sobota, 24 października 2015

MAREK FRODYS PYTLIK (Postcards From Arkham): "Melancholia działa na moją kreatywność [...] cieszę się, gdy pada deszcz i gdy świeci słońce"

 
Na pocztówkach z Arkham zostały wysłane światu mroczne sygnały o kondycji współczesnego człowieka, o stanie jego umysłu i dręczących go koszmarach. Howard Phillips Lovecraft żyje nie tylko w swoim wielkim, depresyjnym dziedzictwie pozostawionym dla potomnych, ale też w żywych inspiracjach muzyków. Jednym z nich jest Marek Pytlik, muzyk z czeskiego Hawierzowa, który ukrywa się pod pseudonimem Frodys. On jest twórcą projektu Postcards From Arkham i autorem dwóch albumów wydanych w jego ramach: "Oceansize" z 2012 roku oraz "ÆØN5" z 2015 roku. Ten ostatni krążek był pretekstem do wywiadu, którego Marek Frodys Pytlik udzielił Progresji Po Zmroku, choć w trakcie rozmowy pojawiły się też inne tematy. Oto mrok, słońce, deszcz, fabryka czekolady, atmosfera i progresja po czesku. 

Ahoj Marek! Jak się masz? Jaka jest dziś pogoda w Hawierzowie?

Marek Frodys Pytlik:
Cześć (odpowiedź w języku polskim - dop. K. Zola), dziękuję za zainteresowanie. Jesień osiągnęła właśnie swoją najlepszą formę. Melancholijna pogoda działa najlepiej na moją kreatywność, cieszę się, gdy pada deszcz i gdy świeci słońce.

Prawdopodobnie wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego kim jesteś. Powiedz coś o sobie, o Twoich muzycznych początkach i inspiracjach. Jak to się stało, że zacząłeś tworzyć muzykę? Jakie muzyczne inspiracje są Tobie najbliższe?

Marek Frodys Pytlik:
To długa historia. Zatem pewnego razu... nie, tylko żartuję, tak naprawdę już od dziecka fascynowały mnie muzyka i sztuka. Moim największym marzeniem było zostać muzykiem. Kiedy miałem siedemnaście lat kupiłem moją pierwszą gitarę za pieniądze, które zarobiłem pracując w fabryce czekolady przy pakowaniu cukierków. Dla każdego prawdziwego fana metalu taka praca musi być okropna (śmiech). W tamtym czasie nie wiedziałem nic na temat gry na gitarze. Po prostu chciałem grać, ale nie miałem nawet pojęcia, jak zniekształcić dźwięk, więc grałem tylko "czyste" rzeczy i w taki sposób napisałem moje pierwsze utwory z myślą o Postcards From Arkham. A inspirowałem się takimi artystami, jak Queen, Metallica, Opeth albo If These Trees Could Talk, a także soundtrackami filmowymi.

A jakie są Twoje inne inspiracje? Wygląda na to, że jesteś wyznawcą twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta...

Marek Frodys Pytlik:
Oczywiście, moje inspiracje powieściami Lovecrafta są oczywiste. Generalnie kocham książki, szczególnie starych klasycznych autorów, takich jak Edgar Allan Poe albo Arthur Conan Doyle. Niewielu jest współczesnych pisarzy, którzy mnie interesują. Muszę przyznać, że także filmy są moją wielką pasją, mogę oglądać wszystko od Tima Burtona i Christophera Nolana, w sumie uważam, że filmy i muzyka są bardzo blisko siebie. Zawsze chciałem połączyć elementy filmu i muzyki w mojej pracy jako muzyka - pierwszym krokiem ku temu było moje ostatnie video do utworu "Aeon Echoes"
 
Okay, przechodzimy do Postcards From Arkham. Wygląda, że jest to Twój projekt solowy, do którego zapraszasz różnych muzyków. Jaki koncept przewodzi funkcjonowaniu Postcards From Arkham? Co chcesz opowiedzieć publiczności na pocztówkach z Arkham?

Marek Frodys Pytlik: Postcards to mój bardzo osobisty projekt, ale kocham grać na żywo, więc zapraszam moich przyjaciół do tworzenia i grania razem ze mną. Dla mnie bardzo ważne jest poczucie wolności i niezależności, szczególnie w tworzeniu takiego rodzaju muzyki, jaka definiuje Postcards From Arkham. Zawsze staram się stworzyć więcej, niż tylko muzykę. Coś, co pozwoli wyzwolić w słuchaczu myślenie o wewnętrznym świecie i miejscach na zewnątrz tej rzeczywistości.

"Moje inspiracje powieściami Lovecrafta są oczywiste"
To w jaki sposób publiczność koncertowa reaguje na Twoją muzykę?

Marek Frodys Pytlik: Moja muzyka jest trudna do zagrania na żywo, ale muszę powiedzieć, że ludzie na ogół bardzo pozytywnie oceniają każdy występ Postcards From Arkham, twierdzą, że ma w sobie coś niezapominanego. Dla przykładu mogę podać tegoroczny występ na Brutal Assault, który był całkiem niezły. Wiesz, to jeden z największych festiwali metalowych, gdzie dominuje ekstrema, ale fani podeszli też z szacunkiem do progresji i stworzyli znakomitą atmosferę. Chcę grać więcej na żywo, ponieważ to dla mnie ważne. Wszystko jednak zależy od organizatorów koncertów. Chcę też grać nie tylko u siebie, inne kraje też wchodzą w grę, skąd zresztą otrzymuje sporo dobrych sygnałów.

Wróćmy do studyjnej twórczości Postcards From Arkham. Jak mógłbyś dziś opisać pierwszy album projektu pt. "Oceansize", który miał swoją premierę w 2012 roku?

Marek Frodys Pytlik:
Pierwszy album był naprawdę niespodziewany. Pamiętam, że zarejestrowałem i wydałem kilka utworów wyłącznie dla siebie, nie oczekiwałem przy tym żadnego zainteresowania. Niemniej wielu ludzi zainteresowało się tym albumem, co dało mi dużo szczęścia. Zacząłem więc pracować nad kolejnym materiałem, który właśnie został wydany. Tak oto pierwszy krążek był o wiele bardziej osadzony w klimatach twórczości Lovecrafta, był więc bardziej mroczny, niż nowy album, który został napisany w innej atmosferze. Nie chcę tworzyć identycznych albumów.

Może jednak mógłbyś w jakiś sposób porównać debiut z materiałem zawartym na krążku "ÆØN5"?

Marek Frodys Pytlik:
Praca nad nowym albumem była dla mnie wielką podróżą i przygodą. Chciałem napisać płytę lepszą pod każdym aspektem od poprzedniej. Moje plany wybiegają jednak dalej - zacząłem już pracę nad trzecim albumem. Pracuję też nad sobą - od muzyki po słowa, wokół grafiki ku sprawom związanym z dźwiękiem, pracuję naprawdę mocno, aby rozwinąć moje umiejętności. Wszystko na nowy krążek zostało przygotowane w najdrobniejszym detalu.

A może mógłbyś mi coś powiedzieć na temat dziwnego tytułu tegorocznego albumu?

Marek Frodys Pytlik:
Ten tytuł ma wiele znaczeń. Oczekiwałem na pojawienie się eonów jako pretekstu do stworzenia tego albumu. Natomiast symbole zawarte w tytule są wynikiem tego, że lubię zagadki i symbolikę. Generalnie ten tytuł płyty powinien mówić, że album jest skomplikowany, tajemniczy i rozbudowany. Trudno to osiągnąć, ale kiedy Ci się to uda, to nic nigdy nie będzie takie same.

"ÆØN5" może nie trwa zbyt długo, ale wypełnia go znakomity klimat. To mroczne mistrzostwo. Co mógłbyś powiedzieć o procesie pisania tego albumu?

Marek Frodys Pytlik:
Dziękuję, to właśnie chciałem osiągnąć. Pracowałem nad tym krążkiem dwa lata. Chciałem stworzyć album koncepcyjny wypełniony atmosferyczną muzyką, wypełnić ją różnymi wizualizacjami. Sam proces był bardzo długi i skomplikowany. Napisałem lub zmieniłem wiele partii już podczas samego procesu nagrywania, ale chcę powiedzieć, że cieszą mnie wszystkie partie na tym krążku. Muszę też powiedzieć, że to był ogromny zaszczyt pracować z wytwórnią Metalgate i piękną malarką Lenką Machovą. 

Wspomniałeś o pięknej Lence Machovej. Jakie więc czynniki zdecydowały o doborze wokalistów na "ÆØN5"?

Marek Frodys Pytlik: Mój świetny przyjaciel z zespołu Ador Dorath Ivo (Doseděl, wokalista - dop. K. Zola) i jego głos to specyficzna rzecz albumu. Chciałem na krążku tajemniczego narratora, który byłby zdolny stworzyć mroczną atmosferę. Byłoby świetnie w przyszłości nagrać więcej czystych wokali, ale to trudne, aby znaleźć głos, który pasuje do mojej muzyki.

  
"Był taki czas, że byłem zamknięty zupełnie sam w studio"
Ty sam zarejestrowałeś wszystkie instrumenty na krążku. Kim się dziś czujesz bardziej, gitarzystą, perkusistą, a może wizjonerem dźwięku?

Marek Frodys Pytlik:
Zarejestrowałem wszystkie instrumenty, ale przede wszystkim jestem gitarzystą. Cały album był zarejestrowany w dwóch studiach. W studio GM Martina Roženeka i MetalGate Libora Kukuli. Muszę powiedzieć, że chciałem być maksymalnie skoncentrowany w procesie tworzenia, był taki czas, że w środku zimy byłem przez tydzień zamknięty zupełnie sam w studio.  

Jakie jest wiodące przesłanie albumu? Czy coś w tym stylu, że potwory Lovecrafta żyją wśród nas i zżerają naszą podświadomość?

Marek Frodys Pytlik: Album jest tylko inspirowany Lovecraftem. Chciałem uzyskać tu więcej przestrzeni dla moich pomysłów. Nie chciałem tylko kopiować pomysłów Lovecrafta. Chciałem być oryginalny, zaprezentować świeże pomysły. Album zawiera więc sporo mojej kreatywności, pokazuje moją wolność. Mówi o sile ludzkiego umysłu. Równocześnie myślę, że krążek jest bardziej pozytywny, niż to się wydaje. Każdy pojedynczy słuchacz może sobie wyobrazić inną wizję dzieła podczas jego słuchania. Chcę inspirować ludzi poprzez ten album, aby byli bardziej kreatywni i otwarci.

A jak czeski rynek muzyczny postrzega muzyczne kreacje Postcards From Arkham? Czy społeczeństwo Czechów lubi taką muzykę?

Marek Frodys Pytlik: Jeśli mam być szczery to Twój kraj jest lepszy dla takiego gatunku muzyki. W Polsce funkcjonuje więcej świetnych kapel rockowych i metalowych. Czesi są bardziej ortodoksyjni, boją się nowych rzeczy, co sprawia, że proces tworzenia jest powolny. Niemniej czeska scena rocka i metalu angażuje się bardzo szybko i to jest świetne. Mam nadzieję, że w przyszłości znajdzie się tu miejsce dla nowego.

To na koniec zapytam Cię jaki kolor ma dziś Twoje niebo i jaką przyszłość Ci przyniesie?

Marek Frodys Pytlik: Niebo ma zawsze taki kolor jaki chcesz, aby miało, jesteś wolny w tworzeniu swojej własnej przyszłości, masz otwarty umysł, ale rozglądaj się...

Dziękuję za Twój czas!


Marek Frodys Pytlik: To był duży zaszczyt odpowiadać na Twoje pytania. Dziękuję.
 

Rozmowę przeprowadził:
Konrad Zola

Zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej Postcards From Arkham, profilu facebook projektu i zapoznania się z albumem pt. "ÆØN5", którego recenzję możecie przeczytać na łamach Progresji Po Zmroku. Zdjęcia wykorzystane w wywiadzie zostały udostępnione przez Marka Frodysa Pytlika, któremu autor składa podziękowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz