny i szalenie urokliwy, oparty na kapitalnym basie i takich też gitarowych wykończeniach oraz wiedziony szerokimi urozmaiceniami. To fragmenty w stylu: "Dajcie mi saksofon, pomalujcie mnie na czarno i postawcie w słabo oświetlonej dzielnicy!", rzeczy na ogół spowolnione, raczej oparte na narracji, niż śpiewie. Niesamowicie oldschoolowe w swej wymowie. Tyle, że na przestrzeni "The Celluloid Road" rozgrywają się także pomysły niezrozumiałe. Kapela wprowadziła tu zbyt dużo crimsonowskiej awangardy, która stanęła w kontraście do niemalże bluesowej wolności. Połamane czasem gitary źle komponują się z secesyjnymi klawiszami, a narracja nie zawsze wytrzymuje tempo gitar i perkusji. Mam wrażenie, że ta kompozycja mogłaby być kapitalna, gdyby została o kilka minut skrócona, ewentualnie dużą część jej fragmentów trzeba było przenieść do innych, odrębnych numerów. Zespół uniknąłby wtedy chaosu czasem dewastującego klimat numeru. 

Zresztą jeśli chodzi o kompozycje wielowątkowe to w podobnych odczuciach odbieram także utwór "Codpieces and Capes". Tu muzycy The Tangent wykreowali dość nieregularny i tym samym mało atrakcyjny kolaż dźwięków. Nie wszystkie zagrywki do siebie pasują, a czasem brzmią po prostu topornie i schematycznie, tak jakby kapela zbyt mocno cofnęła się do przeszłości. W każdym razie nieocenione fale spokoju w tym niekiedy chaotycznym materiale wnosi Theo Travis. Partie Anglika w dwóch najdłuższych utworach w zawartości krążka pt. "A Spark In The Aether" są niczym kojący zimny wiatr podczas upalnego dnia. On także wspaniale namalował kolejną dużą kompozycję na krążku, oparty na dialogach gitary z saksofonem i fletem klimatyczny utwór "Clearing The Attic", oferujący też dużo wciągającego improwizowanego klimatu.

Całość materiału budzi więc we mnie pozytywne odczucia, choć też nie mogę uwolnić się od wrażenia, że muzycy The Tangent w wielu fragmentach nowego albumu przesadzili z ilością zastosowanych pomysłów w ramach konkretnych utworów. Dwie najdłuższe kompozycje w zawartości albumu pt. "A Spark In The Aether" wprowadziły dużo chaosu do tego materiału, ale jego pozytywne walory, związane przede wszystkim z obecnością Theo Travisa, zdołały uczynić krążek wartościowym następcą pamiętnego debiutu z 2003 roku. 

Ocena: 7/10

O albumie w skrócie...

Skład: Andy Tillison (ik, w), Luke Machin (g), Jonas Reingold (b), Theo Travis (flet, sax), Morgan Agren (p)

Tracklista:
1. A Spark in the Aether
2. Codpieces and Capes
3. Clearing The Attic
4. Aftereugene
5. The Celluloid Road
6. A Spark In The Aether (Part Two)  

7. San Francisco Radio Edit /edycja rozszerzona/

Rok wydania:
2015
Kraj: 
Wielka Brytania / Szwecja

Produkcja:
Andy Tilison, Paul Brow, Luke Machin

Dystrybucja:
Inside Out Music

Gatunek:
Rock Progresywny

Podsumowując: "To [...], absolutnie w standardzie zespołu, celebracja szwedzkiego rocka progresywnego"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz