czwartek, 25 czerwca 2015

Melechesh "Enki" (recenzja)

Niech żyje wiecznie Mezopotamia! O dziejach ludów zamieszkujących tę starożytną krainę pisali uczeni, a o ich kulturze od kilku lat śpiewa Melechesh. Kapela, której twórczość zderzyła się z twardym prawem ortodoksyjnych Żydów została niemalże wyrzucona z Izraela, choć jej korzenie są nierozerwalnie połączone z Jerozolimą. Być może w mitologii ludów Mezopotamii, szczególnie w mitologii sumeryjskiej, leżą te wartości, które nawet dziś mogą zagrażać trwałości judaizmu, a może głos, który zabrał Melechesh w debacie publicznej nie sprzyja działaniom wojennym prowadzonym przez twardogłowych polityków Izraela? Gdziekolwiek by nie poszukiwać odpowiedzi większa część muzyków tworzących kapelę przed kilkunastu laty wyemigrowała na ziemie niderlandzkie, aby tam kontynuować proces kreacji. W 2015 roku Melechesh oddał cześć Enkiemu, sumeryjskiemu bogu słodkich wód i mądrości, a także stwórcy człowieka.

Szósty duży album kapeli, drugi wydany przez Nuclear Blast, zawiera dziewięć kompozycji stanowiących unikatowy w swej formie kolaż black metalu z orientem i progresją. W pracach nad "Enki" udział wziął oczywiście główny twórca zespołu Ashmedi, którego wsparli basista Scorpios i gitarzysta Moloch, a także przywrócony do łask perkusista Lord Curse. Ten skład różni się więc od ekipy, która pracowała przy poprzednim albumie Melechesh, czyli wydanym w 2010 roku dziele pt. "The Epigenesis". Syn marnotrawny Melechesh Lord Curse na krążku zespołu wystąpił po raz pierwszy od 1996 roku. To właśnie on pod koniec lat 90. XX wieku nie opuścił Izraela wraz z kapelą, która ugięła się pod naporem ataków prowadzonych przez ortodoksyjnych Żydów, a więc jego obecność na "Enki" należy traktować jako bardzo wymowną. Ponadto w Melechesh pojawił się nowy basista, oryginalnie urodzony w USA Scorpios, a po pewnych perturbacjach w składzie ostał się jednak Nadim Khoury, lepiej znany jako Moloch, choć jego obecność na "Enki" początkowo stała pod znakiem zapytania. Ostatecznie w tej oto konfiguracji muzykom Melechesh udało się zarejestrować znakomity materiał.


Krążek zawiera wściekłe kompozycje napisane w oparciu o nieschematyczne struktury, pełne niesamowitych przejść i złamań pomiędzy sekcjami gitarowymi i perkusyjnymi, a zarazem eksponujące orientalizm leżący u podstaw tożsamości Melechesh. Kompozycje pod postacią "Tempest Temper Enlil Enraged", "The Pendulum Speaks", "Multiple Truths" albo "Metatron and Man" wręcz zabijają żarliwością instrumentalną i drapieżnymi zagrywkami. To metalowy ogień, który rozpala wszelkie wyobrażenie o wymarłych ludach Mezopotamii. Kapela nie zrezygnowała też z nagrania kompozycji o niezwykle rozbudowanym, progresywnym walorze. W ten klimat wpisują się numery "Enki - Divine Nature Awoken", "Doorways to Irkala" oraz "The Outsiders", w których to Melechesh dysponując dużą ilością przestrzeni dał upust pamięci o symbolice i wartościach kulturowych. Liczne orientalne wypuszczenia, będące następstwem dużej ilości wykorzystanych pomysłów (na krążku sięgnięto m.in. po szereg tradycyjnych instrumentów smyczkowych i perkusyjnych wywodzących się z różnych kultur, w tym indyjskiej, perskiej i tybetańskiej), tworzą zachwycający efekt. Na wspominanych rozbudowanych strukturach "Enki" zmienia się ze znakomitego black n' orient metalu w zjawiskową opowieść o ważnym fragmencie kultury świata, domaga się wręcz by pamiętano o odrębnościach i dziedzictwie pozostawionym przez Sumerów, a zarazem pełni funkcję edukacyjną dla kolejnych pokoleń słuchaczy. Ta muzyka wiedzie poprzez próżnię, cyklon, ogień i kosmiczne kamienie, jako wykrzykuje Ashmedi w utworze tytułowym.

Na tym niebanalnym i ważnym albumie Melechesh oprócz niezliczonej ilości symboli kulturowych gotowych, aby je odkrywać, znalazło się wiele ciekawych pomysłów dodatkowo podnoszących wartość albumu. Nad atrakcyjnością oprawy materiału popracowali zaproszeni goście, czyli Max Cavalera w utworze "Lost Trbies", Rob Caggiano w "The Palm the Eye and Lapis Lazuli" oraz Sakis Tolis w "Enki - Divine Nature Awoken". Każdy z nich dodał koloru wymienionym kompozycjom. Do zaskakującej konstrukcji "Last Tribes" wkradły się wszak fragmenty groove jako rezultat wściekłej współpracy wokalnej pomiędzy Cavalerą a Ashmedim, a Caggiano dołączył do błyskotliwego - wgniatającego w fotel - gitarowego zjazdu w "The Palm the Eye and Lapis Lazuli". Natomiast Sakis Tolis nagrał klimatyczne ścieżki wokalne do utworu tytułowego. Mówiąc kolokwialnie: moc! Warto też wspomnieć, że instrumentalny labirynt pod płaszczem zdradliwej mezopotamskiej nocy, czyli utwór "Doorways to Irkala", został zadedykowany pamięci Ewy Przybylskiej-Kmiołek, zmarłej przed czterema laty małżonki zasłużonego dla polskiej sceny metalowej Mariusza Kmiołka, który wraz z nią skutecznie pracował na rzecz promocji polskiego metalu. Melechesh potwierdził więc swą wyjątkowość oddając hołd mieszkającej dziś w nieskończoności Ewie.

Wyjątkowości na albumie "Enki" znajduje się znacznie więcej, w każdym fragmencie tego dzieła, w każdej jego drobnej części. To nie tylko niezwykły kompromis blackowej wściekłości i orientalnej tajemnicy, nie tylko dopracowana w każdym detalu produkcja i przełomowe przesłanie, ale też świadectwo znakomitej kondycji międzynarodowego metalu. Rzecz o potencjalne znajdującym się ponad wąskimi interesami, w wielu środowiskach dalece niepożądana, a jednocześnie tak bardzo potrzebna cywilizowanemu światu. Niech więc żyje wiecznie Mezopotamia! Niech żyje wiecznie Melechesh!
Ocena: 9/10

O albumie w skrócie...

Skład: Ashmedi (harfa, ik, ip, g, w i inne instrumenty), Scorpios (b, drumla, ip), Moloch (g), Lord Curse (p), a także Max Cavalera (w), Sakis Tolis (w), Rob Caggiano (g)

Tracklista:
1. Tempest Temper Enlil Enraged
2. The Pendulum Speaks
3. Lost Tribes
4. Multiple Truths
5. Enki - Divine Nature Awoken
6. Metatron And Man
7. The Palm The Eye And Lapis Lazuli
8. Doorways To Irkala
9. The Outsiders


Rok wydania:
2015
Kraj: 
Izrael (korzenie), Holandia (proces tworzenia)

Produkcja:
Ashmedi

Dystrybucja:
Nuclear Blast

Gatunek:
Metal Progresywny, Black Metal, Oriental Metal

Podsumowując: "Szósty duży album kapeli, drugi wydany przez Nuclear Blast, zawiera dziewięć kompozycji stanowiących unikatowy w swej formie kolaż black metalu z orientem i progresją"

  Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz