Otwarcie siódmego albumu Myrath, "Wilderness Of Mirrors", przynosi spore zaskoczenie. Słuchając utworu "The Funeral", trudno uciec od skojarzeń z soundtrackiem do Króla Lwa. Brzmienie jest bajkowe, barwne i momentami zaskakująco słodkie. Choć to nietypowy wstęp, zespół szybko przypomina o swoich największych atutach. Ich zdolność do łączenia arabskiej kultury z rockową energią jest unikatowa na skalę światową, nawet jeśli tym razem serwują nam te orientalne smaczki w nieco bardziej disneyowskiej oprawie. W zawartości nowej płyty wyraźnie czuć zmianę. Myrath zdecydowanie mocniej otworzyło się na melodie, choć na szczęście nie zapomina przy tym o metalowych pazurach. Wydaje mi się, że niewiele zespołów wywodzących się z kultury arabskiej potrafi tak sprawnie eksponować ją w rocku i metalu.
Fakt, że od wydanego dwa lata temu albumu "Karma" skład zespołu pozostał niezmieniony, można odczytywać jako obietnicę dopracowanego brzmienia. Mimo to Zaher Zorgati, Malek Ben Arbia, Anis Jouini, Kevin Codfert i Morgan Berthet stworzyli materiał dość nierówny. Słuchając "Wilderness Of Mirrors", można odnieść wrażenie, że Myrath stanęło na rozdrożu, a muzycy wciąż rozważają, który kierunek będzie tym właściwym. Melodyjność siódmego albumu została zaprezentowana z ogromnym rozmachem, najczęściej w objęciach hipnotyzującego, arabskiego klimatu, choć momentami wydaje się ona nieco przerysowana. Grupa nie odcina się od metalowych korzeni, ale wyraźnie puszcza oko do szerszego grona odbiorców. To właśnie to podejście, w połączeniu z unikatowym tunezyjskim ID, sprawia, że obok Myrath nie da się przejść obojętnie. Tyle że nie mówimy już wyłącznie o prog-metalu i folku. Coraz wyraźniej, jeszcze bardziej niż zwykle, słychać tu power metal, symfoniczny rozmach i kilka ewidentnych ukłonów w stronę radiowej stylistyki.
Fakt, że od wydanego dwa lata temu albumu "Karma" skład zespołu pozostał niezmieniony, można odczytywać jako obietnicę dopracowanego brzmienia. Mimo to Zaher Zorgati, Malek Ben Arbia, Anis Jouini, Kevin Codfert i Morgan Berthet stworzyli materiał dość nierówny. Słuchając "Wilderness Of Mirrors", można odnieść wrażenie, że Myrath stanęło na rozdrożu, a muzycy wciąż rozważają, który kierunek będzie tym właściwym. Melodyjność siódmego albumu została zaprezentowana z ogromnym rozmachem, najczęściej w objęciach hipnotyzującego, arabskiego klimatu, choć momentami wydaje się ona nieco przerysowana. Grupa nie odcina się od metalowych korzeni, ale wyraźnie puszcza oko do szerszego grona odbiorców. To właśnie to podejście, w połączeniu z unikatowym tunezyjskim ID, sprawia, że obok Myrath nie da się przejść obojętnie. Tyle że nie mówimy już wyłącznie o prog-metalu i folku. Coraz wyraźniej, jeszcze bardziej niż zwykle, słychać tu power metal, symfoniczny rozmach i kilka ewidentnych ukłonów w stronę radiowej stylistyki.
Z jednej strony uwielbiam energetyczne kompozycje pokroju "Until the End", widowiskowo zaśpiewaną przez Zahera Zorgatiego w duecie z gościnnie występującą Elize Ryd. To utwór bogaty i różnorodny, osadzony w doniosłym nastroju, a przy tym szybki i pełen prog-metalowych zwrotów akcji, który dumnie eksponuje tunezyjską tożsamość grupy. Tymczasem prawdziwą jazdą bez trzymanki okazuje się "Les Enfants du Soleil". Kompozycja otwiera się eterycznym chórem w wykonaniu uczniów Glanum Rock School i klimatyczną gitarą akustyczną, by po chwili przeobrazić się w mroczny, dynamiczny i wielowymiarowy monolit. Bez wątpienia to jeden z najmocniejszych punktów na krążku. Niesamowity klimat budują tu partie gitar i perkusji, zwieńczone świetną solówką i logiczną klamrą w postaci powracającego chóru.
Grupa potrafi też mocniej uderzyć, co słychać w "Still the Dawn Will Come". Utworowi nie brakuje metalowego ciężaru, choć zespół nie stroni tu od gęstych, orientalnych melodii. To zderzenie surowego rzemiosła z arabską wrażliwością tworzy wyjątkową atmosferę. Fantastycznie wypada również oparty na egzotycznym motywie "Edge of the Night", czyli utwór o zmiennym tempie, nieco tajemniczy i opatrzony znakomitym solo. W podobnym tonie wybrzmiewają "Echoes of the Fallen" oraz "Through the Seasons", choć pojawia się w nich więcej wspomnianej wcześniej przebojowości, która nie zawsze idzie w parze z fundamentem twórczości zespołu. Podkreślam jednak słowo "trochę", ponieważ obie kompozycje wciąż stanowią solidną ilustrację kunsztu Myrath, gdzie główną rolę gra muzyczna przyprawa prosto z Tunezji. Wszelkie nieznane w Europie smaczki z tamtego regionu doskonale ubarwiają ich twórczość.
Z drugiej jednak strony Myrath momentami wyraźnie popularyzuje swoje brzmienie. Jestem przekonany, że "Breathing Near the Roar" podzieli słuchaczy. Utwór brzmi bardzo eurowizyjnie, oferując przy tym piękne elementy etniczne. To tutaj Zaher Zorgati udowadnia, jak silnym jest frontmanem. Jego narracja, wspierana pasjonującymi chórami, zostaje w głowie na długo. Do tej kompozycji należy jednak podejść bardziej jak do przebojowego hymnu niż technicznego, metalowego grania. Bardzo komercyjnie wybrzmiewa też "The Clown", któremu moim zdaniem nie służy charakterystyczny efekt elektroniczny, bo w zwrotkach grupa brzmi naprawdę rasowo. Na szczęście wyśpiewany pod koniec arabski fragment ratuje sytuację, tworząc świetny finał. Z kolei ballada "Soul of My Soul", oparta na licznych chórach, znów przywołuje baśniowe skojarzenia. Dużo tu patosu i podniosłej atmosfery, która momentami może wydawać się nieco przesadzona.
W warstwie lirycznej album jest, niestety, trafnym znakiem naszych czasów. Na "Wilderness Of Mirrors" Myrath opowiada o trudzie odnajdywania prawdy w świecie przesyconym manipulacją i kłamstwem. Tytułowy labirynt luster staje się tu metaforą procesu, przez który musi przejść współczesny człowiek, by przedrzeć się do rzeczywistości – nie tylko tej o samym sobie, co o otaczającym go świecie. Summa summarum, tunezyjska ekipa porusza tematy fundamentalne, ubierając je w niezwykle oryginalną formę. Ich artystyczna formuła z pewnością nie uległa wyczerpaniu, choć wyraźnie czuć, że zespół szuka nowych dróg. Dopóki jednak w ich muzyce metalowy pazur współgra z arabskim klimatem, a unikatowa tożsamość nie ulega zatarciu, muzyka Myrath pozostanie atrakcyjna na współczesnym rynku. Albumowi "Wilderness Of Mirrors" ta atrakcyjność zdecydowanie dodaje barw.
Ocena: 7/10
| Tracklista: 1. The Funeral 2. Until the End 3. Breathing Near the Roar 4. Les Enfants du Soleil 5. Still the Dawn Will Come 6. The Clown 7. Soul of My Soul 8. Edge of the Night 9. Echoes of the Fallen 10. Through the Seasons | Kraj: |
Podsumowując:
"Myrath zdecydowanie mocniej otworzyło się na melodie, choć na szczęście nie zapomina przy tym o metalowych pazurach. Wydaje mi się, że niewiele zespołów wywodzących się z kultury arabskiej potrafi tak sprawnie eksponować ją w rocku i metalu"
Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz