Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROCK AKUSTYCZNY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROCK AKUSTYCZNY. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2017

Collapse "The Sleep In Me" (recenzja)

Wywodzący się z francuskiego Grenbole zespół Collapse zadebiutował jeszcze w 2011 roku, dając się poznać jako kapela tworząca progresję na post rockowych gruzach. Od tego czasu, pomimo zmian w składzie, trwała pozostaje filozofia Collapse, o czym świadczy tegoroczny album zatytułowany "The Sleep In Me", będący najbardziej dojrzałym materiałem w dyskografii kapeli. To dzieło stanowi równocześnie dużą szansę, iż o zespole zrobi się wkrótce głośno. Trzeba tylko dać mu szansę.
 
Album "The Sleep In Me" składa się z siedmiu kompozycji, które zarejestrowali Vincent Coutellier (instrumenty klawiszowe), Erwann Massit (bas), Anthony Barruel (perkusja) i S
ébastien Pierron (gitara). Francuzi postawili na przestrzenne i nieco demoniczne brzmienie, co rusz rozszarpywane przez rozmaite partie klasycznych instrumentów. Największym atutem "The Sleep In Me" okazuje się właśnie potępiona aura, z której wywodzi się mrok niepozostawiający w obojętności słuchaczy. Nawet pomimo, że płyta zawiera pewne niedostatki studyjne, wynikające prawdopodobnie z niskiego budżetu zespołu, to jej dźwiękowa garażowość sprawnie wpisuje się w groźny klimat "The Sleep In Me". Groźny i atrakcyjny.

sobota, 25 lutego 2017

John Garcia "The Coyote Who Spoke in Tongues" (recenzja)

Podobno album zatytułowany "The Coyote Who Spoke in Tongues" jest jednym z najważniejszych w karierze Johna Garcii. Król Pustyni ma na swoim koncie wiele wspaniałych nagrań w barwach Kyuss, Unidy, Hermano czy Vista Chino, a przed trzema laty wydał też przecież nieźle przyjęty album solowy, ale wyjątkowość tegorocznego materiału polega na tym, iż został zarejestrowany w stylistyce akustycznej. John Garcia okazuje się więc nie tylko mistrzem pustynnego rocka, ale też twórcą klimatycznej muzyki akustycznej. Dowodzi tego "The Coyote Who Spoke in Tongues", będący z jednej strony ilustracją nieprzemijającego daru wokalnego legendy pustyni, zaś z drugiej formą kultywowania unikatowego klimatu.

Urodzonego w Arizonie muzyka na tym krążku wsparli Ehren Groban, Mike Pygmie i Greg Saenz, a także gościnnie Ronnie King, Robbie Waldman i Steve Feldman. Dwaj ostatni są zresztą współproducentami "The Coyote Who Spoke in Tongues". Mniejsza jednak o nazwiska, które dla wielu okażą się anonimowe. Liczy się wszak sama zawartość albumu "The Coyote Who Spoke in Tongues", na którym znalazło się jedenaście kompozycji. Cztery z nich powinny wydać się znajome fanom Kyuss. Chodzi o "Green Machine" z wydanego w 1992 roku albumu "Blues For The Red Sun", a także o kompozycje "Gardenia" i "Space Cadet" ("Welcome To Sky Valley", 1994) i "El Rodeo" ("...And the Circus Leaves Town", 1995). Ponadto na nowym krążku Johna Garcii usłyszymy dwa utwory w aranżacji koncertowej, zarejestrowane w 2016 roku w Zagrzebiu podczas Croatia At The Vintage Industrial Bar. Całość jest więc połączeniem pustynnej wrażliwości byłego frontmana Kyuss, wspomnień na temat tej legendarnej kapeli, a także nowych muzycznych form w poszukiwaniach jakie narzucił sobie John Garcia.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Chopin Died "Akustycznie" (recenzja)

Chopin Died to zespół wywodzący się z Bieszczadów, który dużym albumem zadebiutował w 2014 roku. Krążek zatytułowany "Chopin Died" okazał się niezłym rockowym materiałem, choć ostatecznie nie wywindował kapeli do gwiazd. Jednak Chopin Died, wbrew nazwie, nie umiera. Kapela najpierw w 2015 roku wydała płytę koncertową "Live in Rzeszów", a w tym roku zaproponowała słuchaczom album zatytułowany "Akustycznie".

Krążek, jak sama nazwa wskazuje, zawiera akustyczne reinterpretacje dotychczasowego dorobku Chopin Died. W sumie znalazło się tu dziewięć kompozycji pochodzących z debiutanckiego albumu grupy - warto przy tym jednak zauważyć, że porównaniu do tego albumu muzycy Chopin Died nie zdecydowali się wprowadzić do akustycznej rzeczywistości dwóch kompozycji z owego debiutu, tj. "Surprise" i "Freedom". Sam materiał został zarejestrowany w Studio Koncertowym Radia Rzeszów, a nad jego wykonaniem czuwali Maciej Pankiewicz, Maciej Duszak, Konrad Załęski, a także gościnnie Martyna Srocka. Całość została wydana własnym sumptem przez Chopin Died, który na potrzeby "Akustycznie" zbierał też fundusze u swoich fanów. Trudno więc przypuszczać jaka przyszłość czeka zespół jeśli na dystansie trzeciej płyty wciąż nikt się nie zainteresował jego twórczością, ale moim zdaniem warto dać mu szansę.