wtorek, 2 maja 2017

SAMMI DOLL (Bullet Height): "Wyrzucam z siebie mnóstwo gniewnej energii!"

Sammi Doll. Czy słyszeliście o tej demonicznej księżniczce? Ja usłyszałem niedawno, trochę z przypadku, gdy sprawdzałem materiały udostępnione do recenzji przez Superball Music. Najpierw usłyszałem ją, później o niej. TAKI głos i TAKI wizerunek nie mogą przejść niezauważone w świecie sztuki. Sammi Doll to, jak sama o sobie mówi, kobieca połowa Bullet Height. Męską połowę stanowi zaś znany z Pure Reason Revolution Jon Courtney. Ten elektroniczny duet zarejestrował właśnie album, który ma szansę wskrzesić ideały rocka industrialnego. To "No Atonement", którego przedpremierową recenzję możecie już przeczytać na łamach Progresji Po Zmroku. Tu również, po raz pierwszy w Polsce, pojawia się Sammi Doll w intrygującej rozmowie, którą miałem przyjemność z nią przeprowadzić, czując się niemal tak jakby dotknął mnie anioł.

Pozwól, że przedstawię Cię polskim słuchaczom. Kim jesteś Sammi Doll?

Sammi Doll: Jestem kobiecą połową Bullet Height.

Przed Bullet Height udzielałaś się w takich projektach jak My Satellite, Losers oraz IAMX. Jakie doświadczenia z tego wyciągnęłaś?

Sammi Doll: My Satellite było moim wprowadzeniem do gry na scenie muzycznej Los Angeles. Pomogło mi to przekazać mnóstwo artystycznej energii, którą mieściłam w sobie, co okazało się świetnym wyjściem do wyrażenia siebie, wtedy gdy jeszcze zastanawiałam się kim jestem. Natomiast bycie częścią scenicznego życia IAMX ukształtowało moją zdolność do bycia pewną siebie, taką jaką mnie widzisz jako frontwoman, na którą zasługuje Bullet Height. 
 
"Frontwoman, na którą zasługuje Bullet Height"
Widziałem Twoje zdjęcia na instagramie. Wydajesz się bezkompromisową, drapieżną i zarazem wrażliwą artystką. Niemniej w pewnym kontraście do tych zdjęć Twój głos brzmi niewinnie i subtelnie. Jak mogłabyś zdefiniować swój styl? Co jest Twoim celem w sztuce?

Sammi Doll: Nie staram się osiągnąć czegokolwiek innego, niż wyrażenie części mnie samej i tego, co czuję, że jest właściwe. Do niczego się nie zmuszam, jednak sobie i swojej sztuce wyznaczam cele i wyzwania. W przeciwnym razie mogłabym popaść w ewolucyjną stagnację. Mój styl wokalny jest inspirowany moją miłością do oddychających trip-hopowych wokali... czuję, że brzmi to przekornie wobec ciężkich gitar i partii elektronicznych na krążku "No Atonement".


Grasz też na keyboardzie. Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie tym instrumentem?

Sammi Doll: Absolutnie kocham syntezatory, manipulowanie dźwiękiem. Najbardziej lubię programować muzykę na trasy koncertowe, może nawet bardziej, niż ją wykonywać. Moja mama grała na keyboardzie w kapeli w latach osiemdziesiątych, ale to nie pchnęło mnie do nauki gry na tym instrumencie. Sama się tym zainteresowałam, podążałam naturalną ścieżką rozwoju. Uwielbiam też interakcję na twitterze z ludźmi, którzy zostali jakoś przeze mnie zainspirowani do sięgnięcia po instrument klawiszowy. To dla mnie niewiarygodnie inspirujące wiedzieć, że gdzieś istnieją ludzie, którzy pod wpływem mojej muzyki dochodzą do myśli, do której ja doszłam: "Wow, mogę to zrobić!".  

Porozmawiajmy o Bullet Height. Jaka idea kryje się za zespołem?

Sammi Doll: Synth elektronika wymieszana z ostrymi, niemal progresywnymi riffami gitarowymi i multi-harmonicznymi wokalami z motywami lirycznymi, które dotykają kruchości ludzkich emocji.

Dlaczego zdecydowaliście się z Jonem Courtneyem tę ideę przenieść na nagrania w tanim berlińskim pokoju w byłym NRD?

Sammi Doll:
W Berlinie teraz dużo się dzieje. Artyści z całego świata opuścili swoje kraje, aby tutaj połączyć siły i znaleźć coś, czego nie mogliby znaleźć w swoich krajach. To mekka dla utalentowanych ludzi z genialnymi pomysłami. Jon i Ja mieliśmy szczęście, że odnaleźliśmy się nawzajem w napływie tego wszystkiego. Proces nagrywania "No Atonement" był już w toku, gdy przybyłam na pierwszą sesję w pokoju tego budynku, który jest również domem dla około stu innych nagrywających tam zespołów. Ta bardzo "berlińska" atmosfera zdecydowanie miała wpływ na proces tworzenia albumu.
 
"W Berlinie teraz dużo się dzieje"
Po pierwszym przesłuchaniu "No Atonement" pomyślałem: "Wow, to jest renesans Nine Inch Nails". Po kolejnym przesłuchaniu odnalazłem tu jeszcze więcej klimatu, energii i niesamowitych emocji. Piękny album! Piękny i ostry! Co Cię inspirowało podczas nagrań? Co mogłabyś powiedzieć światu, gdyby "No Atonement" był Twoim megafonem?

Sammi Doll: Dziękuję! Myślę, że zarówno Jon i Ja przeżywaliśmy ostatnio ciekawe punkty w naszym życiu, które przy okazji towarzyszyły nagraniom. Znaleźliśmy się w obcym kraju, dochodząc do wielu refleksji na swój temat i wyrzucając z siebie mnóstwo gniewnej energii w tych utworach, które czynią "No Atonement" tym czym jest. Stało się to dla mnie punktem zapalnym do ciągłego myślenia o czasach, w których byłam najbardziej zagubiona.

Powiedz mi coś jeszcze o Twojej współpracy z Jonem Courtneyem. Jak ona wyglądała? W jaki sposób piszecie utwory?

Sammi Doll: Jon ma bardzo specyficzny sposób pracy, tak jakby czasem porozumiewał się w swoim własnym języku OCD (...zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne - dop. K. Zola). Zanim odnaleźliśmy wspólny język w studio, po niezliczonych sesjach wokalnych, uciekaliśmy się do niekontrolowanego hałasu... ale w jakiś sposób wiedzieliśmy, co to znaczy! (śmiech). Nasze utwory bazują na doświadczeniach wynikających z ludzkich błędów oraz surowych emocji. Znajdziesz tu mnóstwo opowiadań, które zabiorą Cię w podróż... wszystko jednak zależy od słuchacza i jego sposobu interpretowania znaczeń.

Rock industrialny wyrósł z punka. Rock industrialny jest manifestacją industrialnej rebelii. Lubisz być rebeliantką, Sammi?

Sammi Doll: (śmiech) Kiedy dorastałam słuchałam dużo punk rocka i muszę zdecydowanie powiedzieć, że wywarł wpływ na to kim jestem.

A jaki kolor ma Twoje niebo, gdy przyglądasz mu się w tej chwili?

Sammi Doll: Szare, ale taki już jest Berlin! 

Rozmowę przeprowadził:
Konrad Zola

Zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej Bullet Height, profilu facebook duetu, profilu na instagramie Sammi Doll i zapoznania się z albumem pt. "No Atonement", którego przedpremierową recenzję możecie przeczytać na łamach Progresji Po Zmroku. Zdjęcia wykorzystane w wywiadzie pochodzą z materiałów promocyjnych udostępnionych przez Superball Music.


*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz