poniedziałek, 29 maja 2017

Dr Misio "Zmartwychwstaniemy" (recenzja)

Żyjemy w dobrych czasach dla polskiej muzyki, bo ta znowu stała się potrzebna. Po latach w miarę wygodnego, ustabilizowanego, ale też nieco leniwego i bezproduktywnego życia, w biało-czerwonej krainie znowu wszystko zaczęło się psuć. Potrzebny jest bunt! Polska muzyka rockowa miała dotąd dwie główne fale buntu - pierwszą w czasach PRL, szczególnie w okresie stanu wojennego, drugą w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy w społeczeństwie rzuconym na pożarcie demokracji zaczęły wyłazić rozmaite patologie. Obecnie kształtuje się trzecia fala polskiego buntu w muzyce rockowej. To bunt przeciwko nadużyciom władzy, warczącym psom na jej usługach, a także podgniłym autorytetom moralnym owiniętym zasłoną przebrzmiałych treści i postaw. Polscy twórcy rocka buntują się także przeciwko bezrefleksyjnemu społeczeństwu, które przeistacza się w gatunek homo lemmini. Na czele buntowników staje dziś Arkadiusz Jakubik i jego kapela Dr Misio, która wydała właśnie trzeci album studyjny pt. "Zmartwychwstaniemy".

Mówiąc w tym przypadku o rocku, muszę z typowo dziennikarskiego obowiązku wymienić kilka innych, mniej lub bardziej precyzyjnych definicji, tj. art rock, rock and roll i poezja rockowa, które dziś próbują opisywać muzykę tworzoną przez Dr Misio. W rzeczywistości trzeci duży album zespołu nie kłania się definicjom, a panowie w składzie Arkadiusz Jakubik, Paweł Derentowicz, Mario Matysek, Radek Kupis i Janek Prościński po prostu robią swoje. To, do czego przyzwyczaili słuchaczy na dystansie dwóch poprzednich krążków, choć może tym razem nieco obniżając siłę i tempo brzmienia instrumentów, za to zbliżając się do klimatu naznaczonego zadymionym, starym klubem ("Za Dużo", "Klubokawiarnia Smutek"). Trzeci duży album Dr Misio okazuje się nieco mniej rock and rollowy, niż to dotąd bywało, a czasem daje się tu usłyszeć wyraźne fragmenty elektroniczne ("Mordor", "Nonsens", "Hejter", "Po Nas", "Halina"), tudzież kombinacje szlachetnego, poetyckiego rocka z chodnikową narracją ("Zmartwychwstaniemy", "Ochroniarz"), które okazują się nad wyraz szczere i przystępne w swojej formie. Niewiele jednak stacji radiowych będzie grało nowy album Dr Misio, ponieważ to muzyka zbyt ambitna, a zarazem naznaczona niewygodnym buntem.


Nieustannie wielkie są teksty Krzysztofa Vargi, pisane niemal jak na miarę duchowych przeżyć Arkadiusza Jakubika. Ten nieprzeciętnie uzdolniony artysta, w Dr Misio wokalista, na nowym krążku jest znakomity. W utworze tytułowym wyśpiewuje z pewną nostalgią wersety na temat przemijania, a na krążku sprzeciwia się także korporacjom, zresztą trafnie definiując tę formę zniewolenia ludzi we współczesnych czasach ("Mordor"), czy też wytacza ciężkie działa przeciwko klerykałom i lemingizującym wyznawcom ich struktur ("Pismo"), bo na pewno nie chodzi tu o Kościół, jak chcieliby myśleć niektórzy bezrefleksyjni politycy. Dr Misio wciąż niezwykle sugestywnie mierzy się z problemami charakterów, które zmieniają się, gdy dojrzewają, nabierają doświadczeń i zapominają o sobie, takimi jacy kiedyś byli ("Nonsens", "Halina", "Po Nas"). Ważną część albumu "Zmartwychwstaniemy", tak jak poprzednich krążków Dr Misio, stanowią interpretacje współczesnych czasów, które to czasy w perspektywie osób urodzonych jeszcze w PRL wydają się nierzeczywiste, dziwne, odrealnione i sztuczne ("Bądź Moim Googlem", "Hejter", "Za Dużo", "Klubokawiarnia Smutek"). Dla nowego pokolenia tego typu narracja może wydać się marudzeniem starych dziadów, ale to pokolenie, na stałe podpięte do sieci, nawet nie próbuje urzeczywistnić swojego istnienia, a o to przecież Dr Misio chodzi. O szczerość.

W sumie więc trzeci duży album Dr Misio okazuje się najmniej rock and rollowym krążkiem grupy, aby paradoksalnie być najbardziej wyrazistą formą buntu w wykonaniu zespołu. Album "Zmartwychwstaniemy" napełniony jest nostalgią, trafnymi interpretacjami współczesnych problemów społecznych i celnym opisem emocji dojrzałych ludzi, którzy co dnia zbierają cegły ze spadającego im na głowę muru. To nie oni biją głowami w mur. To mur zbudowany z przekłamań różnych systemów społecznych i politycznych spada im na głowę. W sumie więc Dr Misio pozostaje w znakomitej formie tekstowej, co w połączeniu z fantastyczną narracją Arkadiusza Jakubika okazuje się najmocniejszym atutem albumu "Zmartwychwstaniemy". Mocna pozostaje też muzyka. Tyle, że na trzecim krążku kapeli chodzi przede wszystkim o klimat tej muzyki, bliski rockowej poetyce, a także eksperymentom w łączeniu rocka z elektroniką. To muzyka naszych czasów. Piękna, bo wymagająca na słuchaczu, choć trochę refleksji, dojrzałych doświadczeń i umiejętności odnajdywania się w czasach, w których bezpieczniej być martwym, niż zmartwychwstałym. 

Ocena:  8/10

Arkadiusz Jakubik
O albumie w skrócie...

Skład: Arkadiusz Jakubik (w), Paweł Derentowicz (g), Mario Matysek (b), Radek Kupis (ik) i Janek Prościński (p), a także Kuba Galiński (chórki, g, ik), Katarzyna Piszek (chórki), Max Kucharski (sax)
 
Tracklista: 
1. Zmartwychwstaniemy
2. Mordor
3. Pismo
4. Bądź Moim Googlem
5. Ochroniarz
6. Nonsens
7. Hejter
8. Za Dużo
9. Klubokawiarnia Smutek
10. Po Nas
11. Halina

Rok wydania:
 

2017 
Kraj:    
Polska

Produkcja:
 

Kuba Galiński

Dystrybucja:
 

Universal Music Polska

Gatunek:

Rock and Roll
Art Rock


Podsumowując: "[...] Trzeci duży album zespołu nie kłania się definicjom, a panowie w składzie Arkadiusz Jakubik, Paweł Derentowicz, Mario Matysek, Radek Kupis i Janek Prościński po prostu robią swoje"

Konrad Zola

*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz