piątek, 21 sierpnia 2015

Symphony X "Underworld" (recenzja)

Po meandrach pełnego nieczystych zagrywek, mrocznego i wściekłego świata poruszają się na nowym krążku muzycy amerykańskiej kapeli Symphony X. Dzieło zatytułowane "Underworld" w istocie zawiera sporo brudu, kłamstw, samotności, zdrady, zranionych uczuć i regularnych zbrodni. To podziemie, gdzie czasem tli się też nadzieja, a fenomenalny Russell Allen staje wobec refleksji o niespełnionych marzeniach i obawie przed nieuniknionym przeznaczeniem. W sumie więc oprawa liryczna dziewiątego dużego albumu kapeli z New Jersey nie należy do najbardziej łagodnych, ale już sama muzyka charakteryzuje się dość dużym zróżnicowaniem, co sprawia, że "Underworld" jest propozycją tak o progmetalowym walorze, jak również balansującą na krawędziach symfonii i power metalu.

Według głównego kompozytora Symphony X, gitarzysty Michaela Romeo, nowy krążek kapeli został natchniony twórczością Dante Alighieriego i Jakuba Offenbacha. Ceniony muzyk zdążył zresztą zdradzić lokalizację kilku namacalnych fragmentów umieszczonych na płycie "Underworld", które odwołują się do dzieł tych wielkich twórców. Trudno w każdym razie przypuszczać, aby fani prog metalu pod wpływem nowego albumu Symphony X sięgnęli do "Boskiej Komedii" albo "Orfeusza w Piekle". Jakkolwiek by nie było to próba zarejestrowania albumu podszytego mrokiem, ale i szerokim wachlarzem emocji, które przez owy mrok nieustannie się przebijają została zakończona powodzeniem. Album "Underworld", nawiasem mówiąc ozdobiony brzydką okładką Warrena Flanagana, zawiera jedenaście kawałków, które dobrze wpisują się w dotychczasowy dorobek amerykańskiego zespołu.


Sam materiał nie sprzyja definicjom. Na dystansie większości utworów daje się odnotować szeroką paletę zarejestrowanych pomysłów - zmienia się tylko ich natężenie. Tak oto utrzymane w heavymetalowym tempie numery "Kiss Of Fire" oraz "In My Darkest Hour" stanowią jedne z najcięższych utworów w repertuarze Symphony X, aby już otwarcie nowego albumu pod postacią małego numeru "Overture" stało się dowodem na powermetalowe inklinacje kapeli, a z kolei kompozycja "Without You" wpisała się w schemat niepozornej i może ciut przesłodzonej ballady, będącej jednak popisem wokalnym Russella Allena. Zresztą w zawartości "Underworld" naprawdę trudno nie odnotować również popisów instrumentalistów, bowiem cuda na gitarze wyczynia tu Michael Romeo (znakomite solówki! kapitalne riffy!), któremu wtórują Michael Lepond na basie, Jason Rullo na bębnach i Michael Pinnella na klawiszach. Ten ostatni na dziewiątym długograju Symphony X odegrał w sumie dość niewdzięczną rolę, bo choć materiał napełniony jest melodyjnością, to najlepsze wrażenie tworzą wszystkie te brudne, zadziorne i heavymetalowe pomysły Symphony X, których na "Underworld" zdecydowanie nie zabrakło.

Wszak przez całe pięć i pół minuty ostra jak brzytwa jest kompozycja "Nevermore", a w okolice wysokich napięć (czasem nawet trochę w klimacie Threshold) zabierają też strzały w stylu utworów "Charon", "Run With The Devil" i "Legend". Tymczasem na szerokiej przestrzeni porusza się tytułowa kompozycja "Underworld", która w prawie sześciu minutach przechodzi z ostrego i agresywnego klimatu do świetnych progresywnych improwizacji na poziomie gitar i klawiszy. Jeszcze głębiej kapela z New Jersey zapuściła się w trwającym przeszło dziewięć minut wielowątkowcu pt. "To Hell and Back", czyli utworze zbierającym do jednego worka wszystkie pomysły zawarte na albumie "Underworld". Muzycy Symphony X zioną tu agresją, wchodzą w okolice refleksyjne i balladowe, są kapelą heavymetalową, grają też na krawędziach melodyjności, symfonii i power metalu. Sama kompozycja mogłaby być jednak nieco krótsza, doprowadzona długością choćby do poziomu siedmiu i pół minut innego nowego utworu zespołu, tj. bardzo lirycznego i balladowego "Swan Song".

Warto zauważyć, że wokół wszystkich nowych kompozycji Symphony X roztacza się naprawdę dobre, świeże i soczyste brzmienie. Kapela z New Jersey w ogóle się nie starzeje. To tak jakby zespół nie debiutował w 1994 roku, ale dopiero przed kilkoma laty, a ostry gatunek progresywny nie cierpiał na przebrzmiałość, którą w ostatnim czasie uskutecznia kilka cenionych firm na czele z Dream Theater. Być może porywające brzmienie i soczyste pomysły charakteryzujące album "Underworld" wynikają ze znakomitej produkcji wspominanego już Michaela Romeo przy współpracy z cenionym w środowisku Jensem Bogrenem, ale chyba jeszcze bliżej prawdy będzie fakt, że Symphony X to dziś pięciu muzyków, którzy nie są marionetkami w medialnym cyrku, a doświadczonymi i sprawnymi instrumentalistami, wpływowymi twórcami gatunku, tworzącymi znakomitą płaszczyznę współpracy z kapitalnym wokalistą. Sam Russell Allen na nowym dziele kapeli z New Jersey zaprezentował się w najwyższej formie. Jego wokal to jeden z głównych atutów krążka.

W sumie więc dziewiąty album studyjny Symphony X prezentuje się jako soczysty kawał prog metalu z silnymi wpływami klimatów power n' heavy. Materiał zamieszczony na płycie "Underworld" nie idzie w stronę udziwnień, nie pcha się na szkło i nie szuka kompromisów. To zestaw jedenastu porządnych kawałków zasłużonego amerykańskiego zespołu. Szczególnie może cieszyć fakt, że ów kapela nie boi się grać ostro, a przy tym jednocześnie nie zapomina o tworzeniu wciągającego klimatu w swoich kompozycjach. To umiejętności, które sprawiają, że Symphony X pozostaje w czołówce światowego prog metalu.


Ocena: 8/10

Russell Allen
O albumie w skrócie...

Skład: Russell Allen (w), Michael Romeo (g), Michael Lepond (b), Michael Pinnella (ik) i Jason Rullo (p)

Tracklista:
1. Overture
2. Nevermore
3. Underworld
4. Without You
5. Kiss of Fire
6. Charon
7. To Hell and Back
8. In My Darkest Hour
9. Run with the Devil
10. Swan Song
11. Legend


Rok wydania:
2015
Kraj: 
USA

Produkcja:
Michael Romeo

Dystrybucja:
Nuclear Blast

Gatunek:
Metal Progresywny, Heavy Metal, 
Power Metal, Metal Symfoniczny

Podsumowując: "Symphony X to dziś pięciu muzyków, którzy nie są marionetkami w medialnym cyrku, a [...] wpływowymi twórcami gatunku"

Konrad Zola

1 komentarz:

  1. Cholera mam wrażenie że ten nowy album jakoś mało progresywny a bardziej metalowy. Nie wiem, jakoś do " Odyssei " wchodzili mi bez popitki.. :) Ale recenzja bardzo fajna. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń