niedziela, 6 sierpnia 2017

Schooltree "Heterotopia" (recenzja)

Wywodząca się z Bostonu kapela Schooltree swoją nazwę zawdzięcza wokalistce i instrumentalistce klawiszowej o imieniu Lainey, będącej wykształconą i zarazem utalentowaną artystką o wyrobionej reputacji w bostońskim środowisku artystycznym. Lainey Schooltree jest dziś siłą napędową zespołu, który wydał właśnie drugi album studyjny zatytułowany "Heterotopia". Na rzeczy znajdują się wielkie inspiracje, takie legendy jak Frank Zappa i Laura Nyro, a filozofia zespołu opiera się na tworzeniu głębokiej, trafiającej w różne zakątki duszy muzyki, która łączy wpływy współczesnego rocka i muzyki klasycznej. W sumie więc "Heterotopia" okazuje się operą rockową zarejestrowaną przy dużym ładunku inspiracji, nad którymi roztacza się historia pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co wyobrażone.

Akcja albumu rozgrywa się częściowo w świecie metafizycznych fantazji, a częściowo w typowym miejskim folklorze. Główną bohaterką dzieła jest Suzi, która po utracie ciała podróżuje w różnych wymiarach rzeczywistości, oddając się psychodelicznej pielgrzymce, stając też naprzeciwko mroku, niejako zagłębiając się w naturę świata cieni i chaosu. Celem Suzi będzie pokonanie otaczającego jej zła, po uprzednim zrozumieniu jego genezy, a następnie powrót do swojego ciała, co w sumie czyni z albumu "Heterotopia" długą, pełną przygód odyseję. Świat utworzony przez Schooltree składa się z nieszablonowych bohaterów, a pytania, które zadaje Suzi oraz idące za jej wędrówką przygody, stanowią swobodną metaforę współczesności. O rozbudowaniu tej historii świadczy fakt, że "Heterotopia" zawiera łącznie dwadzieścia cztery utwory rozpisane na prawie sto minut muzyki.

Album okazuje się spójnym, połączonym ze sobą różnymi muzycznymi i symbolicznymi elementami dziełem. Jest niczym kot stonoga, jeden z najbardziej wymyślnych bohaterów tej fabuły, tworzy bowiem w swoich utworach nieco dziwaczną, ale współgrającą ze sobą całość. W zawartości "Heterotopia", tak jak w innych rockowych operach, można bowiem odnaleźć wiele patosu, rozmaitych niekonwencjonalnych zagrywek, czy też nagłych zwrotów akcji. Co prawda brzmienie dzieła nie jest zachwycające, ale trzeba wiedzieć, że "Heterotopia" ujrzała światło dzienne dzięki zbiórce crowdfundingowej, stąd próżno oczekiwać po tym materiale wyjątkowo starannej produkcji. Dzieło mieści się jednak w typowych dla rock opery standardach, nie ustępując wymaganiom gatunku pod względem rozmachu, złożoności, czy toczącej się muzycznej akcji.

Największą uwagę w zawartości albumu "Heterotopia" powinien skupiać subtelny, zupełnie nierockowy głos Lainey Schooltree, ale nie zawsze ma to miejsce. Uroczej wokalistki - wbrew materiałom promocyjnym - nie próbowałbym porównywać do słynnej Kate Bush. To dwie różne barwy, dwie różne osobowości. Generalnie, jak to na ogół bywa, zapowiedzi to jedno, a rzeczywistość to drugie. W przypadku albumu "Heterotopia" przynajmniej częściowo sprawdza się określenie psychodelicznej pielgrzymki, którą to kapela wykreowała w kompozycji "The Abyss", charakteryzującej się kojącą przestrzennością i hipnotyzującym klimatem, gdzieniegdzie prowokowanym instrumentalnymi szarpnięciami, w całości zaś wypełnionym mistycznym śpiewem. To w tym utworze Shooltree ma szansę dotrzeć do uduchowionej wrażliwości słuchaczy. Można więc żałować, że na nowym materiale zespołu nie znalazło się więcej tego typu propozycji. W każdym razie w okolice psychodelii, ale już z mocno rockowymi akcentami przybliżają utwory "Walk You Through" i "You and I", gdzie dodatkowo uwagę zwracają klimatyczne rockowe improwizacje.

Zresztą w zawartości drugiego albumu Schooltree rocka zdecydowanie nie brakuje. W dobre standardy, budzące nieco skojarzenia z twórczością Supertramp, wpisują się takie numery jak "Rocksinger", "Radio" i "Power Of The Ghost", czyli intensywne, oparte na rozbudowanej sekcji wokalnej i ładnych patentach instrumentalnych przykłady mocniejszego grania kapeli. Muzycy Schooltree na dystansie albumu "Heterotopia" potrafili także zaproponować niezłe prog rockowe numery w stylu "Specter Lyfe", "Dead Girl" oraz "Into Tomorrow", będące najbardziej żywiołowymi przykładami ich możliwości, takimi dobrymi, soczystymi zjazdami na instrumentach (gitarach, klawiszach), ale w ramach narzuconej sobie konwencji. Zespół zaprezentował też piękną, wyważoną balladę "The Edge Annihilate", zdecydowanie najbardziej atrakcyjną spośród wszystkich tego typu prób Schooltree na dystansie albumu. To sprowadza do refleksji, że w kapeli z Bostonu drzemie mnóstwo potencjału i możliwości, które jednak na albumie "Heterotopia" nie zawsze zostały wykorzystane.

Otóż mniej korzystnie muzyka Schooltree prezentuje się w utworach wielowątkowych. Dłuższe, mające czas trwania powyżej sześciu minut kompozycje, takie jak "Overture", "Cat Centipede", "Enantiodromia Awakens" czy "Day Of The Rogue" wydają się przeciągnięte, czasem po prostu usypiające, a niekiedy nawet zbyt chaotyczne, przesadzone z ilością zaprezentowanych pomysłów. Niestety na dystansie dzieła nie zabrakło także utworów, które niczym się nie wyróżniły, stanowiąc wyłącznie uzupełnienie konceptu. To zresztą wydaje się dość naturalne biorąc pod uwagę specyfikę rock opery, niejako skazaną na obecność wypełniaczy w przypadku mniej doświadczonych twórców. Rock opera to także eksperymenty. Schooltree również eksperymentuje. Kilka utworów, m.in. "Edge of a Dream", "The Leitmaiden" i "The River", zdradza inklinacje instrumentalistów zespołu do tworzenia nietypowych struktur, czy też sięgania po efekty elektroniczne, odbierające jednak naturalność muzyce Schooltree.

W sumie więc album "Heterotopia" okazuje się interesującym przeżyciem, ale miewa też słabsze momenty. To rock opera przy której można się zachwycić, aby czasem też mieć ochotę na drzemkę. Rozczarowuje sam finał, ponieważ kompozycja "Utopia" nie okazuje się mocnym, porywającym stemplem na opowiedzianej historii, a raczej czymś w formie męczącego niedopowiedzenia. Tego typu zarzuty wobec nowego albumu Schooltree rekompensują ogólne wrażenia, choćby takie perły jak utwór "The Abyss", ale bez wątpienia nie będzie dużym ryzykiem jeśli napiszę, że ten najważniejszy album dopiero przed Lainey Schooltree...    
Ocena:  7/10


O albumie w skrócie...

Skład: Lainey Schooltree (ik, w), Tom Collins (p), Peter Danilchuk (ik), Ryan Schwartzel (b) i Sam Crawford (g)
 
Tracklista: 
1. Overture
2. Rocksinger
3. The Big Slide
4. Cat Centipede
5. The Abyss
6. Radio
7. Walk You Through
8. Edge of a Dream
9. The Leitmaiden
10. The Legend of Enantiodromia
11. Specter Lyfe
12. Dead Girl
13. Turning into the Strange
14. The Edge Annihilate
15. Power of the Ghost
16. You and I
17. Into Tomorrow
18. The River
19. Bottom of the River
20. Enantiodromia Awakens
21. Zombie Connection
22. Keep Your Head
23. Day of the Rogue
24. Utopia
Lainey Schooltree. Przyszłość przed nią.
Kraj:
USA

Produkcja:  

Peter Moore, Lainey Schooltree

Dystrybucja:
 

Self Released

Gatunek: 

Rock Opera

Rok wydania:  

2017 

Podsumowując:
 

To rock opera przy której można się zachwycić, aby czasem też mieć ochotę na drzemkę.

Konrad Zola

*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz