piątek, 13 maja 2016

BRONISŁAW EHRLICH (Bruno Światłocień): "Dzień Gniewu nadchodzi"

Bronisław Ehrlich to jeden z najbardziej intrygujących polskich artystów. Muzyk, poeta, malarz, człowiek mrocznych talentów, który ujście swoich emocji i doświadczeń otwiera dla słuchaczy Bruno Światłocień, czyli recenzowanego dwukrotnie na łamach Progresji Po Zmroku muzycznego projektu o równie tajemniczej, co jego główny autor duszy. Rozmowa z Bronisławem Ehrlichem to możliwość poznania tego, co nieodgadnione, trudne i szalenie refleksyjnie. To równocześnie podróż w traumatyczne korytarze wyobraźni. To opowieść o ostatniej płycie Bruno Światłocień pt. "Dies Irae", a także o znaczeniu Boga w życiu artysty i jego przemyśleniach na temat muzyki i kondycji społecznej Polaków. Oto Bronisław Ehrlich w wywiadzie dla Progresji Po Zmroku.

Panie Bronisławie, czym dla Pana jest dziś muzyka?

Bronisław Ehrlich: Muzyka jest dla mnie czasem na refleksję. To spotkanie z sublokatorem zamieszkującym moją podświadomość, moją panią Melancholią.
 
"Bóg jest dla mnie postacią pierwszoplanową"
Zapytałem o muzykę, choć powinienem zapytać o życie. Czy Bruno Światłocień to muzyczna opowieść na temat Pańskiego żywota?

Bronisław Ehrlich: Tak, muzyka i teksty, które dokumentuję w postaci fonii są moją autobiografią, często spotkaniem z Bogiem, istotą nic nie mającą wspólnego z Obrazem Boga przedstawianego przez wspólnoty religijne.

Jakie miejsce w Pana życiu zajmuje więc Bóg?

Bronisław Ehrlich: Bóg jest dla mnie postacią pierwszoplanową. Piszę o Bogu biblijnym, o własnych cechach, a nie o postaci wyimaginowanej dla własnych potrzeb. Uważam, że Bóg potrzebuje na równi naszej pomocy, co my od Niego. Jesteśmy na ziemi po to, aby krzewić Bożą kulturę. Bez nas Bóg byłby nieobecny na ziemi, ponieważ nie może się teraz ucieleśnić... uważam, że na ziemi nie ma ateistów. Ateizm to wkręt. Ludzie postrzegają Boga przez pryzmat wspólnot religijnych, które nie są Bożym obliczem i dlatego wielu ludzi odsunęło się od Boga. To smutne. Bóg jest jak zmysł. Świetny tekst w tym zakresie napisał Isaac Newton: "Nawet istnienie kciuka przekonałoby mnie o istnieniu Boga".

Na zmysły działa też tworzona przez Pana muzyka. Pomiędzy kolejnymi utworami zawartymi na albumie "Dies Irae" stopniowo zatracałem się w moim własnym, mrocznym śnie. To tak jakby odżyły we mnie senne koszmary z przełomu młodości i dorosłości. Jak Pan sądzi, czy ten album albo inne nagrania Bruno Światłocień, mogłyby stać się soundtrackiem do sennego koszmaru?

Bronisław Ehrlich: Tak, gramy nawet na koncertach niepublikowany na żadnej z płyt utwór "Martwa natura". Jest to utwór o człowieku, któremu śni się koszmar - czarna plaża, ludzie z kamienia, cmentarz, lodowy zamek, nagle bohater zrywa się ze snu i ku jego rozpaczy znajduje się w pomieszczeniu bez okien i drzwi, bez wyjścia. Dodam jeszcze, że mój utwór ambientowy "Psychosomatia I" był grany na corocznym wernisażu pt. "Spichlerz Sztuki", po czym został wykorzystany do filmu dokumentalnego z innego wernisażu.

Moja siostra, która jest piękną i mądrą kobietą, po usłyszeniu utworu tytułowego "Dies Irae", wpadła w nostalgię. Czy owa nostalgia to jedno z tych uczuć, które chce Pan wszczepiać swoim, nawet przypadkowym słuchaczom?


Bronisław Ehrlich: To miłe, że siostrze udzielił się duch utworu. Znaczy to, że siostra należy do społeczności ludzi czujących podobnie, jak światło i cień.

W jakich okolicznościach został zarejestrowany album "Dies Irae"? Na jakim etapie życia znajdował się Pan w nagraniach albumu?

Bronisław Ehrlich: Płyta "Dies Irae" to zbiór utworów z siedmiu lat, które nagrałem na przestrzeni roku. Jeżeli chodzi o etap życia, to moje uczucia, wrażliwość, etyka, moralność... są raczej stałe. Degraduje się jedynie moje ciało i technologicznie zmienia się świat, który mnie otacza.


Jakich kontekstów można doszukiwać się w albumie? Czy Bruno Światłocień chce powiedzieć światu, że Dzień Gniewu nadchodzi...?

Bronisław Ehrlich: Płyta zawiera opis wydarzeń traumatycznych jakie mi towarzyszyły. Myślę, że podobne traumy ma wielu ludzi, szczególnie wrażliwych melancholików, więc przy tym albumie poczują się jak w domu niechcianych wydarzeń. Celowo ruszyłem też tematykę patriotyzmu, zajadle zwalczanego dziś przez środowiska lewicowe, marksistów, sodomitów i różnych chorych ludzi. Dzień Gniewu nadchodzi. Świadczą o tym wydarzenia, które obserwujemy na naszej planecie. Wydarzenia zbieżne są z opisami proroków biblijnych i samego Jezusa.

"Dzień Gniewu nadchodzi"
Jak na zasadzie autorskich odczuć porównałby Pan "Dies Irae" z poprzednimi nagraniami Bruno Światłocień?


Bronisław Ehrlich: Wszystkie moje utwory niosą tego samego ducha. Dla mnie moje utwory nie różnią się zbytnio. Nie tworzę muzyki na potrzeby rynku, tylko prosto od serca. Takie jest moje wnętrze, mój duch.

A w jaki sposób, w sensie muzycznym, mógłby Pan encyklopedycznie zdefiniować swoją muzykę?

Bronisław Ehrlich:
Styl jest związkiem moich ulubionych gatunków muzycznych, tj. dark wave, cold wave, noise, ambient, w skrócie to noisowe mantry. Na koncertach gramy też punk'ujące kawałki nafaszerowane gniewem do dewiacji ludzkich, choćby takich jak molestowanie dzieci przez duchownych.

Na ile Bruno Światłocień stanowi dziś część Pana życia, a na ile jest to odskocznia od trudów normalnego życia? Jakie miejsce w Pana życiu zajmuje muzyka?


Bronisław Ehrlich: Moja muzyka jest moją panną, która niszczy mnie, ale nie mogę bez niej żyć. Jak w moim utworze "Pewnego dnia": "Pewnego dnia, Ona i ja, śliczna panna, Melancholia". Muzyka jest moją częścią. Jak powiedział John Ballance: "prawdziwy artysta nie odróżnia miedzy tym kim jest, a tym co robi, sztuka wypełnia całe jego życie".

A jak słuchacze reagują na Pana muzykę podczas koncertów?

Bronisław Ehrlich: Różnie. Gramy też w różnym klimacie w zależności od klubu. Jeżeli jest to publika punkowa, to gramy agresywnie, a jeżeli jest to festiwal, to gramy bardziej klimatycznie. Ludzie lubią z nami rozmawiać po koncercie, zresztą z wzajemnością, i zadają ciekawe pytania. Nawet zdarzyło mi się sprzedać dwie płyty mężczyźnie po 70-tce po koncercie. Mamy i takich słuchaczy, co mnie cieszy.

Sięgając końcowi naszej rozmowy chciałbym jeszcze zapytać jakie są Pana spostrzeżenia na temat kondycji społecznej Polaków? W którym miejscu znajduje się dziś nasz kraj? 


Bronisław Ehrlich: (mocne westchnienie) wieko-dekadowe duraczenie Polaków, ustroje ...izmy jakie przetoczyły się przez Polskę, zabiły w Polakach wiarę, patriotyzm, ducha. Niestety większość artystów to skrajni lewicowcy, którzy mają udział w osłabianiu ducha Polaków. Wystarczy wejść na facebooka i poczytać, co wypisują. Skomentuję to tekstem mojej piosenki: "kątem zerkam na me dłonie, chyba nimi świat zasłonię". Na szczęście jest internet i powstają ruchy narodowe, nie tylko w Polsce. Myślę, że strach przed islamem budzi powoli narody... Polska jest pod wpływem agentur, niemieckich, prusackich, rosyjskich, amerykańskich i co najgorsze Izraelskich. Złe ustawy jak 1066, zatrudnienie 40 tysięcy pracowników Mosadu, nie wróży dobrze Polsce. Obyśmy tylko przeżyli najbliższy czas. Polacy nic nie mogą zrobić. Jesteśmy rabowani niemiłosiernie. Polska jest skrajnie rozbrojona. Mamy za to jedną dobrą cechę - nie przyjęliśmy sodomii do naszego kraju na skalę zdychającej Europy. Moja rada jest taka: trzeba wierzyć w Boga i kochać ludzi. To jest jedyna nasza broń w obecnej chwili.

Na koniec chciałbym zapytać, jaki kolor ma niebo, gdy przygląda mu się Pan w tej chwili?


Bronisław Ehrlich: Mamy godzinę 22:28, więc czarne. Jeżeli chodzi o niebo, to polecam film "Dziewczyna z Perłą". Jest tam scena, kiedy artysta pyta służącą co widzi patrząc w niebo. Po chwili namysłu odpowiedziała: kolory. Piękna scena i doskonały film. Polecam. Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam czytelników.

Rozmowę przeprowadził:
Konrad Zola

Zachęcam do odwiedzenia oficjalnego kanału facebook Bruno Światłocień i zapoznania się z tegorocznym albumem kapeli pt. "Dies Irae", którego recenzję możecie przeczytać na łamach Progresji Po Zmroku.

Zdjęcia wykorzystane w wywiadzie zostały udostępnione przez Bronisława Ehrlicha, którego aktywność możecie śledzić na kanale facebook artysty. Autorami dwóch pierwszych zdjęćMichał Szwerc i Magdalena Plichta.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz