środa, 5 sierpnia 2015

Karnataka "Secrets Of Angels" (recenzja)

Podróże multiinstrumentalisty Iana Jonesa do Indii dały nazwę współtworzonej przez niego kapeli, która pod koniec lat 90. XX wieku wykuła się ze swobodnego projektu. Tak oto indyjski stan Karnataka, dawniej Mysore, stał się walijski. Czy więc twórczość kapeli Karnataka ma szansę być perłą w brytyjskiej koronie rocka progresywnego?

Muszę przyznać, że cztery dotychczasowe duże nagrania Karnataki nie wywołały we mnie poczucia, że obcuję z zespołem wnoszącym coś kanonicznego, czy nawet po prostu świeżego, do tego pojemnego progresywnego gatunku. Być może moje wrażenie wzięło się z tego, że owe albumy poznawałem niedawno, tak aby przygotować się do recenzji tegorocznego dzieła zespołu, albumu zatytułowanego "Secrets Of Angels". Przy okazji zauważyłem, że skład walijskiego zespołu to bardzo nieregularna materia. Z oryginalnej ekipy, która stała na bazie założenia Karnataki dziś ostał się tylko Ian Jones. On wraz z Hayley Griffiths, Enrico Pinną, Cagri Tozluoglu, Jimmym Pallagrosim oraz kilkoma gośćmi zarejestrował wspominane dzieło. Materiał, który tak jak cała dyskografia kapeli wywołuje we mnie niejednoznaczne uczucia.


Przemyślenia na temat "Secrets Of Angels" wypada zacząć od rzeczy dobrych. Największą uwagę zwraca oczywiście przeszło dwudziestominutowa kompozycja tytułowa. To najdłuższy utwór w dziejach walijskiego zespołu, choć już na dwóch poprzednich albumach dało się zauważyć zainteresowania Karnataki niezwykle rozbudowanymi strukturami. Tak oto w tej szerokiej przestrzeni, podszytej nieco wpływami Nightwish, kapela ze Swansea umiejętnie poradziła sobie z budowaniem nastroju, jego zmianami, rozprowadzaniem na różnych sekcjach instrumentalnych i wokalnych, a także z tworzeniem nagłych zwrotów wydarzeń. Utwór doskonale odzwierciedla talent debiutującej na tym krążku w roli wokalistki Karnataki celtyckiej róży Hayley Griffiths, szczególnie w partiach zarejestrowanych wokół smyczków, jak również reklamuje instrumentalistów zespołu jako dość sprawnych muzyków. Liczne subtelności, drapieżności, szelesty i drżenia w utworze "Secrets Of Angels" powinny więc zadowolić wszystkich fanów może nie tyle rocka progresywnego, co muzyki balansującej na krawędziach symfonii, opery i klimatów power, light n' heavy. Karnataka prezentuje tu wiele oblicz, nie jest może zbyt oryginalna, ale wystarczająco płodna, aby zdobyć uznanie za ten monumentalny fragment albumu.

Tyle, że gdy kapeli przychodzi tworzyć bardziej zwarte struktury to nie wszystko może się podobać. Na "Secrets Of Angels" uderza bowiem pewna nieregularność klimatu. Wstępna część albumu, czyli pierwszy utwór pt. "Road To Cairo", oferuje interesujący orientalny klimat. Nie jest to nowością w przypadku Karnataki, która w swojej muzyce lubi sięgać do folku zlokalizowanego gdzieś na Południowych Indiach, ale na nowym albumie połączyła te wpływy z celtyckim folkiem nie zachowując niestety równych proporcji na rzecz tego drugiego gatunku. W ten sposób klimat z kompozycji "Road To Cairo" szybko zostaje zamieniony na regionalną tożsamość walijskich twórców. Muszę więc przyznać, że owych Indii zabrakło mi "Secrets Of Angels", za to poczułem się przesycony będącym w renesansie celtyckim folkiem, który wręcz wylewa się na tym krążku z kompozycji tytułowej, a w niektórych fragmentach też z innych utworów. Gorzej, że w zawartości "Secrets Of Angels" znalazły się też kompozycje zbyt przesłodzone, nastawiane raczej na wyciskanie uczuć w konwencji pop rockowej, aniżeli wpisujące się w doniosły klimat krążka. Świadczyć może o tym utwór "Because Of You", częściowo też "Forbidden Dreams" i mający potencjał radiowy "Borderline". Tymczasem już kompozycja "Poison Ivy" stanowi wyjątkowy przykład pięknej i podniosłej ballady, znowu dobrze uwydatniającej możliwości wokalne Hayley Griffiths.

Sądzę, że celtycka róża stała się dziś najważniejszym atutem Karnataki. Jej barwa, naturalność, subtelność i urokliwość zaprezentowane we wszystkich wcześniej wymienionych utworach (nawet tych, wobec których można mieć zarzuty) to szansa dla walijskiego zespołu, aby nie przepadł w zapomnieniu. Nawet jeśli Karnataka oferuje mniej, niż można się po kapeli spodziewać to partie wokalne Hayley Griffiths sprawiają, że nawet niektóre przeciętne kompozycje nabierają interesującego klimatu, jak baśniowe utwory "Fairytale Lies" i "Feels Like Home". Warto jednocześnie dodać, że kapela dość ostrożnie otworzyła ostrzejszą sekcję instrumentalną dla następczyni Lisy Fury. W sumie więc zasadne wydaje się pytanie na ile stać celtycką różę jeśli chodzi o klimaty hard n' heavy? O tym być może przekonamy się w przyszłości.

Póki co Karnataka promuje album "Secrets Of Angels". Intensywnie przy tym kłania się szerokiej publiczności i próbuje trafiać w te zakątki muzycznego świata, które kapeli mogą zapewnić rozpoznawalność niezależnie od poziomu oferowanej muzyki. Nowe dzieło walijskiego zespołu nieco więc rozczarowuje stopniowym odchodzeniem Karnataki od unikatowego brzmienia, ale zarazem utrzymuje się na solidnym poziomie. Album "Secrets Of Angels" nie ujawnia więc żadnych tajemnic aniołów, ale dowodzi, że jeden z nich mógł oddać swój piękny głos tej uroczej celtyckiej róży, jaką jest Hayley Griffiths. 

Ocena: 6/10

O albumie w skrócie...

Skład: Hayley Griffiths (w), Ian Jones (b, ik, progr, w), Enrico Pinna (g, w), Cagri Tozluoglu (ik, progr), Jimmy Pallagrosi (ip, p), a także Troy Donockley (dudy, gwizdki), Rachel van der Tang (vola), Lynn Cook (skrzypce), Seana Davey (harfa) i Clive Howard (altówka)

Tracklista:
1. Road To Cairo
2. Because Of You
3. Poison Ivy
4. Forbidden Dreams
5. Borderline
6. Fairytale Lies
7. Feels Like Home
8. Secrets of Angels 


Rok wydania:
2015
Kraj: 
Walia

Produkcja:
Karnataka

Dystrybucja:
Immrama Records

Gatunek:
Rock Progresywny, Folk,  
Rock Symfoniczny, Celtic Metal

Podsumowując: "Sądzę, że celtycka róża stała się dziś najważniejszym atutem Karnataki" 

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz