sobota, 9 kwietnia 2016

Votum ":KTONIK:" (recenzja)

Czwarty album studyjny kapeli Votum zatytułowany ":KTONIK:" to świadectwo jednej z najbardziej spektakularnych transformacji jakie dokonały się w polskiej progresji na przestrzeni tych wszystkich lat pamiętających jeszcze Collage, a nawet SBB i progresywne romanse Niemena. Kapela w odświeżonym składzie zarejestrowała najlepszy album w swojej dyskografii, a zarazem dalece inny od tego, co dotąd podpisała swoją nazwą. Być może nadchodzi więc czas Votum na polskiej scenie progresji… i nie tylko. Sądzę, że ":KTONIK:" to materiał, który zasługuje na szerokie uznanie międzynarodowe. Dzieło niezwykle klimatyczne, dopracowane w szczegółach, eksponujące sześć ciekawych talentów, wywołujące emocje i zapadające głęboko w pamięć.

Z kronikarskiego poczucia obowiązku trzeba powiedzieć, że w 2013 roku szeregi Votum opuścił dotychczasowy wokalista Maciej Kosiński, a na jego miejsce wskoczył Bartosz Sobieraj. W zespole pojawił się też gitarzysta Piotr Lniany, który zastąpił Aleksandra Salamonika. Kluczową wydaje się jednak ta pierwsza zmiana. Sobieraj to bowiem lider z prawdziwego zdarzenia. Wszechstronny, zdolny i charyzmatyczny wokalista, a także sprawny tekściarz, którego głos jest symbolem zmian w Votum. Głos mroczny, wywodzący się z podziemia, naładowany niesamowitą emocją i oferujący ciekawą skalę. To właśnie Sobieraj stworzył liryczny świat mroku i strachu w zawartości albumu ":KTONIK:" – stał się niemalże podziemnym narratorem niepewnego świata. W tę narrację kapitalnie wpisały się instrumenty i wszelkiego rodzaju "smaczki", z których wykształciły się nowe kompozycje Votum. Całość przenika słuchaczy do kości i duchowo.

Obecni członkowie zespołu sami zresztą przyznają, że Votum to dziś centralny element ich życia, a przecież nie zawsze tak było. Ze swojej strony muszę jednak przyznać, że dotychczasowe albumy warszawskiej kapeli oceniam przyzwoicie, a w szczególności wydany w 2009 roku krążek pt. "Metafiction". Tyle, że ":KTONIK:" nie ma dużo wspólnego z eterycznością owych nagrań, względnie surowością debiutu z 2008 roku, ponieważ grupa zarejestrowała z jednej strony album ciężki, oparty na ostrym instrumentarium, a z drugiej rzecz wypełnioną dużą ilością przestrzeni. Nad całością dodatkowo rozciąga się jakby post-rockowa aura, choć poszukiwanie jakichkolwiek etykiet zdecydowanie nie sprzyja naturalnemu pięknu dziewięciu kompozycji zarejestrowanych na krążku ":KTONIK:". To album na swój sposób magiczny, ale musimy tu mówić o czarnej magii. To seria fascynujących zagrywek instrumentalnych, ale dość nieregularnych i często wymagających skupienia. To wreszcie świetny wokal, prawdziwy klucz do wejścia w podziemny świat czwartego albumu Votum, ale odróżniający się od dotychczasowej tożsamości zespołu. Czy takiego albumu się spodziewaliśmy?

Rzeczywistość tego materiału intryguje. Bartosz Sobieraj ignoruje prawo do strachu i zachęca do podziemnych podróży już w pierwszym utworze z tracklisty nowego dzieła pt. "Satellite". Ten zresztą kawałek, pełniący funkcję singla, odzwierciedla skalę zmian w Votum. Znajdujemy się pomiędzy metalowym rozdarciem a tajemniczymi przestrzeniami. Ta rozdartość pobudza. Przeraża i pobudza, ale prawo do strachu przecież zignorowaliśmy, prawda? W zawartości albumu ":KTONIK:" są też inne emocje. Chciwość! Żądza! Drugi utwór z setu pt. "Greed" nie przynosi ukojenia. Kilka melancholijnych dźwięków topi się w starciu z rozgrzanym instrumentarium. Instrumentaliści Votum łoją po instrumentach bez znieczulenia, a wokalny dowódca tej drużyny doprowadza się do skali, o którą nikt nigdy nie śmiałby nawet podejrzewać tego warszawskiego zespołu. Emocje uwięzione w ":KTONIK:", zarówno w słowach, jak również instrumentach, to jednak nie tylko ciężar. To także dźwiękowe i emocjonalne popioły. Votum gdzieś pomiędzy lojalnością a miłością zbliża się do prog metalowego mistrzostwa w kompozycji "Spiral", wciąż bardzo mocnej, ale równocześnie urozmaiconej w nieokiełznanej progresywnej konwencji.

Tymczasem utwór "Blackened Tree", tak bardzo melancholijny i bolesny, o ciężar wcale się nie upomina. To niezwykle podniosłe wyznanie, osadzone na stopniowo rosnących instrumentach, ozdobione świetnymi klawiszami, a nade wszystko zwieńczone przejmującym finałem. Warto tu zauważyć, że poszczególne partie instrumentów - perkusji, gitar, klawiszy - dają częstą możliwość zachwytu nad zawartością ":KTONIK:". Krążek balansuje pomiędzy różnymi środkami ekspresji, które to symbolizuje numer "Simulacra". To kompozycja niespokojna, z jednej strony oparta na ciężkim instrumentarium, zaś z drugiej zdradzająca przejmującą wrażliwość nowego Votum, a zarazem depresyjność zagranej muzyki. To podziemne dzieło, wywołujący szeroką paletę uczuć ":KTONIK:", w zasadzie z każdym utworem proponuje coś zaskakującego. Nie ma tu miejsca na emocjonalną stabilizację. Tak oto oparty na fenomenalnej gitarze "Prometheus" ma w sobie coś z najbardziej doniosłej mszy przekształcającej się w niezwykłą podróż po instrumentalnych przestworzach, zaś "Horizontal" odzwierciedla właściwy nowemu Votum eklektyzm, twórczość zawieszoną pomiędzy różnymi stanami instrumentalnych i emocjonalnych uniesień.

Wydaje mi się, że na żadnym z trzech poprzednich albumów Votum nie miał w sobie tyle mroku, ciężaru, melancholii, a nawet cierpienia i złości. Wieńczące ":KTONIK:" utwory "Vertical" i "Last Word" stanowią potwierdzenie tych słów. Pierwszy wymieniony kawałek osadza się na melancholii właściwej Sobierajowi i pozostałym członkom zespołu, aby szybko wspiąć się na doniosłe rejestry prog metalu, zaś drugi powoli milknie w rytm zapadającego się podziemia. Wrażliwość to więc słowo klucz dla albumu ":KTONIK:". Sądzę więc, że osoby, które nie mają obaw przed... dobrze brzmiącym mrokiem będą zachwycone skalą zmian w Votum. Wśród pozostałych odbiorców istnieje ryzyko, że ciężar emocjonalny tego albumu może być zbyt przytłaczający. Poza tym wszystkim to jednak fenomenalnie zagrana muzyka, a jednocześnie też ogromna niespodzianka, że Votum było stać na radykalne zmiany, które okazały się amputacją eteryczności na rzecz mroku. Jestem przekonany, że ":KTONIK:" to album, który raz wysłuchany na zawsze pozostanie w pamięci. 

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...


Skład: Bartosz Sobieraj (w), Adam Kaczmarek (g, w), Zbigniew Szatkowski (ik), Bartosz Turkowski (b), Adam Łukaszek (p) i Piotr Lniany (g)

Tracklista:
1. Satellite
2. Greed
3. Spiral
4. Blackened Tree
5. Simulacra
6. Prometheus
7. Horizontal
8. Vertical
9. Last Word


Rok wydania:
2016
Kraj: 
Polska

Produkcja:
Votum

Dystrybucja:
Inner Wound Recordings

Gatunek:
Metal Progresywny

Podsumowując: "To album na swój sposób magiczny, ale musimy tu mówić o czarnej magii. To seria fascynujących zagrywek instrumentalnych, ale dość nieregularnych i często wymagających skupienia. To wreszcie świetny wokal, prawdziwy klucz do wejścia w podziemny świat czwartego albumu Votum, ale odróżniający się od dotychczasowej tożsamości zespołu"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz