czwartek, 1 lutego 2018

Orphaned Land "Unsung Prophets & Dead Messiahs" (recenzja)

Na szóstym dużym albumie Orphaned Land zatytułowanym "Unsung Prophets & Dead Messiahs" Kobi Farhi zadaje pytanie: "Dlaczego wciąż ze sobą walczymy?". Sposób w jaki ten znakomity wokalista definiuje współczesny świat nie jest sprzyjający dla nas - jego mieszkańców. Kobi Farhi wymienia kolejno korupcję, zwierzęcą walkę o przetrwanie, zaślepienie i niewyedukowanie mas, obojętność wobec zła, otumanienie mediami, a także chciwość, którymi kierują się politycy i przywódcy religijni. Muzyk w zawartości nowego albumu Orphaned Land poszukuje jednak szans na poprawę moralną świata i odrodzenie humanizmu. Cytując słowa Janusza Korczaka, nawołujące do zmiany globu poprzez zmianę systemu edukacyjnego, oraz Alberta Einsteina, odrzucające obojętność wobec zła, Kobi Farhi wskazuje, że nadzieja dla świata istnieje. W sumie więc album "Unsung Prophets & Dead Messiahs" przedstawia ludzi żyjących w jaskiniach i zakutych w kajdany, które nałożyli im polityczni i religijni rewolucjoniści. Orphaned Land nawołuje: Czas zrzucić te kajdany! Czas wyjść z jaskini! Niech odrodzi się filozofia pokojowego współistnienia!

W porównaniu do ostatniego albumu jedyną i oczywiście bardzo widoczną zmianą w składzie Orphaned Land jest nieobecność Yossiego Sassi. Wszechstronnie uzdolniony kompozytor, gitarzysta i instrumentalista odszedł z zespołu niedługo po premierze pamiętnego albumu "All Is One", zaś jego miejsce zajął mniej znany szerszej publiczności Idan Amsalem. Na krążku, jak to w przypadku Orphaned Land bywa, wystąpił też poważny zaciąg zaproszonych muzyków: chórzyści, wokaliści, bliskowschodni instrumentaliści, a w prace nad albumem zaangażowali się także m.in. tłumacze i kulturoznawcy. Nad miksem albumu czuwał sam Jens Bogren. Łatwo więc o refleksję, że album "Unsung Prophets & Dead Messiahs" został zarejestrowany z wielkim rozmachem. To wrażenie potęguje samo techniczne wydanie dzieła. Wszakże nie przypominam sobie piękniejszej edycji albumu, niż "Unsung Prophets & Dead Messiahs". Owszem, żyjemy w czasach, w których wychodzą rozmaite wznowienia w cenie kilkuset złotych, jak choćby klasyczne albumy Pink Floyd, ale najnowsze dziecko Orphaned Land w edycji specjalnej nie kosztuje więcej, niż osiemdziesiąt złotych. Uwierzcie mi, warto je mieć! Chodzi zarówno o przepiękne opakowanie, stylizowane nieco na świętą księgę, jak również o dodatki, które weszły w skład owej edycji. Dość powiedzieć, że zawiera ona dodatkowy krążek z nagraniami live, miksami i coverami. Na żywo pojawia się dwukrotnie sam Steven Wilson, a prawdziwym rarytasem wydaje się orientalna interpretacja utworu "Jeremy" z repertuaru Pearl Jam. Pozostaje więc pytanie jak wobec tego bogactwa prezentuje się sama muzyka w regularnej części płyty "Unsung Prophets & Dead Messiahs"?

Album otwiera piękna, niezwykle przestrzenna kompozycja "The Cave". Temu otwarciu towarzyszą subtelne żeńskie wokalizy, które wprowadzają w orientalny klimat zarówno utworu, jak również całego albumu. Styl Orphaned Land nie ulega zmianie. Łączą tu się bowiem charakterystyczne dla orientu instrumentalne przestrzenie z metalową drapieżnością izraelskiej kapeli. Z jednej strony Kobi Farhi, wzmocniony efektownymi chórami, wspina się na wyżyny muzycznej refleksyjności, aby z drugiej strony dowodzić grupie metalowych instrumentalistów. To zestawienie, tak bardzo tożsame dla Orphaned Land, zapowiada w pierwszym utworze, iż album "Unsung Prophets & Dead Messiahs" będzie kolejnym popisem na kanwie orientalnego metalu łączącego elementy rocka progresywnego i folkowej wrażliwości Bliskiego Wschodu. Efekt potęguje wielowątkowa struktura "The Cave", czyli utworu rozpisanego na przeszło osiem minut czasu trwania. Nieco krótsza jest za to kolejna kompozycja w talii szóstego dużego albumu Orphaned Land, tj. "We Do Not Resist", która charakteryzuje się intensywnym, metalowym klimatem, w którym czyste partie wokalne ustępują specyficznemu growlingowi, zaś klasyczni instrumentaliści przysłaniają nieco bliskowschodnie brzmienie zespołu. Tych ostatnich akcentów zespół oczywiście nie odrzuca - pojawiają się one w różnych miejscach utworu "We Do Not Resist" - niemniej łatwo o wrażenie, że gdyby nie pustynna przestrzeń w finale kompozycji, to otrzymalibyśmy jeden z najmocniejszych utworów Orphaned Land w ostatnich latach.

Jednak częściej na dystansie "Unsung Prophets & Dead Messiahs" pojawiają się kompozycje łączące równomiernie metal i orient, tak jak otwierający album wspomniany utwór "The Cave", czy też trzeci w rozdaniu "In Propaganda". W tle wibrującego klimatu wybrzmiewa tu charakterystyczny wokal Kobiego Farhi, który nieomal rozkłada się na akustyczno-elektrycznych wypuszczeniach instrumentalistów Orphaned Land. To kompozycja bez wątpienia balladowa, dająca słuchaczowi czas na refleksje, których ten materiał tak wiele dostarcza. Interesujące, że przejście pomiędzy utworem "In Propaganda", a kolejnym numerem, tj. "All Knowing Eye", okazuje się nieomal niezauważalne. W ten sposób piękne partie gitary akustycznej w "All Knowing Eye" podtrzymują akcenty zaproponowane w balladowym poprzedniku. Można nawet odnieść wrażenie, że ta część płyty "Unsung Prophets & Dead Messiahs" ma taki przebojowy, czy też nawet piosenkowy klimat, którego ostatecznie nie łamią mocniejsze partie gitarowe w finale "All Knowing Eye". Orphaned Land tu bardzo łagodnieje. W tej atmosferze, rockowego orientu, kapela wita się ze słuchaczami egzotycznym językiem w utworze "Yedidi". Kompozycja zaśpiewana w całości w języku hebrajskim, oparta też na bliskowschodnim instrumentarium, dobrze wpisuje się w tożsamość zespołu i przede wszystkim w jego wrażliwość. Przy okazji można tu jednak odnieść wrażenie, że Idan Amsalem okazuje się nieco bardziej łagodnym gitarzystą, niż metalowo usposobiony Yossi Sassi.

Tak oto kolejne pokłady orientalizmów, bardziej w otoczeniu rocka, niż metalu, muzycy Orphaned Land proponują w utworze "Chains Fall To Gravity". Pozostajemy w balladowej aurze, choć potężne partie chórów na dystansie tego wielowątkowego utworu symbolizują, że na dystansie "Unsung Prophets & Dead Messiahs" za chwilę wydarzy się coś wielkiego. To trochę tak jak w otwierającym album utworze "The Cave", przeplatanym różnymi stanami muzycznych emocji. W istocie kolejny utwór w zestawieniu krążka, "Like Orpheus", charakteryzuje się mocnym, dynamicznym klimatem. W tym miejscu odradza się drapieżność Orphaned Land, która po kilku refleksyjnych utworach przybyła w najlepszym z możliwych momentów. Kobi Farhi brzmi fantastycznie, gdy śpiewa w otoczeniu bliskowschodnich instrumentów, ale jego prawdziwy talent daje się poznać dopiero wtedy, gdy łączy orient z metalem. Tego pierwszego i tego drugiego w "Like Orpheus" nie brakuje. To samo dotyczy porywających zagrywek instrumentalnych, w tym znakomitej, gotowej na improwizacje gitary. Muszę więc przyznać, że "Like Orpheus" to jeden z moich ulubionych utworów na nowym krążku zespołu z Izraela. Dobrą miał więc rękę człowiek, który zadecydował, że ta kompozycja będzie promowała album "Unsung Prophets & Dead Messiahs". To wręcz wymarzony singiel, ponieważ w pełni oddaje tożsamość Orphaned Land i metalu orientalnego, który ta kapela w zasadzie stworzyła w masowej świadomości słuchaczy.

W dalszej zawartości albumu muzycy Orphaned Land zaproponowali jeszcze wiele wspaniałych momentów. Uduchowiona kompozycja "Poets Of Prophetic Messianism" zachwyca pięknymi żeńskimi wokalizami wplecionymi w bogatą sekcję chórów. Te partie słyszymy w otoczeniu instrumentów akustycznych lub tych specyficznych dla Bliskiego Wschodu. Zresztą klimat nie ulega zmianie w przypadku utworu "Left Behind", może nieco mniej patetycznego, niż poprzednik, ale wciąż poddanego wpływom chórów i akustycznych akcentów. Mocniejsza jest tutaj obecność wokalna Kobiego Farhi, a metalowi instrumentaliści kapeli też przypominają o swoim muzycznym rdzeniu - fantastycznie prezentuje się finałowa improwizacja gitarowo-perkusyjna. To prawdziwy dynamit! Tymczasem do aury tajemnic Bliskiego Wschodu przybliża "My Brother's Keeper". Ten świat, który wielu z nas zna z biblijnych przekazów, w muzyce Orphaned Land nabiera nowego wymiaru, takiego, który możemy odkryć zmysłem słuchu. Piękne orientalne przestrzenie, recytowany wokal, wreszcie śpiew, a do tego aranżacja, która przenosi słuchacza w świat znany mu tylko z telewizji muszą robić wrażenie. Do namacalnej, tej rockowej rzeczywistości, ostatecznie przywraca solówka gitarowa. Akcenty bliskowschodnie kontynuują jeszcze kompozycja "Take My Hand", wypełniona świetnymi zjazdami instrumentalnymi i pięknym solo gitarowym, a także utwór "Only The Dead Have Seen The End Of War", który osiąga agresywną, nawet brutalną jak na standardy zespołu, dynamikę opartą na klasycznym gitarowo-perkusyjnym instrumentarium (...być może wpływ na taki obrót spraw ma obecność tu znanego ze sceny death metalowej Tomasa Lindberga?).

Finał tego pięknego, jakże rozbudowanego i wielowątkowego albumu, okazuje się melancholijny. Orientalnej aurze towarzyszy porozciągana gitara, która w widowiskowym, rockowym stylu przebija się poprzez rozmaite bliskowschodnie akcenty, w tym uwrażliwione partie smyczków. Od czasu do czasu, samodzielnie lub w otoczeniu chórów, odzywa się narrator, który w epilogu wytycza wskazówki dla ludzkości. Finałowe partie utworu, jakby nastawione w radio, tworzą smutną konkluzję, choć niepozbawianą wiary w człowieka. Słowa: "Don't let it happen" są kierowane do nas - do ludzkości. Czy będziemy umieli z nich skorzystać? Z pewnością muzycy Orphaned Land potrafią skorzystać ze swoich talentów, ponieważ ich szósty duży album "Unsung Prophets & Dead Messiahs" to dzieło niezwykle wartościowe, będące kolejną perłą w orientalnym metalu. W zespole, pomimo utraty fantastycznego gitarzysty, wciąż utrzymuje się progres tworzenia. Album "Unsung Prophets & Dead Messiahs" tak pięknie wydany, opatrzony w mądre i refleksyjne słowa, a nade wszystko zagrany i zaśpiewany po mistrzowsku, okazuje się nadzwyczajnym przeżyciem. Olśniewająca muzyka.
Ocena: 10/10

O albumie w skrócie...
Skład: Kobi Farhi (w), Uri Zelha (b), Chen Balbus (g, saz), Idan Amsalem (buzuki, g) i Matan Shmuely (ip, p), a także Noa Gruman (w), Shlomit Levy (w), Mumin Sesler (kanun, ud), Fadel Kandeel (bendir, darbuka), Roi Smila (saz elektryczny), Michael Elul (ik), Rome Levtov (w), Sofia Tympakianaki (w) oraz Chór Hellscore pod kierownictwem i aranżacją Noy Gruman i Orphaned Land

Tracklista:

CD 1
1. The Cave   
2. We Do Not Resist       
3. In Propaganda   
4. All Knowing Eye  
5. Yedidi       
6. Chains Fall To Gravity       
7. Like Orpheus       
8. Poets Of Prophetic Messianism       
9. Left Behind       
10. My Brother's Keeper        
11. Take My Hand        
12. Only The Dead Have Seen The End Of War    
13. The Manifest - Epilogue
 

CD 2 - edycja rozszerzona
1. The Beloved's Cry (Live Tel Aviv 2011)
2. M I ? (Live Tel Aviv 2011)
3. Halon Layam Hatihon (Live Tel Aviv 2011)
4. As I Stare At The Ocean Alone
5. Estarabim (Alternative Mix)
6. Estarabim (Radio Version)
7. From Broken Vessels
8. Jeremy
 

Kraj:  
Izrael

Produkcja:

Orphaned Land

Dystrybucja:
 

Century Media Records

Gatunek:
 

Rock Progresywny
Metal Progresywny
Oriental Metal

Rok wydania:
 

2018

Podsumowując: "Styl Orphaned Land nie ulega zmianie. Łączą tu się bowiem charakterystyczne dla orientu instrumentalne przestrzenie z metalową drapieżnością izraelskiej kapeli [...] Olśniewająca muzyka"

Konrad Zola
konrad.zola@wp.pl
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z materiałami umieszczanymi na stronie.

2 komentarze:

  1. Lubię etniczny progreswyny orient folk metal czy jak tam określać zespoły pokroju Orphaned Land choć musze przyznać, że nigdy nie było mi z nimi jakoś szczególnie po drodze i to mimo że jest kilka zespołów izraelskich które cenię i słucham. Czas nadrobić rażącą zaległość - przekonałeś mnie :)Swoją drogą dwa lata temu Orphaned Land wydał kolaboracyjny album studyjny z Amasseffer zespołem opiewająym biblijną historię narodu żydowskiego, który od 2008 roku nie jest w stanie nagrać drugiej części płyty. Polecam pierwszą płytę jeśli nie kojarzysz, kolaborację zresztą też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałem, ale na pewno sprawdzę. Dzięki za info! Polecam też wcześniejszy album Orphaned Land pt. "All Is One" i solowy album Yossiego Sassi pt. "Roots and Roads". Znakomity jest taki metalowy orient w tym naszym europejskim świecie :) Pozdrawiam!

      Usuń