czwartek, 30 lipca 2015

Joe Satriani "Shockwave Supernova" (recenzja)

Za niecały rok Joe Satrianiemu stuknie szósty krzyżyk. W każdym razie legendarny gitarzysta z nowojorskiego Westbury nie zamierza się starzeć, a jego piętnasty duży album studyjny zatytułowany "Shockwave Supernova" to przeszło godzina wyśmienitego gitarowego grania. 

Na wstępie trzeba zauważyć, że to jeden z najdłuższych materiałów legendarnego Satcha. Dość powiedzieć, że ostatnie dzieło tego artysty przekraczające godzinę trwania zostało wydane w 2002 roku roku i był to jego dziewiąty album zatytułowany "Strange Beautiful Music". Być może Joe Satriani chciał w ten sposób powiedzieć swoim słuchaczom, że powoli wraca do korzeni, ale moim zdaniem - wbrew niektórym opiniom - jego forma nieustannie pozostaje bez zarzutu i trudno wskazać na przestrzeni prawie trzydziestoletniej aktywności studyjnej fenomenalnego gitarzysty choć jeden słaby album podpisany jego imieniem i nazwiskiem. Tak oto materiał zatytułowany "Shockwave Supernova" złotymi riffami wpisuje się w wielkie dziedzictwo Joe Satrianiego. 


Gitarzysta do nagrań piętnastego albumu zaprosił niezłą ekipę. Na "Shockwave Supernova" swoje partie zaprezentowali m.in. Mike Keneally, Marco Minnemann, Vinnie Colaiuta, Chris Chaney i Bryan Beller, którzy stworzyli Joe Satrianiemu znakomity grunt do rzucania gitarowych czarów. Tych znalazło się na tym materiale naprawdę dużo. Krążek brzmi soczyście, nowocześnie, wirtuozersko i doskonale uwydatnia wszechstronne umiejętności oraz nienaganną technikę Satcha. W ten sposób materiał zawarty na "Shockwave Supernova" można spróbować przyporządkować do kilku kategorii. Pierwszą i zarazem najbardziej nośną tworzą numery energetyczne, chwytliwe i porozciągane w dynamicznej przestrzeni, jak kompozycja tytułowa, singlowy "On Peregrine Wings", tętniący oldschoolowym życiem "Keep on Movin'" albo zapętlony "A Phase I'm Going Through".

Joe Satriani na nowym krążku nie odmówił też sobie kilku głębszych zanurzeń do oceanu romantycznych i może nieco sentymentalnych dźwięków. Jego pomysły przekute w kompozycje "Lost in a Memory", "All Of My Life", "Stars Race Across the Sky", "Goodbye Supernova" i krótką "Butterfly and Zebra" doskonale odzwierciedlają ten bardzo emocjonalny wymiar charakteru muzyka, aby równocześnie zaoferować słuchaczom serię kilku naprawdę niezłych zjazdów na gitarze. Klimat podniosłych uniesień znakomicie służy temu albumowi, tworząc strefy buforowe pomiędzy wirtuozerskimi i często zadziornymi inklinacjami gitarzysty. W zawartości "Shockwave Supernova" nie brakuje też bluesa, takiego w sam raz na koncerty, gotowego na liczne improwizacje i zmiany swej studyjnej formy. Najlepiej do tej konwencji pasują numery "Crazy Joey" i "San Francisco Blue", być może też "Scarborough Stomp", które powinny spełnić wszelkie oczekiwania po stronie zwolenników blues rocka.

Natomiast ostatnią kategorię pomysłów zaprezentowanych na piętnastym albumie studyjnym Joe Satrianiego zamykają eksperymenty. Niekiedy dziwaczne, coś w stylu kowbojskiego "In My Pocket", który przeistacza się na uszach słuchacza w kompozycję aspirującą do soundtracku zarejestrowanego na temat nowoczesnego miasta. Tego typu radykalne zmiany nastroju na przestrzeni pojedynczych utworów nie są częstą praktyką na "Shockwave Supernova", ale już same eksperymenty mogą świadczyć o nieustannych poszukiwaniach nowojorskiego gitarzysty. Weźmy choćby pod uwagę orientalnie brzmiący numer "Cataclysmic", aby przekonać się o niesamowitej skali zainteresowań Joe Satrianiego. To moim zdaniem jeden z najodważniejszych i najlepszych utworów w perspektywie wielu ostatnich nagrań tego muzyka. Rewelacja! Świetnie też brzmi podsypana mrokiem kompozycja "If There Is No Heaven", która jednak we wiodących fragmentach oddaje się nowoczesnym regułom gitarowego brzmienia. To Joe Satriani jakiemu można stawiać pomniki. Wirtuozerski, wyznaczający nowe trendy, fenomenalny na strunach i odjazdowy.

W sumie więc gdyby album "Shockwave Supernova" składał się wyłącznie z takich utworów, jak "Cataclysmic" albo "If There Is No Heaven", to mielibyśmy do czynienia z materiałem gotowym, aby być kanonem. Jednak krążek został zdominowany przez numery świadczące o porządnej kondycji Joe Satrianiego, ale zarazem wpisujące się w cykl jego dotychczasowych nagrań. Satch nie napisał materiału przełomowego, ale jego tegoroczne pomysły wystarczyły, aby album "Shockwave Supernova" był pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów wirtuozerskiej gitary - rockowej, bluesowej, eksperymentalnej, zaprezentowanej na najwyższym poziomie technicznym. 

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Joe Satriani (b, g, harm, ik), a także Mike Keneally (g, ik), Marco Minnemann (p), Vinnie Colaiuta (p), Bryan Beller (b), Chris Chaney (b), Bobby Vega (b), Tonny Menjivar (ip), John Cuniberti (ip)
Tracklista:
1. Shockwave Supernova
2. Lost in a Memory
3. Crazy Joey
4. In My Pocket
5. On Peregrine Wings
6. Cataclysmic
7. San Francisco Blue
8. Keep on Movin'
9. All Of My Life
10. A Phase I'm Going Through
11. Scarborough Stomp     
12. Butterfly and Zebra
13. If There Is No Heaven  
14. Stars Race Across the Sky
15. Goodbye Supernova

Kraj: 
USA

Produkcja:
Joe Satriani, John Cuniberti

Dystrybucja:
Sony Music

Gatunek:
Rock Instrumentalny, Blues Rock, Rock Eksperymentalny

Rok wydania:
2015


Podsumowując: "Materiał zatytułowany 'Shockwave Supernova' złotymi riffami wpisuje się w wielkie dziedzictwo Joe Satrianiego" 

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz