piątek, 3 kwietnia 2026

Godsticks "VOiD" (recenzja)

Czy jako ludzkość już przegraliśmy? Mroczny album walijskiej formacji Godsticks pt. "VOiD" sugeruje, że we współczesnej rzeczywistości nie ma już miejsca na kompromis. W świecie, gdzie słowa wyrwane z kontekstu stają się bronią, a machiawelizm definiuje międzyludzkie relacje, jednostka skazana jest na klęskę. W obliczu wojen i informacyjnego chaosu wybieramy odwrót do prywatnych azyli. Ta tytułowa pustka staje się w XXI wieku paradoksalnym lekarstwem, o czym dobitnie przypomina nam siódmy duży studyjny krążek zespołu.

Godsticks, który kilkanaście lat temu był zaledwie techniczną ciekawostką na trasach u boku Guthriego Govana, dziś stanowi uznaną markę na scenie prog-metalowej. Choć zespół konsekwentnie stroni od przebojowości, serwując muzykę wymagającą skupienia, ich najnowsze dzieło "VOiD" udowadnia, że są w szczytowej formie. Kolekcja dziesięciu premierowych kompozycji stanowi naturalną, a zarazem najmroczniejszą kontynuację ścieżki wytyczonej na poprzednich płytach. Warstwa dźwiękowa albumu jest gęsta i niemal klaustrofobiczna, co idealnie potęguje egzystencjalną pustkę tekstów. Darran Charles oraz Gavin Bushell operują gitarami z drapieżną precyzją, budując mięsiste, rwane riffy. Ich poczynania znajdują genialne oparcie w potężnej sekcji rytmicznej: galopującej perkusji Toma Price’a oraz selektywnych, niemal podskórnych liniach basu Francisa George’a. Na szczególną uwagę zasługują wielopiętrowe solówki w takich utworach jak "M.I.A.", "Hold Back" czy "Can't Withstand", gdzie techniczna brawura spotyka się z autentycznym niepokojem. Zresztą gitary to bardzo mocna strona twórczości Godsticks.

Na dystansie albumu regularne zmiany metrum i gwałtowne skoki tempa wiernie oddają ducha współczesnego metalu progresywnego, choć momentami w strukturze utworów słychać też wyraźne echa djentu, zwłaszcza w tych najbardziej matematycznych, poszatkowanych partiach. Precyzyjne, niemal sterylne brzmienie krążka uderza przeszywającym chłodem, ale paradoksalnie to właśnie ta surowość sprawia, że emocjonalny przekaz "VOiD" staje się tak wiarygodny. To płyta, która nie próbuje przypodobać się słuchaczowi. Ona raczej wciąga go w swoje mroczne centrum i nie pozwala wyjść z niego bez poczucia głębokiej refleksji nad kondycją dzisiejszego świata.

Mimo że utwory nie są przesadnie długie, ich struktury uderzają stopniem skomplikowania. Labirynty korytarzy gitarowo-perkusyjnych podkreślają kunszt muzyków, tworząc album niezwykle intensywny. Płyta sprawia wrażenie nieustannego ataku. Jest niczym jadowity wąż spleciony z ostrych riffów i gęstych partii bębnów. Wokal Charlesa zdaje się ten klimat rozumieć po mistrzowsku, idealnie balansując między agresją a właściwą tożsamości zespołu rezygnacją. Na "VOiD" nie brakuje jednak zaskoczeń. Przykładem może być utwór "Torn Again", gdzie pojawiają się smyczki, a całość nabiera specyficznej, trochę roamowskiej aury. To jednak roam nowoczesny, niemal cyfrowy, nierozerwalnie podłączony do sieci. 

Choć płyta kipi energią, to właśnie momenty najbardziej refleksyjne uderzają najmocniej. Po burzy trzech pierwszych utworów następuje rodzaj eterycznego wyciszenia. "Master of a Plan" fragmentami brzmi niczym hołd dla ducha starego, dobrego Alice in Chains. Słychać tu głębokie poczucie osamotnienia, będące lejtmotywem całego krążka. To niezwykle przejmujący, mroczny moment, w którym zapętlone na końcu słowa Charlesa rezonują w głowie jeszcze długo po wybrzmieniu ostatnich taktów. Podobny, chainsowski klimat odnajdziemy także w dwuczęściowym "Talking Through Walls". Muszę przyznać, że nawet w najśmielszych snach nie spodziewałbym się usłyszeć współczesnego zespołu, który tak wiernie i sugestywnie oddaje ducha Seattle lat 90. Robi to kolosalne wrażenie.
 
Sumarycznie "VOiD" nie jest albumem, który poddaje się przy pierwszym przesłuchaniu. Nie robi tego też przy drugim czy trzecim. Temu dziełu trzeba po prostu dać szansę. Świat wykreowany przez Godsticks jest mroczny, trudny i przytłaczający, a tytułowa pustka udziela się słuchaczowi na zasadzie: "nie chcę tu wracać". Jest jednak w tym krążku coś narkotycznie przyciągającego. Ta prog-metalowa siła fascynuje, choć precyzyjne, niemal kliniczne brzmienie może przerażać swym zimnem. Paradoksalnie to właśnie ta surowość czyni diagnozę współczesności tak bolesną i prawdziwą. To doskonała ilustracja kondycji gatunku. Godsticks zdecydowanie nie zawodzą.

 Ocena: 8/10



Skład: Darran Charles (g, ik, synth, w), Gavin Bushell (g, synth), Tom Price (p) i Francis George (b, w) 
Tracklista:
1. M.I.A. 
2. Hold Back 
3. Watch it Burn 
4. Master of a Plan 
5. Torn Again 
6. Can't Withstand 
7. Ruthless Coward 
8. Talking Through Walls Pt 1 
9. Talking Through Walls Pt 2
10. Hope is Burning 

Kraj:
Wielka Brytania

Produkcja:
James Loughrey

Dystrybucja:
Kscope

Gatunek:
Metal Progresywny, Post Grunge

Rok wydania:
2026 

Podsumowując: "Kolekcja dziesięciu premierowych kompozycji stanowi naturalną, a zarazem najmroczniejszą kontynuację ścieżki wytyczonej na poprzednich płytach. Warstwa dźwiękowa albumu jest gęsta i niemal klaustrofobiczna, co idealnie potęguje egzystencjalną pustkę tekstów"

Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz