sobota, 4 lutego 2017

Pink Floyd "Animals" (retro)

 2017 to rok, w którym sędziwi fani Pink Floyd będą łapać się za swoje pokryte śniegiem przemijania brody. W sierpniu upłynie pięćdziesiąt lat od dużego debiutu kapeli pod postacią albumu "The Piper At The Gates Of Dawn" z 1967 roku, a we wrześniu swoje trzydziestolecie będzie obchodził krążek "A Momentary Lapse Of Reason" z 1987 roku. Na tym oczywiście floydowskie rocznice się nie kończą. Rok pięknych jubileuszy rozpoczyna bowiem dziesiąty duży album legendarnych mistrzów rocka progresywnego, czyli "Animals" wydany dokładnie 23 stycznia 1977 roku. Od premiery tego dzieła upłynęło właśnie czterdzieści lat. To niewiarygodne! Spróbujmy więc przypomnieć sobie ten materiał...

Dzieło ukazało się w tzw. klasycznym okresie twórczości Pink Floyd, pomiędzy albumami "Wish You Were Here" z 1975 roku i "The Wall" z 1979 roku, kiedy to grupa miała już status gwiazdy nie tylko w rockowym środowisku, ale generalnie w muzycznym mainstreamie. To oznacza iż ludzie, słuchacze i dziennikarze, oczekiwali wówczas nagrań Floydów z wypiekami na twarzy. Pink Floyd był już nie tylko zjawiskiem, ale rodzajem muzycznej marki wpływającej na kształtowanie się wzorców kulturowych. Wokół kultury właśnie, ale tej politycznej, został utrzymany koncept albumu "Animals". To dzieło, niemal w całości napisane przez Rogera Watersa, okazało się krytyką brytyjskiej sceny politycznej, którą na ów czas na poziomie gabinetu reprezentowała Partia Pracy w osobach premiera Harolda Wilsona i Jamesa Callaghana. To czas wrzenia pod postacią niepodległościowych zapędów Szkotów i Walijczyków, potężnego kryzysu w Irlandii Północnej, nieudolnej polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii, a także niestabilnej gospodarki kraju, co przekładało się na fatalne nastroje społeczne. Brytyjczycy wychodzili na ulice. Nic zatem dziwnego, że "Animals" to zatem także siarczysty opis społeczeństwa brytyjskiego: tych, którzy rządzą i tych, którzy rządzących obdarzają mandatem. W tym krajobrazie ludzie są porównywani do zwierząt, takich jak bojowe nastawione psy, despotyczne i bezwzględne świnie oraz bezmyślne stado owiec. Oczywiste były tu inspiracje "Folwarkiem Zwierzęcym" George'a Orwella z 1945 roku.
 
Pink Floyd na koncertach 1977
Album był nagrywany w okresie od kwietnia do grudnia 1976 roku w północno-londyńskim Britannia Row Studios, będącym wybudowanym w 1975 roku prywatnym studio Pink Floyd. W sumie więc nad krążkiem już w momencie nagrywania unosiła się dziewicza aura debiutu w swoim własnym studio. Tymczasem nad osławioną elektrownią Battersea unosiła się nadmuchiwana różowa świnia, która wkrótce okazała się symbolem "Animals". Koncepcja tej okładki według pomysłu Rogera Watersa okazała się o wiele bardziej intrygująca, niż urzeczywistniona propozycja nadwornego grafika Storma Thorgersona, który wyobrażał sobie, że okładkę "Animals" powinna ozdobić kopulująca się para, nieświadoma tego, że dostrzega ich dziecko. W - dzięki Bogu! - przeforsowanej koncepcji Watersa motywem przewodnim było angielskie powiedzenie: "Dobrze, że świnie nie potrafią latać". Sam muzyk miał stwierdzić, że gdyby świnie umiały latać, to świat byłby pokryty gównem. Mocne słowa i takie też odniesienia sprawnie wpisały się w rzeczywistą koncepcję nękanej kryzysami Wielkiej Brytanii. Co gorsza, jak pokazuje okładka "Animals", świnie często latają, a świat wydaje się miejscem często pokrytym gównem. Tym w wydaniu politycznym, jak również społecznym. Tak było wówczas w Wielkiej Brytanii, tak często jest dziś w różnych innych miejscach Europy. Warto dodać, że elektrownia Battersea nie była miejscem tak po prostu odkrytym przez Floydów. Już w drugiej połowie lat trzydziestych kręcono tam sceny "Sabotażu" w reżyserii Alfreda Hitchcocka, swoje stopy postawili tam też Beatlesi w 1965 roku, a z współczesnych wydarzeń warto odnotować sceny do "Mrocznego Rycerza" w reżyserii Christophera Nolana.


Pigs On The Wing
W sensie muzycznym "Animals" nie jest długim albumem. To jeden z najkrótszych albumów Pink Floyd, którego czas trwania ledwo przekracza czterdzieści minut, ale w przypadku tego zespołu takie kwestie nie mają znaczenia. Album okazał się bowiem dziełem spójnym, tworzącym pełną i dopowiedzianą historię, uchwyconym w dwóch logicznych klamrach składających się na utwór "Pigs On The Wing". Podobno ta kompozycja miała być deklaracją miłości Rogera Watersa do jego drugiej małżonki Lady Carolyne Christie. Numer w obu częściach niekoniecznie wpisywał się w klimat całego albumu, stanowiąc raczej coś w rodzaju opartego na gitarze akustycznej mało skomplikowanego folk rocka, ale wyznania Watersa zawarte w tekstach okazują się niezwykle subtelną próbą wyrażenia miłości, stojącej przecież w sprzeczności do konceptu "Animals". Poza tym o wartości obu części "Pigs On The Wind" świadczy to w jaki sposób spina cały album, dając słuchaczom czas na odpowiednie przygotowanie i wystudzenie emocji przed trudnym ciężarem gatunkowym zagranych numerów oraz wyśpiewanych słów. 

Dogs
Ta trudność to już siedemnaście minut kompozycji "Dogs". Utwór napisany w 1974 roku przez Davida Gilmoura i Rogera Watersa, będący rozbudowaną wersją "You've Got to Be Crazy", nie opiera się hard rockowym patentom, a zespół wydaje się bardziej wściekły niż kiedykolwiek - to wszystko dzieje się w prog rockowej przestrzenności. Klimat utworu, tak zresztą jak całej płyty, prezentuje się w unikatowych z dzisiejszej perspektywy ponuractwach. Gdzieś w tle pobrzmiewają syntezatory, numer jednak sprawia wrażenie prowadzonego na gitarach i wokalach, którymi wymieniają się Gilmour i Waters. Kapela przedstawia tu psy - słyszymy ich szczekanie w różnych momentach utworu - będące odzwierciedleniem krwiożerczych biznesmenów, pozbawionych zasad i jakiejkolwiek moralności wyzyskiwaczy, a także tępych karierowiczów, których niby istnienie obliczone jest tylko na wyzysk.

Pink Floyd 1977
Pigs (Three Different Ones)

Kolejna kompozycja w zawartości "Animals" to "Pigs (Three Different Ones)". Utwór krytykuje ludzi nazywanych świniami tyranami, tych, co wiedzą lepiej od innych, a innym odbierają prawo do wypowiadania się. W tekście pojawiają się Mary Whitehouse, franca z przystanku autobusowego i popieprzona starucha, jak doszli Mark Blake i Wiesław Weiss, czyli panie będące symbolicznym uosobieniem owych świń. Choć tylko symbolicznym, reprezentującym konkretne szersze warstwy społeczeństwa. Tak jak w "Dogs", tak w "Pigs (Thee Different Ones)" można usłyszeć prawdziwe głosy zwierząt, w tym przypadku porykiwanie świń. Sam utwór - w wersji promocyjnej skrócony o przeszło siedem minut! - nie jest już tak rozbudowany, jak poprzednik. W wersji instrumentalnej o wiele bardziej czerpie z blues rocka, niż z klimatów hard, a jego pulsujący klimat okazuje się niezwykle charakterystyczny, być może najbardziej zapadający w pamięć w zawartości "Animals". Na uwagę zasługują tu liczne wypuszczenia gitarowe Gilmoura, trzymającego w niektórych momentach bas, a także gitara prowadząca... tym razem w rękach Watersa. Taki jest właśnie ten utwór. Nieco przewrotny, pełen (aktualnej) krytyki społeczeństwa i oparty na zapadających w pamięć nieco przygnębiających motywach. 

Sheep
W każdym razie dzieło ma swój pozytywny finał w kompozycji "Sheep", oryginalnie zatytułowanej "Raving and Drooling", zaś zarejestrowanej w pierwotnej wersji w 1974 roku, kiedy to kapela prezentowała ten utwór na żywo podczas trasy we Francji i w Wielkiej Brytanii. Numer, będący częściowo parodią biblijnego Psalmu 23, stanowi ilustrację buntu pozornie bezmyślnych owiec, którą okazują się na tyle odważne, aby po latach ucisku zaatakować psy. To ciekawy finał "Animals", nad wyraz pozytywny, choć w sensie muzycznym album wcale pozytywnego przesłania nie niesie. Wiesław Weiss napisał, że "Sheep" był zapowiedzią "Run Like Hell" z "The Wal" pod względem prostoty, ostrości i pewnego rodzaju punkowego klimatu numeru. Trudno w jakikolwiek sposób podważać to porównanie. Tym bardziej, że mamy czasy, gdy Johnny Rotten nosi koszulkę z napisem "I hate Pink Floyd", a media określają album jako dzieło zespołu "Punk Floyd". Wymownym fragmentem utworu "Sheep" są znowu głosy zwierząt, tu: owiec, ale jakby tych bardzo szlachetnych i pewnych siebie. A może to aura zespołu o tym zadecydowała?

Bo jaki zespół nagrał "Animals"? Zespół, jak sądzę, będący najlepszym ilustratorem swoich czasów. Czyniący to o wiele mniej agresywnie i nachalnie, niż Sex Pistols, ale w o wiele bardziej wyrafinowany sposób. Zresztą Mark Blake napisał, iż płyta "Animals" pasowała lepiej do swoich czasów, niż można było się spodziewać. Brytyjskie ulice były podburzane przez różne rozruchy, młodzież poszukiwała jakiejś formy buntu i wyrażenia siebie, ale dziś o wiele bardziej aktualny niż "Never Mind the Bollocks, Here's the Sex Pistols" jest właśnie album "Animals". Ten pierwszy, niekwestionowany symbol punka, pokazuje ducha konkretnego wycinka czasu. Ten drugi, jakże wybitne dzieło Pink Floyd, pokazuje ducha czasów w sposób uniwersalny. Nieprzemijający. Muzycy Pink Floyd (głównie Roger Waters) kreując historię w orwellowskim klimacie, wykreowali historię, która dobrze sprawdza się na współczesnym gruncie, szczególnie wśród młodych demokracji. I będzie się sprawdzać w przyszłości. Na tym polega wielkość "Animals". Poza tym wszystkim to piękny przykład rocka progresywnego z wpływami hard rocka i blues rocka. To Pink Floyd może w najbardziej surowym wydaniu w swoich dziejach. To także nieustające wrażenie, że te świnie jednak na nas, zwykłych ludzi, nieustannie srają ciężkim gównem. 


O albumie w skrócie... 

Pink Floyd - Animals
Skład: Roger Waters, David Gilmour, Nick Mason, Richard Wright  



Tracklista:
1. Pigs on the Wing 1
2. Dogs
3. Pigs (Three Different Ones)                  
4. Sheep
5. Pigs on the Wing 2

Studio:
Britannia Row Studios

Data wydania:
23 stycznia 1977
 

Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
 

Pink Floyd

Dystrybucja:
 

Harvest, Columbia

Gatunek:
 

Rock Progresywny
 



Powiedzieli o albumie

"Album pasował lepiej do swoich czasów, niż można było się spodziewać" (Mark Blake)

"Wielkim sukcesem okazały się natomiast spektakularne koncerty towarzyszące wydaniu <<Animals>>" (Wiesław Weiss)

"Animals to arcydzieło Pink Floyd" (Dave Thompson)

"<<Animals>>, mimo ostrego przekazu i brzmienia, okazał się kolejnym sukcesem Pink Floyd" (Paweł Pałasz)

Konrad Zola
konrad.zola@wp.pl

*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz