piątek, 17 lutego 2017

Soen "Lykaia" (recenzja)

Trzeci duży album Soen zatytułowany "Lykaia" po raz kolejny dostarcza nieuniknionych przemyśleń. Nieunikniona tu jest bowiem nazwa Tool, gdy tylko odzywa się Joel Ekelof. Miejmy to więc z głowy. Soen przynajmniej częściowo zaspokaja tęsknotę po legendarnej amerykańskiej kapeli - szczególnie w warstwie wokalnej - choć instrumentalnie też wydaje się wciąż sporo czerpać z nagrań Toola, przede wszystkim jeśli chodzi o metalowe zjazdy instrumentalne i przechodzenie pomiędzy partiami instrumentów na dystansie kolejnych kompozycji. Nie jest to z pewnością taki poziom precyzji, finezji i wysublimowania jak w przypadku legendy, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że Soen prezentuje się dziś w przyzwoitej formie. Pytanie jednak brzmi na ile muzycy zespołu nagraniem "Lykaia" zrobili krok naprzód, a na ile ich nowy materiał służy po prostu utrwaleniu obecności Soen w obiegu muzycznym?

Zacznijmy od tego, że w Soen doszło do zmian. Kapela w porównaniu do pamiętnego albumu "Tellurian" z 2014 roku zmieniła gitarzystę. Miejsce Joakima Platbarzdisa zajął ograny na szwedzkiej scenie metalu Marcus Jidell, będący też producentem albumu "Lykaia". W zespole nie ma również basisty Christiana Andolfa, którego zmienił mało znany Stefan Stenberg. Ponadto w składzie Soen pojawił się Lars Ahlund, wzbogacający zespół o partie klawiszowe. Łatwo więc zorientować się, że z oryginalnego składu grupy ostali się tylko Martin Lopez i Joel Ekelof. Zapachniało rewolucją? Niekoniecznie. Ci dwaj muzycy nadają przecież ton kierunkom twórczym Soen. Zmiany nie wpłynęły więc na tożsamość kapeli, co sprawia, iż druga część pytania postawionego w pierwszym akapicie wydaje się bardziej zasadna. Soen na krążku "Lykaia" trzyma się wzorców wypracowanych na dwóch poprzednich albumach, wbrew zapowiedziom, większość swojej muzycznej materii pozostawiając na miejscu.


Trwający niecałą godzinę album (najdłużej w krótkich dziejach Soen) oferuje dużo efektownego gitarowego grania. Wprowadzający się do zespołu Marcus Jidell dał się więc z miejsca zauważyć jako sprawny gitarzysta, który nie stroni od niezłych metalowych riffów, a także porywających solówek gitarowych. Soen na krążku "Lykaia" okazuje się więc w niektórych przypadkach kapelą drapieżną, o wiele bardziej trzymającą się metalowego rdzenia, niż progresywnych przestrzeni ("Sectarian", obszerne fragmenty "Sister" oraz "Stray"). Zespół za sprawą nowego gitarzysty nie stroni też od eksperymentalnych pomysłów, takich prog metalowych wiraży zbudowanych z wyraźnie zaakcentowanych partii gitar, wspieranych perkusją, jak w utworach "Orison" i "Opal". To Soen w bardzo wysokiej formie. Atrakcyjny dla fanów metalu progresywnego, gdzie większy nacisk stawia się na metal, niż progresję w swej klasycznej postaci. Tak więc pomimo, że wymienione utwory Soen posiadają rozbudowane struktury, w przypadku "Opal" też ciekawe urozmaicenia, to jednak metalowe rzemiosło wydaje się je w dominować. To więc w dużej mierze album zagrany na gitarach, aniżeli niesiony niestandardowymi efektami.

W każdym razie jeśli chodzi o Soen to wciąż najbardziej intrygująca jest plemienność zespołu. Liczne bębny oraz inne instrumenty perkusyjne Martina Lopeza, a także charakterystyczny wokal Joela Ekelofa są w stanie dotrzeć do rdzenia duchowych oczekiwań każdego słuchacza, któremu Soen musi wystarczyć zamiast wspomnianej wcześniej legendy. Prawdziwe czarowanie na krążku "Lykaia" zaczyna się zatem w kompozycji "Jinn". Muzycy Soen nie odpuszczają tu metalu, ale ciężkie partie gitar Marcusa Jidella ustępują rytualnym zagrywkom wypuszczanym z tylnego siedzenia przez Martna Lopeza, a coraz bardziej aktywny staje się także bas Stefana Stenberga. W numerze daje się także usłyszeć instrumenty smyczkowe, co jest nowością w repertuarze Soen. To również pierwsza idealnie pasująca do konceptu płyty kompozycja. Trochę zamieszania wprowadza za to "Sister". Soen atakuje tu bez żadnych kompromisów ostrym metalowym zasuwem, aby w newralgicznych momentach schodzić na subtelne przestrzenie. W tym żonglowaniu dźwiękiem kapitalnie odnajduje się Joel Ekelof - wykrzyczane przez niego słowa: "Sister, can you hear me?" robią wrażenie!

Tymczasem piękne zwieńczenie dzieła następuje w utrzymanych nieco w konwencji post-metalowej utworach "Paragon" i "God's Acre". Pierwszy to posępna i mroczna ballada, której wymowny klimat dodatkowo zaznaczają instrumenty klawiszowe Larsa Ahlunda, a w finale Soen, niczym ćma fantasy, przeistacza się ku plemiennemu rytuałowi, nie tyle posępnemu, co mającemu coś w sobie drapieżnego. Utwór zmienia się w towarzystwie słuchaczy, tak aby zagwarantować im poczucie uczestnictwa w dawno zapomnianym rytuale. Natomiast druga wymieniona kompozycja, najdłuższa na dystansie płyty, stanowi prawdziwy popis wokalny Joela Ekelofa, ale przede wszystkim świadczy o dużych progresywnych możliwościach zespołu, który dryfując tu wśród różnych pomysłów, na ogół w procesie rytualizacji muzyki, okazuje się prawdziwym twórczym potworem. Ileż w "God's Acre" się dzieje! W objęciach spopielonego klimatu Soen przygląda się metalowi, przygląda się napotkanym plemionom, gra rocka i rozchodzi się w przestrzeniach. To wielkie chwile tego zespołu na krążku "Lykaia".

Jakkolwiek by nie było, to najważniejszym utworem w zawartości dzieła wydaje się ballada "Lucidity". Jej nieco melancholijny klimat w kombinacji z jesiennymi wokalami Joela Ekelofa stanowią rzadko spotykaną ilustrację dużej wrażliwości Soen. Chodzi tu o wrażliwość łatwiej przyswajalną odbiorcy, niż w przypadku utworu "God's Acre" i poprzednich nagrań kapeli. Instrumentaliści zespołu, szczególnie Martin Lopez i Marcus Jidell, próbują niekiedy przedzierać się tu przez wrażliwe połacie dźwięku, ale finałowe wrażenie pozostawia słuchacza w atmosferze przygnębiającego napięcia, co dodatkowo podkreśla piękne solo gitarowe w finale utworu. To jeden z najbardziej charakterystycznych numerów w dziejach Soen. Trochę po linii paradoksu, gdyż numery o ładunku balladowym nie są przecież dominującą częścią albumu "Lykaia". Jednak to właśnie "Lucidity" powinien dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, aby zapewnić Soen zasłużony posłuch. Stąd pewnie wybór utworu na singla.

Ostatecznie sądzę, że ocena nowego albumu Soen nie jest prostą sprawą. W otoczeniu pięknego konceptu - na szczycie Wilczej Góry, gdzie Starożytni Grecy składają ofiarę ognia, gdy żadne stworzenie nie rzuca cienia - pojawia się także piękna muzyka. Można ją podzielić na dwie warstwy. Otóż muzycy Soen na krążku "Lykaia" w jednej warstwie zaprezentowali się jako rasowi twórcy metalu, tego rdzennego i esencjonalnego, spychającego progresywne pejzaże w cień, ale w drugiej warstwie zespół oddał się muzycznemu rytuałowi, stając się częścią helleńskich obyczajów. Warto w tym miejscu sobie uświadomić jak piękna i wymowna jest okładka albumu "Lykaia" (szczególnie po dotknięciu, ważna jest interakcja!), gdy zrozumie się koncept albumu. Być może w sensie muzycznym znajdują się tu również tajemnice, których dotąd nie odkryłem. W tej chwili jednak wiem, że kapela tym albumem nie uwolni się od dotychczasowych skojarzeń, ale jej obecność na rynku jest bardzo potrzebna. Choćby za tą dojrzałość, którą Soen dziś mógłby wykarmić pięćdziesiąt innych zespołów tworzących muzykę znacznie dłużej, niż bohaterowie tej recenzji. 

Ocena: 8/10

Joel Ekelof
O albumie w skrócie...

Skład: Martin Lopez (ip, p), Joel Ekelof (w), Marcus Jidell (g), Stefan Stenberg (b) i Lars Ahlund (ik), a także gościnnie Andreas Tengblad (skrzypce, wiola)
 
Tracklista: 
1. Sectarian   
2. Orison   
3. Lucidity   
4. Opal   
5. Jinn   
6. Sister   
7. Stray   
8. Paragon   
9. God's Acre

Rok wydania:
 

2017
Kraj: 
USA / Szwecja

Produkcja:
Marcus Jidell

Dystrybucja:
UDR Music

Gatunek:
Metal Progresywny

Podsumowując: "Soen [...] trzyma się wzorców wypracowanych na dwóch poprzednich albumach, wbrew zapowiedziom, większość swojej muzycznej materii pozostawiając na miejscu"

Konrad Zola
konrad.zola@wp.pl
*Przeczytaj recenzję poprzedniego materiału Soen pt. "Tellurian".
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz