środa, 17 czerwca 2015

Jarun "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" (recenzja)

Moja znajomość twórczości małopolskiej kapeli Jarun rozpoczęła się przed kilkoma dniami. Siedziałem gdzieś pod pięknym błękitnym niebem i wyobrażałem sobie jednorożce. W pewnej chwili moje wszelkie wyobrażenia zaczęły się stopniowo rozpadać, niebo okryło się popielą, a otaczający mnie świat stał się brudny od nadmiaru mroku wylęgającego się z ludzkich dusz. Przeniosłem się pod niebo utkane z popiołu wypatrując, niczym dawniej Oskar Schindler, wyróżniające się czerwienią fragmenty niewytłumaczalnego i nielogicznego sensu istnienia.

Drugi album kapeli Jarun trochę o nasze istnienie pyta, a może stanowi tylko agresywną narrację odwiecznych dążeń homo sapiens do beznadziejności? Zestaw emocji wydobywający się z albumu zatytułowanego "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" bez wątpienia nie należy do najprzyjemniejszych, każdorazowo sprowadza na ruiny dobre samopoczucie i poddaje pod wątpliwość może nieco już przebrzmiałe systemy wartościowania dobra i zła. Kwintet ukrytych pod pseudonimami muzyków Jaruna te emocje proponuje w ekstremalnej formule, łącząc progresywną wolność, blackową wściekłość, folkową naturalność i post-metalowe wyobrażenie świata.


Album "Pod Niebem Utkanym z Popiołu", następca dużego debiutu kapeli sprzed trzech lat, oferuje w sumie dziewięć kompozycji utrzymanych w urozmaiconym klimacie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że owe urozmaicenia wyłaniają się w szaro-czarnej skali barw. Tak oto Jarun nie stroni od utworów naznaczonych ludową obrzędowością, niesionych seriami słowiańskich akustyków i niezdarnie poszarpanych elektryków, mrocznych, wprowadzających w stan rytuału nad sekretami zmęczonej natury ("Przedświt", przepiękne "Cisy"). Jednak znacznie częściej małopolska kapela stara się łączyć owe folkowe ceremonie z ekstremalną metalową burzą. Krążek "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" grozi swoim słuchaczom, że natura zabierze im wszystko, co mają jeśli nie przypomną sobie, iż to ona rządzi światem. Najlepszym przykładem w tej materii niech będzie trwająca przeszło dziesięć minut kompozycja "Jak Wiatr", będąca doskonałym odzwierciedleniem olbrzymiego potencjału muzyków Jaruna. Z jednej strony otrzymujemy tu piękną serię akustycznych i elektrycznych zagrywek gitarowych, wzbogaconych "źródłowymi" efektami, aby z drugiej mierzyć się z blackowym obliczem zespołu, w tym przypadku powolnym, brutalnym, wbijającym szpilę w najbardziej czułe receptory percepcji. To Jarun w zjawiskowej formie.

Kapela na krążku "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" często skupia się niemal wyłącznie na ekstremie, czasem brutalizując swoje zagrywki do nieprzyzwoitej demonicznej postaci, spiesząc się niemiłosiernie ("Kamienie", "Zawołaj Mnie a Przyjdę", "Piołun") lub też oddając się bez reszty zmysłom instrumentalnych improwizacji, manewrując tempem i skalą ciężkości, jak w mrocznym koszmarze na temat życia i umierania ("Trzy Śmierci"). Pomiędzy metalową ekstremą a folkiem w wydaniu Jaruna daje się odczuć też wpływy post-metalowe. Wspomniałem już o wyobrażeniu świata w tej konwencji, trudno nie dostrzec instrumentalnych inspiracji twórczością takich kapel, jak choćby Cult Of Luna, na co decydujący wpływ mają atrakcyjne, jakby pourywane i niedokończone partie gitar. Kompozycja tytułowa, a pod wieloma względami również utwór "Noc Niedokończona", stanowią najbardziej wyraziste dowody tego skojarzenia, a zarazem też wyłaniają się jako niezwykle mocne punkty albumu. Zgliszcza i popioły!

Być może, ulegając współczesnym standardom techniki, zasadne wydaje się pytanie o brzmienie albumu "Pod Niebem Utkanym z Popiołu", które mogłoby być nieco lepsze, choć zdaje się, że kapela Jarun na razie nie może pozwolić sobie na studio wysadzane brylantami. To się zmieni, bowiem muzyka zaprezentowana na albumie "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" nie może przejść niezauważona. Jakkolwiek dałem się uwięzić temu materiałowi, to niekiedy chciałem spytać "quid opus est verbis?". Wokal frontmana Jaruna dobrze pasuje do rozkrzyczanych standardów polskiej ekstremy, ale wolałbym w twórczości zespołu usłyszeć kogoś w rodzaju Johannesa Perssona, bardziej wyrazistego, może nie mniej wrzeszczącego, ale też refleksyjnego. Chcę go rozumieć! Czy to kierunek na obsadę drugiego wokalisty w kapeli Jarun, a może Meph nie zaprezentował jeszcze mistycznej skali swoich możliwości?

W każdym razie Jarun istnieje i nie można temu zaprzeczyć. Małopolska kapela sprawiła, że moje niebo nie jest już błękitne, a wszelkie jednorożce zostały wypłoszone z idyllicznej stajni moich wyobrażeń. Album "Pod Niebem Utkanym z Popiołu" to bardzo interesujące dzieło, sprowadzające na ziemię najbardziej doniosłe emocje, materiał przemyślany i dojrzały. Być może jego brzmienie mogłoby być bardziej zadowalające, ale to tylko drobiazg na ołtarzu ofiar spopielonego stworzenia o imieniu Jarun.
Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Zagreus (g), Rolsen (g), Meph (w), Radogost (b), Pazuzu (p)

Tracklista:
1. Przedświt        
2. Kamienie    
3. Zawołaj Mnie a Przyjdę    
4. Pod Niebem Utkanym z Popiołu        
5. Cisy        
6. Noc Niedokończona    
7. Trzy Śmierci    
8. Piołun    
9. Jak Wiatr
 
Kraj: 
Polska

Produkcja:
Jarun, SinMix Reamping Service

Dystrybucja:
Self Released

Gatunek:
Metal Progresywny, Black Metal, Folk, Post Metal

Rok wydania:
2015

Podsumowując: "Kwintet ukrytych pod pseudonimami muzyków Jaruna proponuje emocje w ekstremalnej formule, łącząc progresywną wolność, blackową wściekłość, folkową naturalność i post-metalowe wyobrażenie świata"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz