czwartek, 16 lipca 2015

Wojciech Hoffmann "Behind The Windows" (recenzja)

Wojciech Hoffmann to żywa legenda polskiego rocka i metalu, a zarazem jeden z najbardziej wpływowych gitarzystów nad Wisłą. Muzyk, który z Turbo nagrał wszystko - w tym kultowe albumy "Dorosłe Dzieci" i "Kawaleria Szatana" - w swej bogatej karierze zarejestrował właśnie drugi album solowy pt. "Behind The Windows". Poprzeczka była zawieszona wysoko, ponieważ wydany w 2003 roku pierwszy album solowy artysty pt. "Drzewa" otarł się o geniusz gitarowego kunsztu i wariacji, był krążkiem pięknie opowiedzianym na flagowym instrumencie artysty, a także materiałem doskonale zaprezentowanym pod względem koncepcyjnym. Świetnym dopełnieniem tego dzieła było koncertowe DVD artysty pt. "Back To The Past" z 2011 roku, które pokazało nie tylko najważniejsze talenty Wojciecha Hoffmanna, ale też żywiołowy sposób reagowania publiczności na jego grę. To DVD, które przynajmniej w pewnej części opisywało skalę znaczenia gitarzysty w Polsce. Jak więc dziś prezentuje się jego kondycja?

Wyśmienicie! Wojciech Hoffmann zarejestrował album inny, niż wspominane "Drzewa", ale równie porywający, odpowiadający bagażowi sześćdziesięcioletniego życia artysty. Wiek w tym przypadku powinien być wypomniany cenionemu gitarzyście, ponieważ album "Behind The Windows" to historia o cyklu życia. Rzecz o narodzinach, egzystencji i przemijaniu opowiedziana na wszechstronnie podanych gitarach Wojciecha Hoffmanna. Fenomenalnemu muzykowi do napisania tej historii posłużyły wspomnienia zaklęte w mieszkaniu, w którym często przebywał we wczesnym etapie swojej kariery. Wojciech Hoffmann spogląda przez okna tego mieszkania i widzi tam siebie - początkującego gitarzystę w słodko-gorzkich czasach pomiędzy Gomułką i Gierkiem, współautora legendarnych już nagrań Turbo z lat 80. ubiegłego wieku, doświadczonego gitarzystę w odrodzonej Polsce, a także z wolna starzejącego się geniusza i wirtuoza gitary. Wojciech Hoffmann w oknach tego mieszkania widzi też nas, ludzi, społeczeństwo, taśmy magnetofonowe, walkmany, płyty CD, jamniki, cyfrowe gadżety i komputery. Przesłanie "Behind The Windows", choć na ogół opowiedziane muzyką a nie słowami, charakteryzuje się więc dużą uniwersalnością i stanowi piękną refleksję na temat zmieniających się czasów i jeszcze bardziej ludzkich dusz. 


Właściwy koncept krążka wyłamuje pierwsza kompozycja pt. "Gary". To hołd, który otrzymał Gary Moore, będący jak przyznaje sam Wojciech Hoffmann, jednym z jego mistrzów we wczesnym okresie kariery. W każdym razie być może utwór dedykowany zmarłemu przed czterema laty muzykowi nie stanowi wyłamania konceptu, a raczej pełni funkcję jakiejś nieskończonej myśli, ducha, który krążył nad zarodkiem Wojciecha Hoffmanna. Czy każdy z nas ma swoje nadane przez Boga przeznaczenie?! Być może takie pytanie zadaje w pierwszym utworze ceniony polski gitarzysta. Za to dziesięć kolejnych kompozycji nie dostarcza tak trudnych dylematów natury refleksyjno-filozoficznej, ale opowiada o człowieku, de facto o życiorysie pięknego drzewa, jego korzeniach, dorastaniu, owocach, umieraniu i dziedzictwie. Ostatnie akty tej historii rozgrywają się na stojąco. Wojciech Hoffmann pokłada wiarę w człowieka, nie pozwala mu odejść w niepamięci, wierzy w jego ważną rolę w społeczeństwie i zapewnia mu wieczne trwanie, choćby w świadomości jego najbliższych. Album "Behind The Windows" jest więc pięknym wyznaniem dojrzałego artysty. Niezwykła przy tym pozostaje wrażliwość Wojciecha Hoffmanna, jego prosty i odwołujący się do emocji sposób komunikacji ze słuchaczami, a zarazem różnorodność zaprezentowanego materiału i wszechstronna paleta możliwości artysty.

Na dystansie rozbudowanego utworu "The Birth", uzupełnionego zagrywkami Neila Zazy, Grzegorza Skawińskiego i Michała Jelonka, artysta urodzony w Brzegu Dolnym pokazał się jako drapieżnik i promotor pozbawionego ograniczeń metalu progresywnego. Serię dość ostrych zagrywek Wojciecha Hoffmanna uzupełniły tu sporadyczne gitarowe wyznania w okolicach rockowego klimatu. Polski wirtuoz gitary o narodzinach człowieka opowiedział jako o wydarzeniu nagłym i burzliwym, ale też bardzo doniosłym, czasem utrzymanym niemalże w atmosferze blues'owej ekspresji. Dalej za oknem "Behind The Windows" Wojciech Hoffmann dostrzegł beztroskę, w zasadzie to beztroskie pola jako rzecze utwór "Carefree Fields". Daje się tu odczuć, że to przyjemny okres w życiu człowieka, można rzec nawet leniwy, opisany przez polskiego gitarzystę gdzieś w okolicach miniaturowego prog rocka, ale niestety też okres bardzo krótki. Utwór "Carefree Fields" zostaje przerwany jakby nagle, w niedopowiedzeniu, tak aby zobaczyć za oknem, że dzieciństwo każdego pomimo swego uroku przemija szybciej, niż nam się wydaje. Za to "Centimeter Of Time", numer znowu osadzony bardzo blisko metalu, powoli wprowadza w okres dzikich uniesień. Tu jeszcze Wojciech Hoffmann wrzuca dużo subtelnych zagrywek, czaruje kojącymi riffami, ale w strunach jego gitary można już wyczuć rodzące się emocje. Ach, ten napływ krwi, to zmieniające się ciało, burza hormonów. To jeszcze nie dorosłość, ale już nie dzieciństwo!

Wczesna młodość opowiedziana przez Wojciecha Hoffmanna w utworze "SD&RR" nie ma wymiaru idealistycznego. Artysta mówi o pierwszym papierosie, pierwszej randce, pierwszym seksie i innych doznaniach. Choć czasy mamy parszywe i dzieciaki zbyt wcześnie dochodzą do okresu "SD&RR", szybciej, niż nam się wydaje, to jednak polski gitarzysta mówi o normalnych procesach zachodzących w umyśle i duszy każdego człowieka. Mówi po blues'owemu, rozciąga struny, tak jakby wąż wił się na ciele pięknej kobiety, drażni się ze słuchaczem po metalowemu, ścierając pazury na riffach, a po rockowemu przywołuje być może najważniejsze okresy w życiu każdego człowieka. To jeden z najważniejszych utworów na "Behind The Windows". Panie Wojciechu, kupię struny zużyte do nagrywania tej kompozycji! Po etapie "SD&RR" Wojciech Hoffmann opowiedział o miłości, tej pięknej i prawdziwej, spotykającej po pierwszym razie tylko szczęściarzy. To oczywiście kompozycja romantyczna, w pewnym momencie wystrzelona na gitarze w okolice podniosłego klimatu, ale pozostającego w atmosferze emocjonalnych zagrywek. To miłość w idealnym wyobrażeniu, "Falling In Love", ballada nieco zdarta w rockowej konwencji i dobry pomysł na uczczenie tego wyjątkowego wieczoru, kiedy ona i on zdołali się poznać i przetrwać wszelkie niedogodności losu. 


Za to w utworze tytułowym, który zapoczątkował serię czterech bardzo rozbudowanych kompozycji, nastaje proza życia. Wojciech Hoffmann - wsparty w kompozycji "Behind The Windows" głosem Martyny Hoffmann, gitarą Leszka Cichońskiego i smyczkami Michała Jelonka - opowiedział w dynamicznej konwencji o tym miodowym etapie ludzkiej egzystencji. Kompozycja spieszy się, raz po raz sunie wyciągniętymi zagrywkami głównego autora płyty, brzmi blues'owo, rockowo i metalowo, zmienia tempo, kamufluje się. Tymczasem bardzo poważnie brzmi już trwający prawie osiem minut utwór "Journey To The End", numer o charakterystycznym amerykańskim prog metalowym zacięciu, gdzie główną rolę odgrywają kolejne riffy i genialne wypuszczenia Wojciecha Hoffmanna. Kompozycja ma też co nieco z "Requiem dla Snu", charakterystycznie łamie się w finale i wywołuje lawinę sentymentów. Czy nasza podróż zmierza do końca? Tak szybko? Dlaczego?! Za oknem starzejącego się człowieka można dostrzec różne myśli... i różne niepokoje. Są ludzie, którzy odchodzą tak, że mogliby bez zmian jeszcze raz przeżyć swoje życie, są też inni, nieco rozczarowani, a jeszcze inni, przeklinają swój los. Trudno wyrokować, co kryje się w słowach napisanych przez Macieja Hoffmanna do utworu "Confession By The Window", a gitary głównego autora płyty też nie dają tu wystarczającej odpowiedzi. Tym bardziej, że w tej kompozycji zmierzyli się ze sobą Rafał "Rasta" Piotrowski z Decapitated i Tomasz Struszczyk z Turbo, tak aby podzielić emocje wypływające z tego utworu. Burza gromów i ocean spokoju. Które życie wybierasz, sześćdziesięcioletni mistrzu?

Najmocniejszym punktem albumu "Behind The Windows", a może po prostu idealnie pasującym do całości, okazuje się najbardziej rozbudowana kompozycja na krążku, tj. "In The Line To God". Rozciąga się nad nią aura tajemnicy, padają fundamentalne pytania, na które jednak nigdy nie zostaną udzielone odpowiedzi. Na instrumentach ten utwór to jedenaście minut kapitalnych gitarowych improwizacji i zjazdów Wojciecha Hoffmanna, a także niezliczone ilości niekonwencjonalnych i konwencjonalnych zagrywek. To kolaż metalowych, rockowych i bluesowych pomysłów twórcy, a także znakomicie zagospodarowana przestrzeń dla gości (oddam duszę za saksofon Marcina Kajpera!), co sprawia, iż ta kompozycja powinna przejść do wielkiej historii polskiego grania. Natomiast album "Behind The Windows" rozpływa się
w historii w krótkiej eterycznej kompozycji "The Photographs". Tak jakby nieskończona myśl, o której wcześniej pisałem, uległa dematerializacji. Jednak ona gdzieś tam jest, może nad nami, może pośród nas, zaklęta w muzyce, wspaniałych riffach Wojciecha Hoffmanna, w atmosferze oczekiwania i błogosławionego stanu ducha. Historia się zamyka, a za oknem znajdują się już tylko wspomnienia. 

Sądzę, że pamięć o albumie "Behind The Windows" powinna trwać długo i nieprzerwanie, tak samo jak o Wojciechu Hoffmannie. Drugi album solowy tego artysty okazał się znakomitym dziełem. To wyborna ekspozycja doświadczenia, umiejętności i mądrości polskiego gitarzysty, a zarazem epokowe przesłanie dla każdego słuchacza wrażliwego na dźwięk gitary. Album szalenie ważny i potrzebny. Warto jeszcze wspomnieć, że oprócz Wojciecha Hoffmanna na krążku zagrał m.in. ceniony w środowisku perkusista Atma Anur, a także inni zręczni instrumentaliści, którzy zapewnili dziełu doskonałą jakość i przede wszystkim umożliwili polskiemu gitarzyście sprawną prezentację swoich możliwości i pomysłów. W sumie więc, gdy patrzę teraz w moje okno to widzę w nim Wojciecha Hoffmanna, który opowiedział na gitarze kim byłem, kim jestem i co się ze mną stanie. Na "Behind The Windows" każdy słuchacz może poddać się tej narracji, podążyć za zagrywkami znakomitego polskiego gitarzysty i odnaleźć siebie za tysiącem okien życia i umierania. 
 Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Wojciech Hoffmann (g), Atma Anur (p), Sławek Belak (ik, w), Arek Malinowski (b), a także Neil Zaza (g), Grzegorz Skawiński (g), Leszek Cichoński (G), Michał Jelonek (is), Martyna Hoffmann (w), Rafał "Rasta" Piotrowski (w), Tomasz Struszczyk (w) i Marcin Kajper (sax)

Tracklista:
1. Gary
2. The Birth
3. Carefree Fields
4. Centimeter Of Time
5. SD&RR
6. Falling In Love
7. Behind The Windows
8. Journey To The End
9. Confession By The Window
10. In The Line To God
11. The Photographs
  
Kraj: 
Polska

Produkcja:
Michał Kubicki, Wojciech Hoffmann

Dystrybucja:
Kubicki Entertainment

Gatunek:
Rock Progresywny, Metal Progresywny, 
Blues Rock, Art Rock

Rok wydania:
2015

Podsumowując: "Album 'Behind The Windows' jest więc pięknym wyznaniem dojrzałego artysty. Niezwykła przy tym pozostaje wrażliwość Wojciecha Hoffmanna, jego prosty i odwołujący się do emocji sposób komunikacji ze słuchaczami, a zarazem różnorodność zaprezentowanego materiału i wszechstronna paleta możliwości artysty"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz