niedziela, 30 sierpnia 2015

Nordic Giants "A Séance Of Dark Delusions" (recenzja)

Duży debiut roku? Istnieje przynajmniej cień szansy, że o muzyce duetu tworzącego Nordic Giants ktoś usłyszał jeszcze przed pięcioma laty, gdy w 2010 roku ukazał się mały album pt. "A Tree As Old As Me". W kolejnych latach twórcy Nordic Giants, czyli Loki i Rôka, zaproponowali jeszcze kilka małych wydawnictw, aby w 2014 roku podpisać przełomowy kontrakt z Kscope. Owocem tego kontraktu jest album pt. "A Séance Of Dark Delusions". To duży debiut Nordic Giants. Pierwszy akt sztuki osadzonej w klaustrofobicznym kinie brzęku.

Album zawiera dziewięć niezwykle przestrzennych, nowocześnie brzmiących kompozycji. To w sumie niby tylko niecałe czterdzieści trzy minuty muzyki, ale głębia krążka "A Séance Of Dark Delusions" sprawia, że ów czas zamienia się w skomplikowany labirynt pełen post rockowego, progresywnego, elektronicznego i eksperymentalnego etosu. Nic więc dziwnego, że duży debiut Nordic Giants próbuje być sprzedawany jako materiał dla fanów Pink Floyd, Dead Can Dance, Sigur Rós czy Björk. Wieloformatowość krążka "A Séance Of Dark Delusions", jego plastyczność, światowe przesłanie oraz intensywność dźwięków świadczą, że Loki i Rôka dotarli do punktu, w którym muzyka przestaje być tylko muzyką.


Pierwszy duży album Nordic Giants zaczyna się od minimalistycznego utworu "Elysian Skies", będącego w zasadzie ambientową celebracją struktury dźwięku. Schowane za popielą odgłosy i budzące smutne refleksje wokalizy wprowadzają wręcz w klimat mszalny. Służą próbie odnalezienia duchowego ja, pytają o istotowość i wrażliwość słuchacza, aby niepostrzeżenie wkroczyć w rejony industrialu w kompozycji "Evolve Or Perish". Industrialu, który zresztą poddaje się rockowej progresji, stając się wariacją na temat najlepszych fragmentów genialnych albumów "Perdition City" z repertuaru Ulvera oraz "Disconnected" z repertuaru Fates Warning - ewoluuj lub zgiń, mówi narrator - po czym seria tych wrażeń przechodzi na kolejny poziom wyobrażeń twórców Nordic Giants. Numer "Rapture", znany szeroko przed premierą, to nie tylko popisy wokalne Beth Cannon, ale zarazem nieoczekiwany ukłon w kierunku nowoczesnej sceny rocka i elektroniki. To tak jakby album "A Séance Of Dark Delusions" był skonstruowany na przewrotności, na niej się opierał i w niej pokładał wszelką nadzieję.

Taki obrót muzycznych uniesień potwierdza kompozycja "Give Flight To The Imagination". Tym razem na wokalu zaprezentowała się Freyja, autorka wokaliz w początkowych partiach albumu, ale nie ona jest tutaj najważniejsza. To bowiem kolejny minimalistyczny utwór Nordic Giants. Kompozycja jakby puszczona z palącej się szpuli z taśmą filmową. Za każdym małym dźwiękiem, podpisanym nazwami Loki i Rôka, daje się tu niemalże odczuć fragmenty dymu i spalenizny. Kompozycja "Give Flight To The Imagination" ma w sobie coś autentycznie namacalnego. Jej delikatna, a zarazem stopniowo gasnąca struktura udziela wielu odpowiedzi na pytanie, czym jest klaustrofobiczne kino brzęku. W każdym razie Nordic Giants znowu zaskakuje w utworze "Dissolve" zarejestrowanym wraz z projektem Saturday Sun. To prawdopodobnie najbardziej eksperymentalny numer w perspektywie całego albumu "A Séance Of Dark Delusions", ale jednocześnie jedyny przesadzony, zdecydowanie przeładowany z emocjami, a fragmentami nawet nośny na specyficzny indie rockowy sposób. To jedyna kompozycja, której nie polubiłem na dużym debiucie Nordic Giants.

Jednak jakiekolwiek niepotrzebne emocje wygasza utwór "Illuminate" o wspaniałym motywie przewodnim, serii przejmujących wokaliz i narastającym klimacie. To niemalże elektroniczny kołowrotek dziejów. Seria klasycznych rockowych motywów rozpuszczona w ambientowym oceanie wspomnień i zwieńczona wielkim finałem w stylu wspominanego już w ten recenzji albumu "Perdition City". Być może kompozycja "Illuminate" to również jeden z najlepszych fragmentów albumu "A Séance Of Dark Delusions", choć o to miano może też z powodzeniem ubiegać się wybuchowy kawałek "Futures Dark", gdzie zaśpiewała Nadine Wild-Palmer. Nie trzeba przy tym wiedzieć, jak wygląda ów niewiasta, aby uzyskać świadomość, że jej skóra pokryta jest brązem. W sumie właśnie wraz z utworem "Futures Dark" porównania muzyki Nordic Giants do Pink Floyd zyskują znaczenie, choć Loki i Rôka znacznie odważniej wykorzystują talenty naturalnie wyposażonych głosów, niż czynili to Roger Waters i David Gilmour.

Co tam historia! Wydaje się, że przyszłość należy do Nordic Giants. Trudno jeszcze przewidzieć w jakim segmencie będą tworzyli Loki i Rôka, ponieważ na razie ich inklinacje w kierunku eksperymentu podszytego o wiele bardziej ambientem i elektroniką, niż rockiem, są aż nadto odczuwalne. Na krążku "A Séance Of Dark Delusions" nie zabrakło wszak też typowych minimalistycznych dark ambientowych propozycji, choćby pod postacią wymownie zatytułowanego utworu "Black Folds", a najdłuższa kompozycja, wieńcząca dzieło "A Thousand Lost Dreams", stanowi definitywne potwierdzenie aktualnych kierunków twórczych Nordic Giants. To prawie osiem minut przejmującego ambientu, nowoczesnej wizji na temat elektroniki, niezwykle głębokiego pejzażu dźwięków i zagrywek rozciągniętych na progresywnej przestrzeni. Trudno kompozycję "A Thousand Lost Dreams" nazwać reprezentatywną dla całego albumu "A Séance Of Dark Delusions" ze względu na wszechstronność dzieła, ale sądzę, że właśnie ten finałowy utwór powinien zweryfikować oczekiwania potencjalnych słuchaczy.

Według mnie Loki i Rôka na swoim dużym debiucie zaprezentowali się jako utalentowani wyznawcy i czujni uczniowie ambientowej twórczości Ulvera. To porównanie niesie ze sobą ogromne ryzyko - pozwala bowiem od Nordic Giants żądać magii, jaką przez lata raczyli (i raczą) Norwegowie, ale w istocie w kolażu pomysłów zaprezentowanych na albumie "A Séance Of Dark Delusions" nie potrafię znaleźć innego rozsądnego skojarzenia. Duży debiut Nordic Giants daje wiarę w nowoczesną muzykę, szczególnie w ambient otwarty na inspiracje progresją, rockiem i pomysłami etnicznymi. Właśnie z tego powodu sądzę, że to potencjalny duży debiut roku. 
Ocena: 9/10

O albumie w skrócie...

Skład: Loki (efekty, ik, trąbka, inne), Rôka Skulld (efekty, g, ip, inne), a także Beth Cannon (w), Freyja (w), Nadine Wild-Palmer (w), Julia Loucks (skrzypce), Julia Flint (skrzypce), Tegen McGraham (altówka), Davina Saum (wiolonczela), Martin Ludenbach (b) oraz Saturday Sun

Tracklista:
1. Elysian Skies
2. Evolve Or Perish
3. Rapture
4. Give Flight To The Imagination
5. Dissolve
6. Illuminate
7. Futures Dark
8. Black Folds
9. A Thousand Lost Dreams 


Rok wydania:
2015
Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
Nordic Giants, Dave Izumi

Dystrybucja:
Kscope

Gatunek:
Ambient, Art Rock, Elektronika, 
Rock Eksperymentalny, Rock Progresywny, 
Post Rock, World Music

Zatem: "Przyszłość należy do Nordic Giants"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz