środa, 11 listopada 2015

Circle II Circle "Reign Of Darkness" (recenzja)

Skład amerykańskiej kapeli Circle II Circle ulega pewnym roszadom, ale jej aktywność studyjna odznacza się dużą regularnością, czego dowodzi tegoroczny siódmy już album studyjny nagrany przez zespół. Materiał zarejestrowany przez Zachary'ego Stevensa (od zarania na pokładzie Circle II Circle), Paula "Mitcha" Stewarta (od 2003 roku), Christiana Wentza (od 2012 roku), Billa Hudsona (syna marnotrawnego), Marcelo Moreirę (świeżego na pokładzie), Henninga Wannera (od 2012 roku) i Marca Pattisona (obecnie na wygnaniu) został zatytułowany "Reign Of Darkness". Czy więc Circle II Circle panuje nad ciemnościami?

Na wstępie trzeba powiedzieć, że kapela coraz mniej zapuszcza się w okolice progresji. Album "Reign Of Darkness" to już o wiele bardziej power n' heavy metalowe dzieło, niż progresywne, jak bywało to przed laty. Trzeba też powiedzieć, że muzycy Circle II Circle mieli dość łatwe zadanie, aby nagrać materiał lepszy od beznadziejnego "Seasons Will Fall" z 2013 roku, który zamyka dotychczasową dyskografię Amerykanów. Rezultaty nie są jednak oszałamiające, choć to i tak eufemizm, bo ogólne wrażenie z odsłuchu siódmego albumu Circle II Circle jest przeciętne, aby nie powiedzieć rozczarowujące. Na krążku zdarzyło się bowiem kilka niezłych momentów, o których przyjdzie jeszcze wspomnieć w tej recenzji, ale ustępują one generalnemu poczuciu niedosytu, rozczarowania i raczej zmarnowanego potencjału, aniżeli mocnego powrotu zespołu i dźwignięcia się z kolan.

Pierwszą grupę kompozycji na "Reign Of Darkness" tworzą pomysły wyjęte z przeszłości, nagrywane w okolicach dziedzictwa takich zespołów i projektów, jak Savatage, Jon Oliva's Pain czy Trans-Siberian Orchestra. Nie ma w tym nic dziwnego skoro dwie czołowe postacie na pokładzie Circle II Circle, czyli Zak Stevens i Bill Hudson, mają z wymienionymi nazwami dużo wspólnego. Tak oto wybrane fragmenty zawartości albumu "Reign Of Darkness" sprawiają wrażenie, że amerykańskiej kapeli brakuje kreatywności, kopiuje pomysły z przeszłości i nieco je mutuje, aby zachować ciągłość studyjną. Trudno o inne zdanie wobec propozycji w stylu "Over-Underture", "Ghost Of The Devil", "Deep Within" czy "Taken Away", a więc numerów oczywiście osadzonych w ciekawym klimacie i zawierających sporo dobrych patentów, ale powyjmowanych od innych twórców na zasadzie bardzo mocnych inspiracji. Tymczasem w drugiej grupie utworów mieszczą się pomysły chaotyczne, być może zdradzające pewien potencjał i sygnalizujące możliwości Circle II Circle, ale ostatecznie zagrane niezdarnie, jakby niedbale posklejane, porozjeżdżane na konkretnych ścieżkach instrumentalnych i niedopasowane od strony wokalnej (...to ostatnie jest zresztą dość częstym zarzutem wobec kapeli). W sumie wiec tego typu wpadki, jak "It's All Over", "One More Day", "Somewhere" czy "Sinister Love", po prostu nie pasują do zespołu z Tampy.

Jest jeszcze jedna grupa utworów tworzących tracklistę "Reign Of Darkness" - kompozycje warte uwagi. Za taką trzeba uznać "Victim Of The Night", czyli numer o iście prog metalowym zacięciu, pełen świetnych przejść, znakomitych gitar i elektrycznego klimatu. To największa nadzieja, że Circle II Circle stać jeszcze na tworzenie dobrej muzyki. Sporo interesującego nastroju wprowadza też kompozycja "Untold Dreams" o stopniowo rozkręcającym się klimacie w konwencji "od ballady do ostrego grania". W każdym razie ta konwencja rozwala się im utwór trwa dłużej, ale tym razem wyjątkowo przekonujący wokal Zaka Stevensa i niezłe solo gitarowe Christiana Wentza potrafią wybronić kompozycję w oczach nawet największych krytyków kierunków twórczości Circle II Circle zaprezentowanych na płycie "Reign Of Darkness". Intrygujące, że krążek zamyka piękna ballada "Solitary Rain", gdzie górę wzięły emocje na wokalu Zaka Stevensa i głębokie instrumenty klawiszowe Marcelo Moreiry, zresztą chyba nie dość dobrze wykorzystane w przekroju całego albumu. Ta ballada, pełna niesamowitego jesiennego napięcia i niespodziewanego finału, klarownie pokazuje ile potencjału mieści się jeszcze w Circle II Circle i zarazem jak bardzo zespół poszedł na skróty wydając album "Reign Of Darkness".

Podsumowując muszę więc przyznać, że siódmy album studyjny Circle II Circle ciężko spisać na straty w całości, ale duża jego część albo przenosi w okolice przysłowiowych odgrzewanych kotletów, albo jest niechlujna. Niesamowite, że wśród tych słabych tendencji na krążku "Reign Of Darkness" można też odnaleźć kilka świetnych momentów. Skąd zatem w Circle II Circle taka nieregularność? A może to już pojękiwanie zza grobu? W końcu nowy album kapeli z Tampy kończy się słowami: goodbye. 
Ocena: 4/10

Zak Stevens
O albumie w skrócie...

Skład: Zak Stevens (w), Bill Hudson (g, w), Christian Wentz (g, w), Henning Wanner (ik, w), Marco Moreira (p), a także Marc Pattison (g) oraz gościnnie Adam Sagan (ip), Bud Salvatti (ip), Kristina Van Amburgh (w), Paul Perry (w)

Tracklista:
1. Over-Underture
2. Victim Of The Night   

3. Untold Dreams    
4. It's All Over        
5. One More Day        
6. Ghost Of The Devil    
7. Somewhere        
8. Deep Within    
9. Taken Away        
10. Sinister Love        
11. Solitary Rain 
  
Kraj: 
USA

Produkcja:
Christian Wentz

Dystrybucja:
earMUSIC
 
Gatunek:
Metal Progresywny, Heavy Metal, Power Metal

Rok wydania:
2015


Podsumowując: "[...] ogólne wrażenie z odsłuchu siódmego albumu Circle II Circle jest przeciętne, aby nie powiedzieć rozczarowujące"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz