sobota, 25 kwietnia 2026

Na skróty PO ZMROKU, część 8: Hällas, Arnaud Bukwald, Clive Nolan

Skróty PO ZMROKU meldują się w Europie. Nasz pierwszy przystanek to Szwecja i zespół Hällas, który definicję słowa retro ma opanowaną do perfekcji. Grupa nagrała prawdopodobnie swoje opus magnum, czyli album "Panorama". Brzmiałby on jeszcze lepiej, gdyby jeden z rozbudowanych utworów zdecydowano się podzielić na kilka części. Więcej odwagi w sięganiu po nożyczki! Następnie przenosimy się do Francji, gdzie Arnaud Bukwald – wizjoner łączący rock, jazz i elektronikę – zaprasza nas na swoją planetę płytą "Mars Caravan". Choć nagrywa nad Sekwaną, mentalnie ewidentnie przebywa w innej galaktyce. Na koniec płyniemy przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii. Tam Clive Nolan prezentuje swoje spektakularne opera show. Album, który musi angażować armię dźwiękowych górników.

piątek, 24 kwietnia 2026

Richard Barbieri "Hauntings" (recenzja)

Mistrz dźwiękowego nastroju powraca. Po pięciu latach milczenia Richard Barbieri znów wciąga słuchaczy w głąb swojej surrealistycznej wyobraźni. Album "Hauntings" to hipnotyczna podróż przez krainę ambientu i wyrafinowanej elektroniki, w której artysta, wspierany przez uznanych instrumentalistów, wspina się w okolice szczytu swojej kompozytorskiej dojrzałości. To idealna ścieżka dźwiękowa do obrazu miasta tuż po zachodzie słońca. Album o zajmującym klimacie, precyzyjnie osadzony w intymnym kolażu nocnych emocji.

To przede wszystkim autorska deklaracja Barbieriego. Krążek dominuje dźwiękowy trans, w którym tradycyjne rockowe akcenty ustępują miejsca głębokim, elektronicznym teksturom. Barbieri, jako mistrz syntezatorów i sampli, zaprosił do współpracy ciekawy skład. Jego muzycy, co prawda występują tylko w wybranych, czasem pojedynczych utworach, ale zdążyli pozostawić swój ślad na "Hautings". Na perkusji usłyszymy Morgana Ågrena (Kaipa), na klawiszach Fredrika Hermanssona (ex-Pain of Salvation), a sekcję rytmiczną wzmacnia legendarny basista jazz-rockowy Percy Jones (Brand X). Skład uzupełnia włoski trębacz Luca Calabrese, którego instrument staje się tu kluczowym głosem. Zresztą obecność Jonesa i Calabrese nie jest przypadkowa. Obaj współpracowali z Barbierim przy jego poprzednich solowych dokonaniach, tworząc z nim niemal stały, artystyczny kolektyw.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Diatom "Low Light" (recenzja)

Gdański zespół Diatom szerszej publiczności dał się poznać cztery lata temu za sprawą albumu "Sól", choć fundamenty pod ich unikatowe brzmienie położyła już wcześniejsza, imienna EP-ka z 2019 roku. Ich najnowsze dzieło, "Low Light", to jednak coś więcej niż prosta kontynuacja. To nowy, potężny rozdział, który stawia zespół w awangardzie polskiej sceny niezależnej. Warto nadstawić uszu, bo Diatom ma wszelkie argumenty, by mocno namieszać w krajowym post-metalu. "Low Light" to album zawieszony pomiędzy industrialnym chłodem a post-metalowym żarem. To równocześnie pierwsze wydawnictwo grupy nagrane w całości w języku angielskim, co dodaje kompozycjom uniwersalnego, światowego sznytu.

Zarejestrowane w Osso Studio dzieło otwiera mroźne, niemal postapokaliptyczne uderzenie. Chłodna, sterylna elektronika przecina się tu ze schowanym za gęstą mgłą wokalem. Choć industrialny chłód stanowi tu istotny fundament – i momentami, jak w przypadku patentów z utworu "Silver", chciałoby się go jeszcze więcej – sercem płyty pozostaje duszna celebracja post-metalu. Jest onirycznie, melancholijnie, a chwilami brutalnie drapieżnie. W muzyce gdańszczan czuć pasję połączoną z nostalgią. Skład, który tworzą Michał Kulniew, Jakub Kolan, Marcin Szkiel i Bartłomiej Sokołowski, przypomina współczesnych szamanów odprawiających rytuał na zgliszczach starego świata. Brzmią ciężko i dynamicznie ("For Mercy"), emanując świeżą, wręcz pierwotną energią ("Below", "Met"), która mimo swojej siły pozostaje uwiązana w surowych objęciach gatunkowej dyscypliny. Centralnym punktem tej narracji jest Michał Kulniew. Wokalista i autor tekstów o niezwykłej plastyczności głosu, potrafiący przejść od intymnego szeptu do rozdzierającego, nihilistycznego krzyku.

piątek, 17 kwietnia 2026

Na skróty PO ZMROKU, część 7: Telegraph, Spirergy, Floating Nest

W nowej części skrótów po zmroku, czyli szybkiego omówienia najważniejszych albumów ostatnich tygodni, zapraszam do Izraela, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii. Dzisiejsze zestawienie to konfrontacja trzech różnych podejść do progresywnej materii. Sprawdzimy, jak Telegraph po ośmioletniej przerwie radzi sobie z topografią umysłu i czy powrót do korzeni space rocka wciąż potrafi hipnotyzować. Zderzymy się z ambicjami Dave’a Allena, który w projekcie Spirergy testuje cierpliwość słuchacza, balansując na krawędzi piękna i przesytu. Na koniec przyjrzymy się hiszpańskiemu debiutowi Floating Nest – płycie, która udowadnia, że w rocku progresywnym wciąż jest miejsce na nową, potężną energię i wokalną charyzmę, która rzuca na kolana.