poniedziałek, 13 lutego 2017

MARIUSZ FILOSEK (proAge): "Świat jest popieprzony"

Śląska kapela proAge to prawdziwa polska sensacja. Zespół zadebiutował w tym roku mocnym albumem zatytułowanym "Odmienny Stan Rzeczywistości", który stanowi umiejętną ilustrację nieodpornego na rozmaite wpływy polskiego rocka i metalu progresywnego. Jednym z twórców proAge, pamiętającym jeszcze czasy działalności kapeli w PRL pod nazwą Czwarty Wymiar, jest wokalista i autor tekstów Mariusz Filosek. To ten będziński zuch zechciał zmierzyć się z pytaniami do wywiadu dla Progresji Po Zmroku. Mariusz Filosek mówi o "Odmiennym Stanie Rzeczywistości", a także o rzeczywistości takiej jaka jest.

Cześć. Gratuluję świetnego albumu. Co zadecydowało o tym, że krążek powstawał w zasadzie przeszło trzydzieści lat? Przecież gdzieś u schyłku PRL należy poszukiwać korzeni proAge...

Mariusz Filosek: Dzięki, cieszę się, że album się podoba. Otóż płyta wcale nie powstawała trzydzieści lat, ale tylko trzy miesiące (śmiech). Mieliśmy mało czasu odkąd zdecydowaliśmy się na jej nagranie. Owszem w PRL już graliśmy… ale mało wspólnego tamto granie ma z obecnym.

W takim razie jak przez te wszystkie lata zmieniło się podejście do muzyki twórców "Odmiennego Stanu Rzeczywistości", którzy zakładali Czwarty Wymiar w tamtym okresie? 

Mariusz Filosek: Ze składu Czwartego Wymiaru pozostaliśmy tylko ja oraz perkusista Arek Grybek. Nasze podejście do muzyki niewiele się zmieniło, po prostu kochamy muzykę, uwielbiamy ją tworzyć, dzielić się nią i dobrze się bawić (śmiech). Jedynie postrzeganie stanu rzeczywistości się zmieniło, bo zmieniła się rzeczywistość. Jesteśmy teraz bardziej doświadczeni w każdym aspekcie życia, również muzycznym.
"Zmieniła się rzeczywistość"

W jaki sposób przebiegały nagrania nad "Odmiennym Stanem Rzeczywistości"? Czy coś Cię zaskoczyło, może zdziwiło albo okazało się ciężkim wyzwaniem? 

Mariusz Filosek: Tuż przed wejściem do studia byliśmy zmuszeni przemeblować skład. Byliśmy w niezłym rozkroku, bo pracę w studiu mieliśmy zacząć w wakacje 2016 roku, ale odeszli gitarzysta i basista. Problem dość szybko rozwiązaliśmy, bo do składu dołączyli Roman Simiński (bas) i Sławomir Jelonek (gitara). Premiera płyty była zaplanowana na 1 lutego 2017 roku, więc bardzo miłym zaskoczeniem było to, że zdążyliśmy. W sumie płyta - nakładem LynxMusic z Krakowa - szczęśliwie jest już u wielu naszych fanów, a na innych czeka w sklepach. Bardzo dużym wyzwaniem było dla mnie nagranie płyty również w języku angielskim. Na szczęście kilka osób pomogło, między innymi w tłumaczeniu tekstów na angielski. Wielkie dzięki za to dla Mirka Kwietnia.

Teksty proAge w języku polskim brzmią niesamowicie. Czy w przyszłości planujecie również wydawać albumy w dwóch wersjach językowych?

Mariusz Filosek: Często myśleliśmy o tym, aby tworzyć w języku angielskim, ale mieszkamy w Polsce i wolimy przekazywać treści w języku ojczystym. Album „Odmienny Stan Rzeczywistości” został jednak również wydany w języku angielskim pt. "Different State Of Reality" z myślą o naszych fanach poza granicami kraju.

W jakim studio odbyły się nagrania i jak je oceniasz? 

Mariusz Filosek: Nagrywaliśmy w „Orion Studio” w Będzinie, mix i mastering  do albumu wykonał Robert Kania. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego, ale nie nam to oceniać, tylko słuchaczom.

Czy zdecydowałbyś się na zdefiniowanie swojej muzyki? Czego można spodziewać się w utworach proAge?

Mariusz Filosek: Nie chcę się podejmować takiej próby. Gramy to, co czujemy. Jest to na pewno rock i wszystkiego tam jeszcze można się spodziewać... poza disco polo (śmiech).

A skąd wzięła się nazwa proAge?

Mariusz Filosek: Z tym był niezły kanał (śmiech). Stanęło na proAge, bo nasza muzyka jak krem Dove ujędrnia i podciąga biust (śmiech).

Czym się zajmowałeś, gdy proAge jeszcze nie istniało? Na ile dziś muzyka stanowi część Twojego życia, a na ile tylko odskocznię?

Mariusz Filosek: Nasza muzyka jest naszym życiem, ale również odskocznią od codziennego życia. Chociaż nie musimy aż tak bardzo „odskakiwać”, bo jesteśmy zadowoleni ze swojego życia i naszej pracy, choć z tym drugim czasem bywa różnie, a także z naszych przyjaciół, a najbardziej jesteśmy szczęśliwi w swoich rodzinach. Kiedy nie było proAge to żyliśmy, pracowaliśmy, budowaliśmy firmy, robiliśmy dzieci... oczywiście każdy osobno (śmiech). Teraz mamy ułożone życie i świetnie jest móc bawić się muzyką, bez spinki, bez poczucia, że coś musimy... po prostu możemy i to jest piękne.

"Bez spinki, bez poczucia, że coś musimy"
Czy odmienny stan rzeczywistości to odzwierciedlenie tego, czym dla Ciebie jest muzyka? W tym sensie, że pozwala Tobie odciąć się od problemów współczesnego świata...

Mariusz Filosek: Nie da się odciąć od problemów współczesnego świata. Świat jest tak popieprzony, że ludziom myślącym dostarcza tematów do dyskusji i dywagacji. Dobrze w ogóle, że ten świat jeszcze istnieje! Nasza płyta pokazuje zaledwie fragment tego, co dzieje się na świecie. Życie jest inspiracją do tworzenia... nie tylko muzyki.

Wydaje mi się, że kondycja moralna ludzi, ich człowieczeństwo, podupadły. Mówi o tym m.in. znakomita kompozycja "Charlie Hebdo". O czym jeszcze opowiada wasz album?

Mariusz Filosek: Kondycja moralna człowieka zawsze była kiepska. Dobrze to wskazuje utwór „Moralność”. Ludzkość zawsze miała wzloty i upadki, zwykle tych ostatnich jest więcej i to wcale nie odnosi się tylko do współczesności. Cieszę się, że uważasz "Charlie..." za znakomitą kompozycję, też jesteśmy z niej strasznie zadowoleni. 

A kto jest autorem tekstów proAge?

Mariusz Filosek: Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Piszę o śmierci, wierze, polityce i zwykłym oraz... niezwykłym życiu.

Co więc proAge chce przekazać słuchaczom?

Mariusz Filosek: Dobrą muzykę i dobre teksty (śmiech).

A jak publiczność koncertowe reaguje na wasze występy? 

Mariusz Filosek: Zwykle zdziwieniem, że wcześniej nas nie znali (śmiech). Publika zawsze rozkręca się z utworu na utwór i ciągle chce więcej.

Czego na co dzień słuchacie? Co was inspiruje?

Mariusz Filosek: Praktycznie każdy słucha czegoś innego, ale mamy wspólne mianowniki takie jak Porcupine Tree, Riverside, Metallica, Marillion, Opeth... można by wymieniać długo. Słuchamy i cieszymy się dobrą muzyką.

A jakie są Twoje i zespołu plany na przyszłość?

Mariusz Filosek: Grać dla ludzi w świetnych miejscach np. Carnegie Hall. Przy okazji też uścisnąć ręce Mariusza Dudy i Stevena Wilsona.

Na koniec chciałbym zapytać jaki kolor ma Twoje niebo, gdy przyglądasz mu się w tej chwili?

Mariusz Filosek: Czarne jak dupa górnika po szychcie.
 
Rozmowę przeprowadził:
Konrad Zola

Zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej proAge, profilu facebook zespołu i zapoznania się z albumem pt. "Odmienny Stan Rzeczywistości", którego recenzję możecie przeczytać na łamach Progresji Po Zmroku. Zdjęcia wykorzystane w wywiadzie pochodzą z oficjalnego kanału facebook zespołu proAge. 

*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz