sobota, 11 lipca 2015

The Gentle Storm "The Diary" (recenzja)

Wizjoner, legenda i najważniejszy twórca holenderskiej sceny progresywnej Arjen Anthony Lucassen oraz wywodząca się z tego samego kraju ceniona kompozytora i wokalistka Anna Maria (Anneke) van Giersbergen znają się nie od dziś. Zresztą można nawet bez ryzyka postawić hipotezę, że wpływ obojga na rozwój europejskiego rocka i metalu progresywnego, a także na inne pokrewne gatunki muzyki na przestrzeni ostatnich lat był ogromny. Oboje w tym roku stworzyli projekt pod nazwą The Gentle Storm, którego owocem jest album zatytułowany "The Diary".

Owoc to dobre słowo, które określa ten materiał w sensie lirycznym. Album opowiada bowiem o miłości pomiędzy Josephem Warwijckiem a Susanne Vermeer. Miłości utrzymanej w XVII wieku w okresie prosperity Niderlandów, tzw. Złotego Wieku, w którym ten region Europy był jednym z najważniejszych morskich centrów komunikacyjnych i handlowych. Ów Joseph Warwijck korzystał z tego okresu pełniąc funkcję oficera zatrudnionego w Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Jego częsta nieobecność w domu sprawiła, że przeoczył narodziny syna Michiela, a także chorobę i przedwczesną śmierć Susanne, która pozostawiła po sobie pamiętnik, będący oprócz wspólnego dziecka jedynym dziedzictwem jej miłości do Jospeha. Wokół tego uczucia, zapisanego na kartach pamiętnika, rozgrywa się więc zasadnicza część albumu "The Diary". Prawie, jak w Harlequinie!


Album zawiera w sumie jedenaście utworów, albo dwadzieścia dwa jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zostały one przedstawione w dwóch aranżacjach na dwóch oddzielnych krążkach. Pierwszy z nich pt. "Gentle" oferuje spokojne ujęcie całej historii, opierając się głównie na klimacie folkowym, refleksyjnym i akustycznym, zaś drugi pt. "Storm" odzwierciedla materiał w warstwie symfonicznej, metalowej i nieco pompatycznej. W sumie to prawie dwie godziny muzyki. Warto dodać, że edycja rozszerzona albumu "The Diary" została wzbogacona o kolejne dwadzieścia dwa utwory, tj. instrumentalne aranżacje tracklisty "Gentle" i "Storm". Nad materiałem, oprócz Arjena Lucassena i Anneke van Giersbergen, udział wzięła pokaźna grupa muzyków, w większości znanych ze współpracy w przeszłości z głównymi autorami albumu. Warto choćby przypomnieć Epic Rock Choir, pamiętany ze świetnego albumu Ayreon pt. "The Human Equation" z 2004 roku, albo zaciąg muzyków folkowych, którzy do albumu "The Diary" wnieśli choćby takie instrumenty, jak buzuki czy róg, o sekcji smyczkowej nie wspominając. To są detale, a jak się prezentuje sama muzyka?

Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że różnica pomiędzy "Gentle" a "Storm" nie jest przepaścią. Pierwsza płyta brzmi gładko i czysto, zawiera moim zdaniem przesadzoną ilość popularnego ostatnimi czasy folku stosowanego w muzyce rockowej, ale za to bardzo dobrze zostały tu wyeksponowane piękne wokale Anneke van Giersbergen. To wbrew temu, co holenderska rusałka opowiada w wywiadach, krążek "Gentle" należy do niej. Tymczasem "Storm" zdejmuje ową gładkość i czystość z "Gentle", wynosi materiał na przynajmniej poddasze doniosłego klimatu, nieco też go zabrudza zagrywkami z repertuaru najcięższych metalowych inklinacji Arjena Lucassena, ale równocześnie nie stroni od elementów ludowych. W sumie więc zabieg stworzenia dwóch wariantów albumu "The Diary" - odpowiadających zapewne charakterom Josepha Warwijcka i Susanne Vermeer (...a w domyśle aktualnej kondycji autorów albumu) - oceniam jako rozczarowującą ciekawostkę. Wolałbym, aby Arjen Lucassen i Anneke van Giersbergen posiedzieli nieco dłużej nad pierwszym (i jak sądzę jedynym) materiałem The Gentle Storm tworząc oddzielną paletę utworów dla żeńskiego i męskiego pierwiastka tej historii. Tymczasem holenderscy muzycy chcieli powiedzieć, że miłość rozgrywa się na jednej i niezróżnicowanej płaszczyźnie emocjonalnej, zaledwie sygnalizując niektóre wymiary tego uczucia (kobiecy "Gentle" i męski "Storm"). Prawie, jak w nowoczesnym Harlequinie... albo w europejskim parlamencie!

Moim zdaniem miłość, nawet tak melancholijna jak ta naszkicowana w zawartości "The Diary", to jednak uzupełnianie się i wieczne trwanie różnych charakterów i różnych emocji definiowanych cechami płciowymi. Miłość to nie dwa stojące naprzeciwko siebie lustra, jedno wypolerowane, zaś drugie nieco zabrudzone, ale doniosłe emocje, że ja jestem deszczem, a ty jesteś łąką - mężczyzna i kobieta jako dwie różne, i dlatego, tak doskonale uzupełniające się boskie formy stworzenia. Z tego też powodu moje postrzeganie pomysłu na album Arjena Lucassena i Anneke van Giersbergen, materiału nad wyraz poprawnego społecznie i politycznie, nie jest wyjątkowo pochlebne. Tym bardziej, że sama muzyka nie zachwyca. Pomijając kontekst kulturowy zawartość premierowego dzieła The Gentle Storm to zbiór wyblakłych zagrywek z bogatego repertuaru pomysłów Arjena Lucassena, który też niepotrzebnie zapatrzył się w modę na folk. Wydawało mi się, że już ostatni album Nightwish zamęczał mnie tymi wszelkimi celebracjami ludowej muzyki, ale The Gentle Storm przekroczył wszelkie granice wyobrażeń. Daje się to szczególnie odczuć na krążku "Gentle", przesadzonym z ilością smyczków, buzuków i innych tego typu instrumentów. Niektóre z proponowanych pomysłów zbliżają wręcz kapelę do... Céline Dion i jej niegdysiejszego hollywoodzkiego przeboju, zaś inne brzmią tak, jakby były wyłącznie zaprogramowane na folk. To oczywiście nie musi być zarzut dla osób, które od Arjena Lucassena i Anneke van Giersbergen nie oczekiwały albumu przynajmniej rockowego. W każdym razie mnie szokuje schematyczność i brak przestrzeni w zaprezentowanych kompozycjach, co szczególnie
nie przystoi twórcy Ayeron.

Nieco lepiej prezentuje się krążek "Storm". To materiał, jak można było przypuszczać, o wiele bardziej odważny, oferujący przynajmniej zręby solówek gitarowych i dobrych zagrywek
rockowych, mający w sobie coś bardzo przestrzennego. Jednak paradoksalnie utwory na tym krążku są na ogół krótsze od tych na płycie "Gentle". Być może był to materiał obliczony wyłącznie na doniosłość? Trudno wyrokować, ale orientalny klimat "Shores of India" nabiera przekonującej formy dopiero w aranżacji na krążku "Storm", tak samo zresztą jak "Cape of Storms" (ojej! to Ed Warby wystąpił jednak na tym albumie?!), a utwór tytułowy staje się drapieżnym standardem z okresu najlepszej formy Arjena Lucassena. To nie wszystko! Wreszcie "Brightest Light" lśni siedemnastowiecznym światłem dla Złotego Wieku Niderlandów, a "Epilogue: The Final Entry" rzeczywiście przekonuje mnie, że Arjen Lucassen i Anneke van Giersbergen przedstawili jakąś przemyślaną historię. Nawet tandetny "Heart of Amsterdam" w wersji "Storm" przestaje drażnić, choć ostatecznie cały krążek można określić najwyżej poprawnym.

Nie wierzę, że to piszę, ale podgniły owoc to słowo, które dobrze określa ten materiał w warstwie instrumentalnej. Od tak bardzo wpływowych muzyków, jakimi są Arjen Lucassen i Anneke van Giersbergen, można było spodziewać się dzieła ocierającego się o kanony. Tym czasem materiał pomimo swojego rozbudowania nie oferuje niczego wartego zapamiętania. Prawdopodobnie jednak dzieło The Gentle Storm spotyka się z umiarkowanie pozytywnym odbiorem fanów folku, ale czy takie były oczekiwania zwolenników rocka, mając w pamięci nazwy Ayreon i The Gathering? Jeszcze ta poprawność "The Diary", będąca zresztą tożsamą cechą dla współczesnych Holendrów, która jest wręcz uderzająco irytująca. Rozczarowanie to małe słowo.

Ocena: 4/10

O albumie w skrócie...

Skład: Anneke van Giersbergen (w), Arjen Lucassen (b, c, g, ik), a także Johan van Stratum (b), Ed Warby (p), Rob Snijders (ip), Joost van den Broek (ik), Ben Mathot (skrzypce), Maaike Peterse (viola), Hinse Mutter (b), Jenneke de Jonge (róg), Jeroen Goossens (inne), Michael Mills (buzuki), Tomo Somers (g), Epic Rock Choir (w)

Tracklista:

CD 1 - Gentle
1. Endless Sea
2. Heart of Amsterdam
3. The Greatest Love
4. Shores of India
5. Cape of Storms
6. The Moment
7. The Storm
8. Eyes of Michiel
9. Brightest Light
10. New Horizons
11. Epilogue: The Final Entry
  
CD2 - Storm   
1. Endless Sea
2. Heart of Amsterdam
3. The Greatest Love
4. Shores of India
5. Cape of Storms
6. The Moment
7. The Storm
8. Eyes of Michiel
9. Brightest Light
10. New Horizons
11. Epilogue: The Final Entry
 

Kraj: 
Holandia

Produkcja:
Arjen Lucassen

Dystrybucja:
Inside Out Music

Gatunek:
Metal Progresywny, Rock Progresywny, 
Folk, Metal Symfoniczny

Rok wydania:
2015



Podsumowując: "Prawie, jak w nowoczesnym Harlequinie... albo w europejskim parlamencie!"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz