sobota, 1 kwietnia 2017

Rikard Sjöblom's Gungfly "On Her Journey To The Sun" (recenzja)

Rikard Sjöblom porzucił Beardfish, ale Beardfish wcale nie porzuciło Rikarda Sjöbloma. Trudno o inne wrażenie po zapoznaniu się z albumem zatytułowanym "On Her Journey To The Sun", który jest sygnowany nazwiskiem Szweda i nazwą jego solowego projektu Gungfly. 

Korzenie tego projektu wcale nie są świeżo wypuszczone, ponieważ Sjöblom w ramach Gungfly wystartował jeszcze w okolicach przełomu 2007 i 2008 roku. Z tamtego okresu muzyk pozostawił po sobie albumy "Please Be Quiet" (2009) oraz "Lamentations" (2011), ale na europejskim rynku przeszły one niezauważone. Ich niepowodzenie w sensie komercyjnym mogło być następstwem niezłych nagrań Beardfish, które Gungfly zepchnęły w cień. Zresztą ten projekt, jak mówi sam Rikard Sjöblom, odrodził się teraz z konieczności. Muzyk chciał tu zbliżyć się do popu, wobec którego nie mogła pasować stylistyka Beardfish. Trudno jednak powiedzieć, że utalentowany multiinstrumentalista i wokalista dopiął swego. Przynajmniej nie na krążku "On Her Journey To The Sun", który brzmi bardzo w klimatach najsłynniejszego zespołu Rikarda Sjöbloma. Dowodzi tego choćby fakt, że na tym albumie udziela się m.in. znany z Beardfish gitarzysta David Zackrisson, zaś mastermind projektu mówi, że chodziło mu tutaj po prostu o dobrą zabawę. Rikard Sjöblom na krążku "On Her Journey To The Sun" gra więc na gitarze, organach Hammonda, a także śpiewa...  w sumie więc aż chciałoby się powiedzieć, że nic w przyrodzie nie ginie.


W skład albumu weszło jedenaście utworów, przy czym warto dodać, że do wydawnictwa dołączono także drugą płytę, będącą materiałem "Best Of" z dotychczasowych nagrań Gungfly. To miły dodatek dla osób, które nie znają dobrze klimatu twórczości Rikarda Sjöbloma. Gorzej, że owym klimatem przy albumie "On Her Journey To The Sun" łatwo się przesycić. Na tym polega jego jedyny problem, jeśli to oczywiście można traktować w kategorii problemu. Tak oto w tym długim materiale, tak jak to na ogół miało miejsce przy Beardfish, centralne miejsce zajmują kompozycje wielowątkowe i dalece rozbudowane, trwające powyżej dziesięciu minut ("Of The Orb", "Polymixia", "The River Of Sadness"), które łącznie mogłyby wypełnić niejeden album długogrający. Rikard Sjöblom ma jednak taką przypadłość, że gdy tworzy, to niczym z rogu obfitości wysypują mu się liczne pomysły. Na ogół są to pomysły utworzone na wysokim, choć może nie na szalenie porywającym poziomie. Album "On Her Journey To The Sun" dobrze się w ten schemat wpisuje, przy czym wydaje się nieco przeciągnięty, może zbyt oddany improwizacjom i przesycony ilością pomysłów, które słuchacza pozostawią w górniczym poczuciu, że jeszcze jego percepcja musi tu się sporo naświdrować, aby ogarnąć cały ten muzyczny krajobraz. Przy odrobinie cierpliwości rezultaty okazują się jednak fantastyczne.

Tak oto rozbudowana przestrzeń w "Of The Orb" ujmuje swoim nawiązaniem do klimatu lat siedemdziesiątych XX wieku. Utwór okazuje się zupełnie nieodporny na improwizacje gitarowe i klawiszowe, a wieńcząca go piękna solówka w finale stanowi jedną z najlepszych rzeczy, jakie wyszły spod rąk Rikarda Sjöbloma w ostatnich latach. Można by jednak "Of The Orb" nieco skrócić, aby nadać kompozycji bardziej przystępnej, skondensowanej formy. Charakterystyczne dla niej, jak i dla większości albumu, pozostaje ciepłe brzmienie właściwe zespołowi odmienianemu w tej recenzji przez różne przypadki - Beardfish. Nieco temu wrażeniu naprzeciw wychodzi inny zakręcony jak progresywna żyrafa utwór, tj. "Polymixia", będący przykładem przestrzennego, intrygująco przesterowanego zjazdu na gitarach, które owy manewr wykonują w objęciach migoczących klawiszy. To piękny, niepozbawiony dramatyzmu instrumentalny utwór. Jeden z argumentów za sensem wydania "On Her Journey To The Sun", który dodatkowo wzmacnia przepiękna, złożona solówka klawiszowa Rikarda Sjöbloma. Na tym właśnie mogły naprawdę polegać motywacje separacji artysty z Beardfish, czyli na wreszcie uwolnionej możliwości tworzenia tego typu pięknych kompozycji jak "Polymixia", choć wbrew temu co mówi sam autor nie mają one nic wspólnego z popem. Raczej już z otwartym na szeroką interpretację jazzem, który istotnie do wspomnianego zespołu nie pasował.    

Trzeci z wielowątkowych utworów na krążku "On Her Journey To The Sun", czyli "The River Of Sadness", okazuje się jeszcze jedną wielką kopalnią pomysłów Rikarda Sjöbloma. Artysta czerpiąc z naprawdę szerokiego wachlarza inspiracji, w których mieści się m.in. prog rock, hard rock, orient, elektronika, a nawet atmosfera cyrku, umożliwia słuchaczowi zaiste zanurzenie się w tej rzece smutku. Miszmasz zaprezentowanych instrumentów, a zarazem ich pisana tajemnicą spójność w połączeniu z charakterystycznymi wokalami potwierdzają wysokie umiejętności kompozytorskie Rikarda Sjöbloma. Muzyk na dystansie "The River Of Sadness" zaprezentował też szerokie przestrzenie, które okazują się niezapomnianym przeżyciem dla nieodpornych na progresję dusz. To Rikard Sjöblom w najwyższej formie. Nieco kuglarskiej, ale też i osadzonej w dziwnym mroku. Poza tym wszystkim album "On Her Journey To The Sun" w utworze tytułowym niekoniecznie się wyróżnia, ale za to sprawnie wpisuje się w najważniejsze wątki albumu, tworząc dla nich odpowiednie tło, przy okazji też dając upust instrumentalno-wokalnym szaleństwom głównego autora płyty, będącego najwyraźniej w życiowym ogniu twórczym. A może chodzi tu o tęsknotę za ciepłem i, mimo wszystko, wszechstronnością Beardfish, której Rikard Sjöblom wyzbył się na rzecz uczestnictwa w formacji Big Big Train?  

W zawartości "On Her Journey To The Sun" wyróżniają się jeszcze dynamiczne kompozycje "My Hero" i "Old Demons Die Hard", będące syntezą prog rockowej tożsamości Rikarda Sjöbloma oraz jego zapatrywań na czerpanie z innych gatunków, w tym z eksperymentalnego podejścia do muzyki. Na krążku można również odnaleźć piękną balladę pod postacią utworu "He Held An Axe", który w swym niepospiesznym, niemalże leniwym klimacie, podszytym brzmieniem gitary akustycznej, zdradza tym razem melancholię zajmującą ważną część życia człowieka orkiestry Rikarda Sjöbloma. W tym melancholijnym klimacie można też rozpatrywać utwory "If You Fall (Part 1)", "Over My Eyes" oraz instrumentalny "Keith (The Son Of Sun)", przy czym te dwa ostatnie dzięki intensywnej partii klawiszowej i grze smyczków w "Over My Eyes", a także eterycznej konfiguracji dźwięków w "Keith (The Son Of Sun)" mogą okazać się niezapomnianym towarzyszem deszczowych nocy. Tymczasem zwieńczenie albumu pod postacią utworu "All A Dream" to już otwarcie nowych dróg w twórczości Rikarda Sjöbloma, mrocznych, a nade wszystko eksperymentalnych. Utwór, a zatem i cały album, zamyka się po cichutku, w otępieniu... jakimś niewypowiedzianym żalu.

Gdzie dziś więc znajduje się Rikard Sjöblom? To fantastyczny twórca, zaangażowany w różne projekty, świadomy swojej tożsamości i swoich umiejętności, który ponadto nie boi się eksperymentować w muzyce. Jest ważnym twórcą rocka progresywnego, a jego Gungfly z pewnością przypadnie do gustu wszystkim fanom tego gatunku ze szczególnym wskazaniem na jego szwedzką odmianę. Poza tym wszystkim album "On Her Journey To The Sun" to przykład żywotności niezapomnianego Beardfish. Tyle, że w innych barwach.

Ocena: 8/10

Rikard Sjöblom
O albumie w skrócie...

Skład: Rikard Sjöblom (g, ik, w, inne), Petter Diamant (p), Rasmus Diamant (b), Sverker Magnusson (ik), Martin Borgh (ik) i David Zackrisson (g)
 
Tracklista: 
1. Of The Orb
2. On Her Joruney To The Sun
3. He Held An Axe
4. My Hero
5. If You Fall (Part 1)
6. Polymixia
7. Over My Eyes
8. Old Demons Die Hard
9. Keith (The Son Of Sun)
10. The River Of Sadness
11. All A Dream

Rok wydania:
 

2017 
Kraj:   
Szwecja

Produkcja:

Rikard Sjöblom

Dystrybucja:

Inside Out Music

Gatunek: 

Rock Progresywny

Podsumowując: "Ten projekt, jak mówi sam Rikard Sjöblom, odrodził się z konieczności. Muzyk chciał tu zbliżyć się do popu, wobec którego nie mogła pasować stylistyka Beardfish. Trudno jednak powiedzieć, że utalentowany multiinstrumentalista i wokalista dopiął swego. Przynajmniej nie na krążku <<On Her Journey To The Sun>>, który brzmi bardzo w klimatach najsłynniejszego zespołu Rikarda Sjöbloma. [...] w sumie więc aż chciałoby się powiedzieć, że nic w przyrodzie nie ginie"

Konrad Zola
*Album udostępniony do odsłuchu dzięki uprzejmości Inside Out Music.
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz