poniedziałek, 13 lipca 2015

Leftfield "Alternative Light Source" (recenzja)

Trochę czasu musiało upłynąć, aby nowy album Leftfield ujrzał światło dzienne. Stało się! Nie jest to wprawdzie światło dzienne, ale alternatywne źródło światła, bo o tym przecież mówi tytuł nowego materiału Leftfield, czyli "Alternative Light Source", który jest następcą wydanego przed szesnastu laty krążka "Rhythm and Stealth". Nieobecność studyjna Leftfield, nie włączając w to kompilacji i materiałów koncertowych, osiągnęła więc prawie pełnoletność.

Duet tworzący Leftfield, czyli Neil Barnes i Paul Daley, zawiesił działalność w 2002 roku, aby osiem lat później wznowić aktywność koncertową. Lud chciał też albumu studyjnego, co prawdopodobnie nie było po drodze Paulowi Daley'owi, który w 2013 roku definitywnie rozstał się z Leftfield. Tak oto duet zamienił się w projekt jednoosobowy, nad którym rolę suwerena sprawuje dziś Neil Barnes. On też wyprodukował album "Alternative Light Source", a także w bardzo owocnej współpracy z różnymi muzykami napisał dziesięć nowych utworów i po szesnastu latach znowu zachwycił publiczność niezwykle klimatyczną muzyką.


Nowemu krążkowi Leftfield można nadać różne etykiety, począwszy od najbardziej pojemnych progressive house i elektroniki, w kierunku trip hopu, breakbeatu i dub. Tyle, że nawet najbardziej wymyślne nazwy nie będą w stanie oddać klimatu zawartego w "Alternative Light Source". Już pierwsze dźwięki albumu pod postacią kompozycji "Bad Radio" uchylają wrota tej elektronicznej świątyni. Tworzą mistyczny klimat, budują unikatową atmosferę i wskazują, że Leftfield nawet pomimo nieobecności Paula Daleya i długotrwałej absencji studyjnej wciąż ma się dobrze. Oprócz intrygującej muzyki we wspominanej kompozycji uwagę też zwracają klimatyczne wokale Tunde Adebimpe, amerykańskiego artysty z nigeryjskimi korzeniami. Słowa, choć nie są najważniejsze na "Alternative Light Source", to pojawiają się tu często i w różnych wymiarach, tak jak to bywało w przeszłości.

Zatem na krążku oprócz Adebimpe wystąpiła też córka Neila Barnesa o imieniu Georgia, a także dzikus ze Sleaford Mods Jason Williamson, najbardziej enigmatyczny jegomość z tego towarzystwa Ofei oraz znakomity żeński głos angielskiej sceny synthpopowej Channy Leaneagh (w dwóch utworach). W sumie wokaliści pojawili się na sześciu spośród dziesięciu nowych kompozycji Leftfield. Jakkolwiek są to naprawdę ciekawe osobowości, to najważniejsza pozostaje muzyka. Tak oto z elektronicznej świątyni, o której wcześniej wspomniałem, wcale nie wyprowadza najbardziej rozbudowana kompozycja na krążku pt. "Universal Everything". Utwór wnoszący sporo z breakbeatu, dub i progresji zdaje się utrwalać doniosłość i kojącą eteryczność albumu "Alternative Light Source". Wystarczy zamknąć oczy i posłuchać tych okadzonych elektroniką korytarzy dźwięku. To fenomenalna próba możliwości nowego Leftfield.

Album zmienia się wraz z kolejnymi utworami. Jego niemalże rytualna wymowa, prawie jak w "Odysei Kosmicznej" Kubricka, szybko przeistacza się do futurystycznej konwencji w synthpopowym numerze "Bilocation". Rzecz, którą równie dobrze można by określić dialogiem Channy Leaneagh z magicznym i zmaterializowanym dubem, ma w sobie coś bardzo nowoczesnego, świadczącego o wizjonerstwie Neila Barnesa. Za to następujący chwilę później utwór "Head and Shoulders" to już wyprowadzenie Leftfield na ulicę. Numer drapieżny, punkowy, brudny. Electropunk? Czemu nie?! Jason Williamson to bestia, nazywana pewnie przez wielu Keithem Flintem nowego stulecia. Tymczasem jeszcze jedną próbkę wielowymiarowości przedstawionej przez Leftfield na krążku "Alternative Light Source" stanowi poruszający się po obrzeżach psychodelii utwór "Dark Matters". Smutny i melancholijny, znowu jakby zagrany w elektronicznej świątyni.

W moim odczuciu jedyny fragment "Alternative Light Source" poniżej oczekiwań znajduje się na poziomie utworu "Little Fish", gdzie księżniczka synthpopu Channy Leaneagh zamieniła się w ulicznicę grasującą pomiędzy industrialnymi fabrykami. Klimat tego utworu zdradza coś bardzo nieregularnego, eksperymentalnego i mało przestrzennego. Może nawet wulgarnego w swej muzycznej wymowie? W każdym razie Leftfield łapie oddech na kolejnej kosmicznej kompozycji "Storms End", utworze o bardzo głębokim brzmieniu, utrzymanym w mozolnie budowanym nastroju, który stanowi jakby zapowiedź zaskakującego utworu tytułowego. Wszakże kompozycja "Alternative Light Source" intryguje akustycznym brzmieniem gitary wplecionej pomiędzy elektroniczne spirale. Pomimo, że to najkrótszy numer na krążku, to seria dźwięków zaproponowanych tu przez Neila Barnesa stanowi najbardziej charakterystyczną wizytówkę nowego albumu Leftfield.

Zresztą następna kompozycja, tj. "Shaker Obsession", jest rozwinięciem pomysłów zawartych w utworze tytułowym. Jeśli bowiem utwór "Alternative Light Source" pełni rolę poszukiwań alternatywnego źródła światła, to "Shaker Obsession" owym światłem zasila cały świat. Kompozycja charakteryzuje się bardzo żywym tempem, wyrzuca z siebie seriami kolejne breakbeatowe dźwięki i balansuje na krawędziach eksperymentu wprowadzając sporo klimatycznych pomysłów, spinających dzieło w przemyślaną i wizjonerską całość. Album wieńczy utwór "Levitate for You", dla mnie pełniący rolę epilogu, takiego dymu unoszącego się nad zakończonym rytuałem. Niekoniecznie przekonują mnie tu wokale podpisane ksywą Ofei, ale to drobiazg na ołtarzu wielu fascynujących dźwięków odkrytych i zarejestrowanych na rzecz albumu "Alternative Light Source".

Krążek jest więc w mojej ocenie niezwykle udanym powrotem studyjnym Leftfield. Neil Barnes udowodnił, że ta w niektórych kręgach legendarna marka może funkcjonować nawet bez wkładu Paula Daleya, którego dużą część obowiązków przejął teraz współautor prawie wszystkich kompozycji Adam Wren. Tak oto "Alternative Light Source" jest pięknym przykładem tego, jak elektronika może brzmieć w objęciach progresji. Ktoś mógłby zapytać czy da się ten krążek równać z poprzednimi nagraniami Leftfield? Wydaje mi się, że to różne rzeczywistości. Leftfield w latach 90. ubiegłego wieku tworzył muzykę legendarną. Natomiast za szesnaście lat będzie można napisać, że "Alternative Light Source" zajmuje ważne miejsce w tej legendzie. 

 Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Neil Barnes, Adam Wren, a także Tunde Adebimpe, Georgia Barnes, Channy Leaneagh, Jason Williamson, Ofei

Tracklista:
1. Bad Radio
2. Universal Everything
3. Bilocation
4. Head and Shoulders
5. Dark Matters
6. Little Fish
7. Storms End
8. Alternative Light Source
9. Shaker Obsession
10. Levitate for You

Rok wydania:
2015
Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
Leftfield, Adam Wren

Dystrybucja:
Infectious Music

Gatunek:
Progressive House, Elektronika, 
Trip Hop, Breakbeat, Dub

Podsumowując: "Już pierwsze dźwięki albumu [...] uchylają wrota tej elektronicznej świątyni. Tworzą mistyczny klimat, budują unikatową atmosferę i wskazują, że Leftfield nawet pomimo nieobecności Paula Daleya i długotrwałej absencji studyjnej wciąż ma się dobrze" 

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz