niedziela, 31 stycznia 2016

Bruno Światłocień "Dies Irae" (recenzja)

Carl Gustav Jung wygłosił kiedyś tezę, że nie da się zmienić ciemności w światłość bez udziału emocji. To słowo, emocje, to niemalże klucz jeśli wziąć pod uwagę muzykę tworzoną przez  Bruno Światłocień, a w istocie przez Bronisława Ehrlicha. Artystę uwikłanego w mroczne wizje na temat śmierci, przemijania oraz historii. Ehrlich sprawia wrażenie jakby z ogromną pasją oddawał się najbardziej trudnym i depresyjnym kwestiom egzystencji. Nie inaczej jest w przypadku trzeciego dużego albumu Bruno Światłocień, materiału zatytułowanego "Dies Irae", który utwierdza w przekonaniu, że na Pomorzu funkcjonuje jeden z najbardziej interesujących polskich twórców. W każdym razie Ehrlich nie jest łatwy w odbiorze – on przez swoją muzykę i słowa pożera emocje. W taki sposób, że światłość zmienia się w ciemność, dlatego też czas spędzony z "Dies Irae" może owe emocje sprowadzić na popioły. 

Album zawiera w sumie dziewięć kompozycji świadczących o dojrzałym i w pełni już ukształtowanym stylu Bruno Światłocień. Są to kompozycje, które zdecydowanie nie ułatwiają spokojnego zasypiania. Generalnie warto pamiętać, że "Dies Irae", tak jak również poprzednie albumy wydane spod lady Bruno, mogłyby z powodzeniem ozdobić najbardziej ambitne i mroczne horrory. Tajemniczość dźwięku wykreowanego przez Bronisława Ehrlicha w połączeniu z jego niebanalną narracją i serią licznych muzycznych impulsów decydują o owym unikatowym, choć zarazem przygnębiającym klimacie "Dies Irae". Pomimo, że Ehrlich stara się przekształcić nienawiść w miłość, to specyfika muzyki Bruno Światłocień temu zadaniu nie jest w stanie sprostać. Każda chwila spędzona z "Dies Irae" to niczym uczestnictwo w kondukcie żałobnym – zmienia się tylko rola słuchacza, czasem jest żałobnikiem, a czasem trupem. Wszystko to w otoczeniu ambientu i new wave'u, od czasu do czasu wdającego się w rozpustę z gitarami, instrumentami klawiszowymi i innymi wytworami o sile tworzenia dźwięku. 

W zawartości "Dies Irae" trudno dokonywać rozróżnień poszczególnych utworów w oparciu o jakieś sztywne kryteria. W każdym razie zdarza się, że na płycie większą uwagę przykuwają słowa ("Bliżej") albo minimalistyczna aura ("Płonąca Dusza", "Trauma"). Na ogół jednak owe środki się krzyżują, przenikają pomiędzy sobą, hipnotyzują i przenoszą do świata schowanego za mgłą, o czym świadczą choćby utwory "Apogeum Bólu" i "Fobie". Warto dodać, że Bronisław Ehrlich na "Dies Irae", inaczej niż na dwóch poprzednich albumach Bruno Światłocień, odważnie rozprawił się z historią. Artysta sięgając ważnego narodowego etosu odniósł się do napaści niemieckiej na Polskę, oczywiście nie pozostając też obojętny na agresję radziecką, o czym mówią kompozycje "Dziś Idę Walczyć Mamo" oraz "Dezerter" – ta pierwsza została w słowach napisana przez Józefa "Ziutka" Szczepańskiego, polskiego powstańca, który oddał życie za Ojczyznę. Tak oto pewne wątki narodowe w zawartości mrocznego albumu Bruno Światłocień mogą wydać się zaskakujące, choć biorąc pod uwagę ich kontekst pogrzebowa wymowa albumu została w pełni zachowana. Dzień gniewu! 

Twórczość Bronisława Ehrlicha i jego muzycznego projektu Bruno Światłocień bez wątpienia nie należy do łatwo przyswajalnych. Dziewięć utworów zawartych na krążku "Dies Irae" sprawnie się w tą nie-przyswajalność wpisuje, ponieważ trudno mi sobie wyobrazić, aby w masowej świadomości zrodziło się zapotrzebowanie na tego typu muzykę, ale zarazem jestem przekonany, że Bruno Światłocień bez trudu odnajdzie (zaspokoi oczekiwania?) swoją niszę fanów. Nie może być inaczej wobec narkotycznie pasjonującej muzyki, pełnej zaskakującej magnetyczności, jak w utworze tytułowym, albo tajemnicy rozkładanej na czynniki pierwsze, co dobrze oddaje m.in. utwór "Otomin". Ehrlich więc tworzy, przemierza różne szlaki ludzkiej świadomości, staje się jej narratorem, ubiera dla niej żałobne szaty i pisze o niej muzykę. Tak więc album "Dies Irae" to kolejny ważny punkt w dyskografii Bruno Światłocień. Młynek do emocji, topnienie w ambiencie... mrok... 

Ocena: 8/10 

Bronisław Ehrlich
O albumie w skrócie...

Skład: Bronisław Ehrlich (g, ik, w), Michał Goran Miegoń (różne dźwięki)

Tracklista:
1. Bliżej
2. Apogeum bólu
3. Płonąca dusza
4. Dziś idę walczyć mamo
5. Dezerter
6. Trauma
7. Otomin
8. Fobie
9. Dies Irae

Rok wydania:
2015
  
Kraj: 
Polska

Produkcja:
Bruno Światłocień

Dystrybucja:
Bruno Światłocień

Gatunek:
Ambient, New Wave
Podsumowując "Każda chwila spędzona z <<Dies Irae>> to niczym uczestnictwo w kondukcie żałobnym – zmienia się tylko rola słuchacza, czasem jest żałobnikiem, a czasem trupem"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz