piątek, 8 kwietnia 2016

Ihsahn "Arktis." (recenzja)

Ihsahn zdobywca! Ihsahn wspaniały! Poprzez najmroźniejsze zakątki Arktyki, pokryte niekończącym się śniegiem i owiane wszech-wieczną burzową aurą, podążyłem raz jeszcze za norweskim wizjonerem awangardowego metalu. Czy to już moja szósta podróż śladami Ihsahna? Być może, przecież album zatytułowany "Arktis." to szóste solowe uderzenie Norwega, choć Ihsahn to także pamiętny Emperor na przełomie XX i XXI wieku, to również duża ilość kolaboracji i występów w konstelacji takich nazw jak Ulver, Arcturus, Devin Townsend, Leprous, Trivium i Jeff Loomis. Boję się nadużywać wielkich słów, szczególnie biorąc po uwagę fakt, iż nie jestem odporny na historie o zdobywaniu niemożliwego, ale moim zdaniem Ihsahn właśnie zarejestrował najważniejsze dzieło w całej swojej dotychczasowej karierze muzyka. Nie mam wątpliwości, że "Arktis." to fenomen, który wkrótce może okazać się źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń twórców metalowej awangardy.

Album w zasadniczej części to wyłączne dzieło Ihsahna. Norweg skomponował, wykonał i napisał słowa do wszystkich utworów w zawartości "Arktis.", choć trzeba zastrzec, iż partie bębnów nagrał Tobias Ornes Andersen, a gościnnie w wybranych fragmentach albumu wystąpili Einar Solberg ("Disassembled", "Celestal Violence"), Matt Heafy ("Mass Darkness"), Robin Ognedal i Nicolay Svennaes Tangen ("My Heart Is Of The North"), a także Jorgen Munkeby ("Crooked Red Line"). Dodatkową atrakcją dzieła jest obecność twórców norweskiej kultury w ukrytej kompozycji pt. "Til Tor Ulven (Soppelsolen)", gdzie słowa do mrocznego dzieła literackiego autorstwa nieżyjącego już Tore Ulvena wypowiedział Hans Herbjornsrud. Finał albumu "Arktis." pod postacią tej ukrytej kompozycji prezentuje się niewiarygodnie klimatycznie - złowieszczo, ponuro, melancholijnie. To tak jakby opowieści Ihsahna na szóstym albumie studyjnym nie doczekały się swojego pozytywnego finału. Wędrowiec z okładki wciąż przebija się przez agresywny mróz, tracąc z wolna nadzieję, a może już ją stracił? Może "Arktis." będzie jego grobem, a może on sam chciał odejść z tego świata w mrozach Arktyki? Wędrowiec się nie poddaje. W rytm narastających klawiszy w wykonaniu Ihsahna podnosi się i idzie dalej... zmierza ku swoim celom, dogania swoją własną naturę, daje świadectwo zwycięstwa ducha nad ciałem, aczkolwiek prawdziwy triumf będzie mógł ogłosić dopiero, gdy przedrze się przez Arktykę.


Problemy egzystencji, osadzonej w typowej dla Norwegów posępnej atmosferze, stanowią oś liryczną albumu "Arktis.". Ihsahn sprawnie wykreował arktyczny świat, widziany oczami wędrowca, który nie korzystając ze sprzętu najlepszej klasy przebija się przez śnieżne zamiecie, siarczysty mróz i lodowate pustynie. W otwierającej dzieło kompozycji "Disassembled", dynamicznej i agresywnej na instrumentach, otrzymujemy relację z rozpadającego się umysłu wędrowca. Halucynacje, nierealne wizje, dzikie wyobrażenia. To wszystko, co dopada osamotnionego człowieka w mroźnych objęciach Arktyki i o czym w swej drapieżnej narracji mówi Ihsahn. Agresja to jednak tylko jeden ze stanów emocjonalnych opisujących "Arktis.". Już na dystansie utworu "Disassembled" wyłaniają się subtelne, kołyszące partie instrumentów i wokali Norwega - momenty tych wyłonień odzwierciedlają skalę halucynacji arktycznego wędrowca. Jego przemyślenia, a w zasadzie kondycja jego umysłu, wśród bezkresnej śnieżycy nie opiera się mrokowi. W wybornym utworze "Mass Darkness" Ihsahn krzyczy: "Poddaj się ciemnościom!", a jego okrzykom z właściwą sobie manierą wtóruje Matt Heafy. Dwaj narratorzy dostosowując swoje skale do nad-aktywnego tempa kompozycji kolejno wyliczają elementy składające się na konstrukcję psychiczną arktycznego wędrowca. Śmierć, mrok, samotność, ale też chęć przeżycia, właściwa najdawniejszym prawom natury oraz instynktom, świadczą, iż zdobycie Arktyki, pokonanie swoich własnych słabości, wciąż pozostaje otwarte.

Być może punktem zwrotnym tej historii opowiedzianej na "Arktis." są głośne żądania Ihsahna wygłoszone do arktycznego wędrowca w utworze "South Winds"? Norweg z blackmetalową manierą głośno szepcze: "Wstań z kolan", odwołując się do największej mocy, jaka drzemie w ludzkim sercu. To uczucia, a nie umysł, zdaniem Ihsahna pozwalają przezwyciężyć najtrudniejsze doświadczenia. Ihsahn jednak nie tylko opowiada o wyższości ducha nad rozumem, ale od strony instrumentalnej prezentuje szeroką skalę swoich zainteresowań. Kompozycja "South Winds" łączy ze sobą mroczne odmiany elektroniki i metalową awangardę, nad którymi dodatkowo rozciągają się refleksy black metalu. Tenże mroczny muzyczny eklektyzm, zaprezentowany w nad wyraz wyrafinowanej formule, klarownie pokazuje na jakim etapie kariery znajduje się dziś Ihsahn. Artysta nie stroni też od wzniosłego nastroju, oczywiście doprawionego tajemniczymi przyprawami, o czym świadczył wspomniany już utwór "Mass Darkness", świadczy też kompozycja "In The Vaults", gdzie do boju arktycznego wędrowca zagrzewają niemalże rockowe zagrywki gitarowe. Pomiędzy nimi znalazło się dużo progresywnej przestrzeni z umieszczonym w oddali wokalem Ihsahna. To jeden z tych momentów, które pozostają niezapomniane. Tak jak postawione przez Ihsahna pytania o sprawy egzystencji i miejsce człowieka na ziemi.

Wykrzycz całą swoją złość, porzuć nadzieję jeśli jest ona dla Ciebie ciężarem, krzycz na szycie arktycznej góry! Krzycz!

Wokół tej trudnej podróży po krańcach Arktyki Ihsahn na krążku "Arktis." nie stroni od kontrastów. Wspomniane rockowe zagrywki, typowe dla stadionowych koncertów, mocno zostały jeszcze zaakcentowane przez Norwega w utworze "Until I Too Dissolve". Numer pomimo swej spójnej struktury zawiera nietypowe improwizacje, szczególnie jeśli chodzi o wypuszczenia wokalne Ihsahna - śpiewającego, wrzeszczącego, modulującego głos na poziomie dziwnych rejestrów. Norweg prezentuje tu również interesującą, galopującą solówkę gitarową. Całość sprawia wrażenie, jakby chciała Arktyce nadać dobry ton, a wędrowcowi umożliwić złapanie naturalnego oddechu. Tyle, że "Arktis." to niebezpieczna podróż, osadzona na granicy życia i śmierci. Przypomina o tym utwór "Pressure", kompozycja o histerycznej konstrukcji, znowu pełna opisów mrocznych halucynacji, ale też świadcząca o tym, iż arktyczny wędrowiec nie postradał zmysłów. Ihsahn mówi o nim, że wciąż oddycha i jest przytomny, choć zarazem przywołuje go do bardziej zdecydowanych działań. Całość rozgrywa się tym razem w otoczeniu wściekłej blackmetalowej aury. Czy Ihsahn jest Bogiem? A może jedną z tych lodowych gór, pomiędzy którymi przebija się arktyczny wędrowiec? Norweg bawi się przeznaczeniem na krążku "Arktis.", igra też ze strukturą dźwięku, zapuszczając się często w elektroniczne odjazdy, jak w kompozycji "Until I Too Dissolve".

Elektronika może nie jest niespodziewanym towarzystwem w zawartości "Arktis.", wszak Ihsahn w swojej solowej przeszłości pokazywał już swoje zainteresowanie tym gatunkiem, ale jej nasilenie okazuje się zaskakujące. W kompozycji "Frail", opisującej fatalną kondycję fizyczną arktycznego wędrowca, owa elektronika w mrocznym wydaniu czai się w zasadzie za każdym zagranym dźwiękiem. To równocześnie dość subtelny utwór, choć to słowo nie oddaje w pełni jego charakteru, który wieńczy dobra, rockowa solówka gitarowa. Do stanu muzycznej ekstazy (...i niepewności) w zawartości "Arktis." ponownie przywołuje utwór "Crooked Red Line". Wystarczy tylko krótki sygnał saksofonu, aby swoją obecność zaznaczył tu fantastyczny Jorgen Munkeby, który na liniach tego melancholijnego utworu - prowadzącego arktycznego wędrowca resztkami sił do celu - buduje zapadający w pamięć klimat. Ihsahn i Munkeby to dziś moim zdaniem dwaj najważniejsi twórcy norweskiej awangardy metalowej. Konstruktorzy interesującej tożsamości muzycznej. Zresztą w zawartości albumu "Arktis." Ihsahn często uwypukla swoją tożsamość. Dobrze świadczy o tym wspomniana w drugim akapicie kompozycja "Til Tor Ulven (Soppelsolen)", a także "My Heart Is Of The North" o poszarpanej, nieregularnej strukturze, która łączy awangardowe podejście Ihsahna do muzyki z jego blackmetalową genezą.

Wróćmy jednak do Arktyki. Czy arktyczny wędrowiec dotarł do celu? W objęciach trzaskającego mrozu, nieustającego śniegu, szaro-białych zamieci i potwornych halucynacji, w niezrozumiałej niebiańskiej przemocy, obserwujemy wędrowca odwróconego plecami. Być może jego oczom ukazuje się zamarznięty ocean, być może przemierzając Arktykę odnalazł to, czego szukał. Samotność. W jednym z najbardziej melancholijnych i zarazem demonicznych utworów w dziejach metalu, wywołanym ukradkiem "Celestial Violence", poznajemy odpowiedź na pytanie o "Arktis.". Odpowiedzią jest samotność. Wędrowiec przemierzył niezmierzony dystans, nieustannie ryzykując swoim życiem, aby w arktycznej scenerii wykrzyczeć swój ból. Na zawsze pozostanie mu już tylko krzyk. Samotność i krzyk, o których tak pięknie opowiedział Ihsahn na krążku "Arktis.". Norweg opowiedział o czymś jeszcze. O tym, że każdy z nas może być arktycznym wędrowcem, a swoją Arktykę mieć znacznie bliżej, niż to się wydaje.

Ocena: 10/10

Ihsahn
O albumie w skrócie...

Skład: Ihsahn (b, g, ik, w), a także Tobias Ornes Andersen (p), Einar Solberg (w), Matt Heafy (w), Robin Ognedal (g), Nicolay Svennaes Tangen (ik), Jorgen Munkeby (sax) i Hans Herbjornsrud (w)

Tracklista:
1. Disassembled
2. Mass Darkness
3. My Heart Is Of The North
4. South Winds
5. In The Vaults
6. Until I Too Dissolve
7. Pressure
8. Frail
9. Crooked Red Line
10. Celestial Violence
11. Til Tor Ulven (Soppelsolen)

Kraj:  
Norwegia

Produkcja:
 

Mnemosyne Studio / Juke Joint Studio

Dystrybucja:
 

Candlelight Records

Gatunek:
 

Metal Progresywny, Black Metal

Rok wydania:
 

2016

Podsumowując: "Ihsahn zdobywca! Ihsahn wspaniały!"


Konrad Zola
konrad.zola@wp.pl

*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz