sobota, 16 stycznia 2016

ZBIGNIEW SZATKOWSKI i BARTOSZ SOBIERAJ (Votum): "W chwili obecnej Votum jest dla nas centralnym elementem życia"

Votum się zmienia. Autorzy klimatycznych albumów "Time Must Have a Stop" oraz "Metafiction" bez oglądania się w przeszłość wyznaczają sobie nowe kierunki rozwoju. Świadczą o tym choćby zmiany personalne w Votum. Otóż w ostatnim czasie kapela pozyskała charyzmatycznego wokalistę Bartosza Sobieraja, a do składu zespołu wskoczył też gitarzysta Piotr Lniany. Niezwykle więc interesująco zapowiada się nowy album Votum pt. ":KTONIK:", którego premiera nastąpi już niebawem. Tymczasem jeden z mastermindów zespołu Zbigniew Szatkowski, a także wspomniany wokalista Bartosz Sobieraj zechcieli udzielić wywiadu Progresji Po Zmroku. Oto słowa, oczekiwania, mrok, burza i purpura w zielone grzybki. 

Cześć! Jakie to uczucie znaleźć się znowu w wirze studyjnych nagrań?

Zbigniew Szatkowski: Bardzo wyczekiwane, pozytywne uczucie. To był dla nas, zespołu Votum, bardzo pracowity rok i wiemy, że z nowym materiałem postawiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, ale jednocześnie udało nam się osiągnąć cele zarówno jeśli chodzi o jakość brzmienia, jak i kompozycji.

Przewrotnie, zanim szerzej zapytam o Votum, chciałbym się dowiedzieć czy poza wspominanym zespołem jego członkowie udzielają się w innych projektach? Jaką pozycję w waszym życiu zajmuje dziś Votum?

Zbigniew Szatkowski: W chwili obecnej dla większości z nas Votum jest centralnym elementem  życia. W większości zrezygnowaliśmy z dodatkowych projektów by skoncentrować się na pracy z Votum. Na niektórych wymusiło to migracje - tak jak w przypadku naszego nowego wokalisty Bartka Sobieraja, który podobno z bólem serca przeniósł się z Wrocławia do Warszawy, aby móc uczestniczyć we wszystkich próbach. Wyjątkiem jest tu Bart Turkowski, nasz basista, który "po godzinach" ciągle gra na zewnątrz Votum, a także wspiera zespół Dianoya.
 
"Kluczowe było dla nas zaangażowanie"
Pomiędzy poprzednim albumem grupy "Harvest Moon" a zapowiadanym dziełem ":KTONIK:" upłynęły prawie trzy lata. To nie jest najdłuższa przerwa w aktywności studyjnej Votum, ale w zespole przez ten czas wydarzyło się wiele. W składzie pojawili się wspominany nowy wokalista i nowy gitarzysta. Jak wyglądał proces przyjmowania do zespołu Bartosza Sobieraja i Piotra Lnianego? Jakie czynniki zadecydowały, że to właśnie oni znaleźli się na pokładzie Votum?

Zbigniew Szatkowski: To najdłuższa przerwa koncertowa od czasu Votum i nowej ścieżki, którą datujemy na premierę "Time Must Have a Stop" (duży studyjny debiut zespołu z 2008 roku - dop. KZola). Aktywność sprzed "Tmhas" odstawiamy do archiwum i nie wliczamy do nowej ery. Tak długa przerwa była wywołana kilkoma rzeczami, tj. poszukiwaniami odpowiednich osób do składu, ale jednocześnie tym, że przecieraliśmy nasze szlaki koncertowo-europejsko, najpierw na trasie z Riverside, a potem na własnych koncertach. Jeśli chodzi o wokalistę (Bartek Sobieraj) i gitarzystę (Piotr Lniany) to szukaliśmy ludzi z dużymi umiejętnościami, wyobraźnią oraz z zestawem cech charakteru, które sprawią, że będziemy dobrze się dogadywać zarówno w trasie, w studiu, jak i w sali prób. Spędzamy tam tak dużo czasu, że nie chcieliśmy osób, które doprowadzałyby do niepotrzebnych spięć, a raczej pomagały nam rozwijać się i dobrze bawić tym, co robimy. Kluczowe również było dla nas zaangażowanie. Szukaliśmy osób, które będą chciały włożyć w Votum całą swoją energię i potencjalnie podpisać cyrograf pełen drobnego druku swoją krwią.

Wypada też zapytać jaką tożsamość ma więc dziś Votum? Czy to ten sam zespół znany z dotychczasowych nagrań, a może pomiędzy poprzednimi albumami kapeli a zapowiadanym ":KTONIK:" nie będzie zbyt wielu punktów wspólnych?

Bartosz Sobieraj: To z oczywistych powodów – zmiany składu – nie jest to samo Votum, które można było usłyszeć na poprzednich płytach. Jednak kłamstwem byłoby stwierdzenie, że to zespół, który wyzbył się całkowicie tego, co już wypracował. Myślę, że jeżeli do zespołu dochodzą nowe osoby, to zmienia się struktura wzajemnych oddziaływań, zmienia się ogólna energia i emocja. Określiłbym to tak, że pozostała pewna tożsamość pomiędzy płytami, lecz podkreśliłbym przede wszystkim różnicę między nimi. Liczę, że fani będą otwarci i wejdą w naszą nową emocjonalność. Kolejne płyty nie powstają po to, aby powielać swoje poprzedniczki.
 

"Ktonik to korzenie i ich wyrywanie"
Czy moglibyście zdradzić czego możemy spodziewać się po zawartości ":KTONIK:"?

Zbigniew Szatkowski: ":KTONIK:" to najmroczniejsze i najmocniejsze wydawnictwo Votum. Od pierwszych dźwięków słychać różnice pomiędzy tym, co robiliśmy do tej pory, a co odgranicza ta płyta. Myślę, że  odcinamy bardzo wiele korzeni, które nam przypisywano.  Tak daleko od retro-progresywnego rocka jak można odejść.  Ona też wyznacza granice tego, jak ewoluować będziemy dalej. 


Bartosz Sobieraj: ":KTONIK:" to bardzo ekspresyjna płyta, jest w niej dużo wypruwania siebie, także, z mojej perspektywy, w sensie lirycznym. Z pewnością to, co także uległo zmianie to styl tekstów. Nigdy nie pisałem takich treści zdominowanych tematyką mroku i strachu, w których lubuje się przynajmniej część metalowego świata. W mojej ocenie ta płyta stawia często na dosłowność, na krótkie, dosadne zwroty – zarówno lirycznie jak i muzycznie. Także w tej mierze ":KTONIK:" dystansuje się od poprzednich płyt Votum.  

A co oznacza ten dziwaczny tytuł? Kojarzy mi się nieco z filozofią Voivod, choć w sumie nawet nie wiem dlaczego.

Zbigniew Szatkowski: Nie potrafię zgadnąć skąd to skojarzenie. ":KTONIK:" pochodzi od greckiego χθόνιος czyli khthonios, wskazujący na pochodzenie spod ziemi.  Dla mnie osobiście jest to wydostanie się, odkopanie, wyjście z mroku i powtórne narodziny Votum.

Bartosz Sobieraj: Tak, ":KTONIK:" to podziemny. Myślę, że tytuł ten ma wiele znaczeń. Ja odnajduje w nim znaczenie tego, co wiążące i zniewalające i próbę uwolnienia się od tego, co właśnie takie jest. Ktonik to korzenie i ich wyrywanie.

Co zespół zechce powiedzieć swoich słuchaczom w słowach i muzyce zaprezentowanych w zawartości ":KTONIK:"?

Bartosz Sobieraj:
Treści, które pojawiają się na ":KTONIKU:" odnoszą się głównie do podległości, zależności od rzeczy i innych ludzi. To jest zdecydowanie motyw przewodni tej płyty i z takim też quasi-konceptem podchodziłem do tworzenia tekstów. Interesuje mnie zależność od wszelkiej maści mediów. Interesują mnie możliwości odcięcia się od nich, ponownego znalezienia czegoś w rodzaju poza-medialnego świata życia. Jest więc więcej na tej płycie tematyki społecznej.

Przejdźmy do muzycznej kuchni. Kontrakt z profesjonalną wytwórnią to marzenie wielu zespołów. Votum znajduje się dziś w rodzinie Inner Wound Recordings, która ma już na koncie kilka niezłych wydawnictw (choćby płyty Jorna Lande). Ciekawość każe mi zapytać jak zespołowi udało się dostać do tego dystrybutora i co zadecydowało o rozstaniu z poprzednim?
 

"Odcinamy bardzo wiele korzeni, które nam przypisywano"
Zbigniew Szatkowski: Są to kolejne etapy pracy, obecności rynkowej.  Każde nowe wydawnictwo, wzrastająca rozpoznawalność i nowe znajomości otwierają kolejne drzwi. Kluczowe dla nas  - tak jak w przypadku nowych członków zespołu - jest zaangażowanie i rozszerzające się pole wpływu. Chcemy z naszą muzyką docierać jak najdalej i by była słyszana jak najgłośniej.
 
A cele na przyszłość?

Bartosz Sobieraj: Co do muzycznych celów to życzyłbym nam utrzymania dotychczasowej determinacji w pogłębianiu naszego stylu i wchodzeniu coraz głębiej w klimat, który zapoczątkowaliśmy na najnowszej płycie. Chciałbym, aby nasza muzyka była "głęboka", tak jak jest w mojej ocenie, w przypadku ":KTONIKA:". Z pozamuzycznych celów – właściwie mamy jeden, a wszystkie środki są jemu podporządkowane – chcemy dotrzeć i skomunikować się z jak największą liczbą osób, które postrzegają „duchowość” muzyki w podobny sposób, co my.

Zbliżając się do końca muszę przyznać, iż nie opuszcza mnie wrażenie, że kariera Votum jest nieco poszarpana. Zespół zarejestrował trzy solidne albumy, w tym wyborny "Metafiction" z 2009 roku, ale dotąd nie osiągnął odpowiedniego uznania i statusu, jak choćby Riverside.  Co o tym zadecydowało? Dlaczego Votum nie utrwalił się wśród kanonów polskiego art rocka, czy też rocka i metalu progresywnego?

Zbigniew Szatkowski: Poszarpana nie jest słowem, którego bym użył. Każdy ruch Votum, który do tej pory był wykonywany zawsze prowadził do lepszych i większych rzeczy. Każda zmiana, której dokonywaliśmy była sensowna, przemyślana - nawet jeśli na pozór stopująca. ":KTONIK:" będzie idealnym potwierdzeniem moich słów. Przemyślana płyta z brzmieniem, jakiego nic w Polsce jeszcze nie miało, zmiana wokalisty, zmiana gitarzysty, zmiana wytwórni, volta muzyczna, początek roku 2016 z trasą europejską, kontrakt z dobrą agencją bookingową nawet przy najbardziej pesymistycznych założeniach nie jest krokiem wstecz. 26/02/2016 rozpoczynamy w warszawskiej Progresja Music Zone pierwszą trasę w nowym roku, gdzie odwiedzimy Czechy, Niemcy, Holandię, Belgię, Anglię, Francję, Włochy i Szwajcarię. Byłoby miło być na własnym podwórku docenionym i trzymam kciuki za to, jak powiedziałeś "by utrwalić się w kanonach polskiego rocka", ale nie przywiązuje do tego wielkiej wagi. Pewne rzeczy przyjdą same, wiele z nich wypracujemy z czasem.

A generalnie w jaki sposób oceniasz kondycję wcześniej wymienionych gatunków w perspektywie polskiej i światowej?

Zbigniew Szatkowski: Polska lubi się chwalić swoimi osiągnięciami w sferach art-progresywnych, swoim korzeniami, mocnymi graczami przy jednoczesnym bardzo wyraźnym, konsekwentnym opróżnianiu się klubów. Polska scena live powiększa się jeśli chodzi o zespoły, umiera jeśli chodzi o frekwencję, przez co w konsekwencji umierają kolejne zespoły. Oczywiście są chlubne wyjątki, które najczęściej są przytaczane by wskazać, jak bardzo jest to niesprawiedliwy osąd, jednak trend jest bardzo wyraźny. Koncertowo jesteśmy smutnym, jak nasza pogoda krajem. Za granicą sytuacja ma się nieco lepiej, ludzie - nie ważne od swojego wieku - chcą uczestniczyć w kulturze, być jej częścią, często nawet nie mają nic przeciwko by pokonywać kilkaset kilometrów by zobaczyć zespoły, które wspierają, nawet z nie-mainstreamowej półki.

To na koniec zapytam jaki kolor ma Wasze niebo, gdy przyglądacie się mu w tej chwili?

 
Zbigniew Szatkowski: Moje jest burzowe. Zawsze.

Bartosz Sobieraj:
Purpurowe w zielone grzybki. 



Rozmowę przeprowadził:
Konrad Zola

Zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej VOTUM, a także profilu facebook zespołu. Zdjęcia wykorzystane w wywiadzie zostały zaczerpnięte z wymienionych źródeł.

1 komentarz:

  1. Płyta może być dobra. Wczoraj ukazał się singiel do utworu Satellite. Wokalista jest ciekawy i Votum rzeczywiście się zmienia.

    OdpowiedzUsuń