wtorek, 24 maja 2016

Jazz Q "Talisman" (recenzja)

Jazz Q to legenda czeskiego, choć w zasadzie uczciwie byłoby napisać: czechosłowackiego jazzu. Zespół uformowany w 1964 roku przez Martina Kratochvila i Jiříego Stivína swoje największe triumfy święcił w latach 70. ubiegłego stulecia. Początkowo Kratochvil i Stivín, mocno zainspirowani amerykańskim free jazzem lat 50., w tym właśnie kierunku osadzali swoją twórczość, aby wkrótce zbliżyć się w stronę jazz rocka, co zresztą skutkowało nieporozumieniami pomiędzy artystami i odejściem "esencjonalnie jazzowego" Stivína z Jazz Q niedługo po dużym debiucie kapeli w 1970 roku. Było to w tym samym roku, który zapoczątkował złote lata tej formacji. Wielobarwna kariera Jazz Q miała oczywiście swoje blaski i cienie. Wydawało się, że w połowie lat 80. zespół wirtuoza instrumentów klawiszowych Kratochvila dokończył żywota, a na taki obrót spraw nie mogły wpłynąć nagrania z archiwalnymi koncertami czy kompilacje. Tymczasem w drugiej dekadzie XXI wieku Jazz Q nagrywa - najpierw album "Znovu" w 2013 roku, a teraz przyszedł czas na dzieło pt. "Talisman", czyli materiał wydany w siedemdziesiątą rocznicę urodzin Kratochvila.

Krążek zawiera dwanaście nowych kompozycji Jazz Q napisanych oczywiście wyłącznie przez jubilata urodzonego w Pradze, którego w ramach nagrań wsparli Přemysl Faukner, Zdeněk Fišer i Filip Jeniček. Materiał został zarejestrowany na przełomie 2015 i 2016 roku w Studio Budikov w prowincjonalnym miasteczku Mnichovice, w którym Martin Kratochvil dziś żyje, będąc m.in. właścicielem owego studio. W każdym razie w zawartości "Talisman" nie ma nic prowincjonalnego, to bowiem prawie pięćdziesiąt pięć minut interesującego spojrzenia na kondycję czeskiego jazz rocka i fusion w wydaniu instrumentalnym, choć sama okładka dzieła, zaprojektowana przez Markétę Kratochvílovą (...nazwisko nieprzypadkowe), może jest nazbyt egzotyczna. Widziałbym tu raczej lokalne pierwiastki, utrwalające tożsamość głównego twórcy, stawiające symboliczny stempel na jego wieloletniej aktywności muzycznej. To jednak tylko detale, graficzne ozdobniki, ponieważ z kondycją Jazz Q nie jest źle. Album charakteryzuje się dużą radością i żywiołowością. Zasypuje rozmaitymi partiami fortepianów i syntezatorów Kratochvila oraz serią niezłych solówek, zagrywek i improwizacji klasycznej sekcji gitarowo-perkusyjnej.


Charakter krążka "Talisman" dobrze oddaje pierwsza kompozycja w secie, czyli "Darmošlap (The Idler)", nasycona feerią dźwięków wydobywających się spod klawiszy Steinwaya i Fendera Kratochvila. To klimatyczny numer, rzeczywiście utrzymany w klimatycznym fusion jazzie z absorbującą domieszką gitarowych wtrąceń. Takie Jazz Q można dziś lubić najbardziej, choć pewnie zwięzła forma utworu - tak jak i pozostałych kompozycji na krążku - może nie odpowiadać fanom improwizacji i przede wszystkim miłośnikom nagrań czeskiego zespołu z lat 70. ubiegłego wieku. Generalnie, mając na uwadze całą tracklistę albumu "Talisman", łatwo zauważyć, że Kratochvil znacząco ograniczył improwizacje, aby zarazem postawić na proste i spójne formy, oparte na ogół na charakterystycznym motywie wiodącym, jak w odbijającej neony dawnych lat kompozycji "Povětří (A Light Breeze)", podsyconemu około-orientalną tajemnicą utworze "Achilova Pata (Achilles' Heel)", wyjętemu ze starego amerykańskiego baru numerze "Ortel (The Verdict)" czy też optymistycznej wiosennej piosence "Drobnolistý Kvítek (Delicate Flower)". Nie są to utwory, które wejdą do kanonów Jazz Q, ale ich poziom świadczy o dobrej kondycji Kratochvila. Muzyk jednak o wiele lepiej sprawdza się dziś w miniaturkach, w stylu "Pán a Rab (Lord and Serf)", aniżeli utworach o bardziej rozbudowanej strukturze, które czasami brzmią zbyt mechanicznie.

Oczywiście "Talisman" to nie tylko żywioł, to także romantyzm i tajemnica zaklęta w klawiszach Kratochvíla. Dobrze taki stan muzycznej równowagi oddają utwory "Stařešina (Patriarch)", "Návěj (Snowdrift)", "Waltz Pro Tatu (Waltz For My Dad)" i pod pewnymi względami "Pelyněk (Wormwood)" - wszystkie o bardzo nostalgicznej wymowie, choć fragmentami temperowanej ożywioną sekcją instrumentalną, w szczególności na poziomie gitar (Zdeněk Fišer w pierwszym wymienionym utworze zarejestrował jedną z ładniejszych solówek gitarowych na dystansie całego albumu) lub dość sielskim klimatem, jak w przypadku utworu "Waltz Pro Tatu (Waltz For My Dad)". Na krążku daje się także odnaleźć utwory o dość wolnym tempie, utrzymane jakby w eksperymentalnej konwencji, choć pozbawione przypadkowych zagrywek, vide "Lehkomyslník (Nonchalant)", będący jedną z najlepszych ilustracji tegorocznej współpracy Kratochvíla i Fišera, głównych aktorów tej sztuki, co się kryje pod nazwą "Talisman". Sam utwór tytułowy, wieńczący dzieło, ma w sobie też coś istotnie eksperymentalnego. To jednak kompozycja nierówna, niebędąca dobrą ilustracją całego albumu, sprawiająca wrażenie raczej serialu przypadkowych zagrywek, którym co prawda nie można odmówić uroku, ale nie pasują do zawartości płyty "Talisman". Być może oderwanie kompozycji tytułowej od rzeczywistości na nowym albumie Jazz Q to celowy psikus Kratochvíla?

W każdym razie niemal nad całością tego królują fantastyczne partie klawiszowe czeskiego artysty, smakujące tak samo dobrze samodzielnie, jak również w dialogu z gitarami. Tych ostatnich przecież nie zabrakło w zawartości albumu. Trudno więc wyrokować z jakim odbiorem spotka się "Talisman", trudno w ogóle spodziewać się, że w Polsce ten krążek wzbudzi zainteresowanie współczesnego pokolenia słuchaczy muzyki i wreszcie też trudno przewidzieć jaka przyszłość czeka Jazz Q. Czy w tym przypadku uzasadnione wydaje się mówienie o przyszłości? Siedemdziesięcioletni Kratochvíl ma się nieźle i znajduje się w dobrej formie twórczej, o czym świadczy grupa utworów tworzących "Talisman". Nie jest to ten sam wymiar tej czechosłowackiej magii sprzed kilku dekad, ale w licznych zagrywkach instrumentalnych na poziomie fortepianów i syntezatorów Kratochvíla owe nieomal mistyczne lata 70. potrafią błysnąć między zmysłami. W tym należy poszukiwać siły albumu "Talisman", bądź co bądź, dobrze zrobionego materiału. 

Ocena: 7/10

O albumie w skrócie...

Skład: Martin Kratochvíl (ik, synth, sample), Přemysl Faukner (b), Zdeněk Fišer (g), Filip Jeniček (p)

Tracklista:
1. Darmošlap (The Idler)   
2. Stařešina (Patriarch)   
3. Povětří (A Light Breeze)   
4. Achilova Pata (Achilles' Heel)   
5. Lehkomyslník (Nonchalant)   
6. Ortel (The Verdict)
7. Návěj (Snowdrift)
8. Pelyněk (Wormwood)   
9. Drobnolistý Kvítek (Delicate Flower)   
10. Pán a Rab (Lord and Serf)   
11. Waltz Pro Tatu (Waltz For My Dad)
12. Talisman    
Kraj: 
Republika Czeska

Produkcja:
Martin Kratochvíl

Dystrybucja:
GAD Records (Polska)

Gatunek:
Jazz Fusion, Jazz Rock

Rok wydania:
2016

Podsumowując: "[...] z kondycją Jazz Q nie jest źle"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz