czwartek, 26 lutego 2026

Karnivool "In Verses" (recenzja)

Jaka pogoda panuje dziś w Australii? Wygląda, że wraz z deszczem odradzają się legendy, o których świat zdążył już nieco zapomnieć. Po trzynastu latach milczenia, prosto z Perth, powraca Karnivool ze swoim czwartym albumem studyjnym "In Verses". Choć skład pozostał niezmienny, trudno uwierzyć, że formacja, która po wydaniu "Asymmetry" w 2013 roku pędziła jak taran, nagle tak mocno wyhamowała. Trzynaście lat oczekiwania przeliczono na 63 minuty muzyki i 10 utworów. To celebracja metalu progresywnego w jego najbardziej pojemnej formie. Płyta jest gęsta od refleksji nad upływem czasu i kondycją człowieka w dobie cyfrowego chaosu, gdzie uporządkowane media rozpuściły się w informacyjnym szumie. Czuć tu niepokój i aurę ostateczności, idealnie korespondującą z oprawą graficzną.

Karnivool mistrzowsko operuje kontrastem. W "Ghost" potężny, niski groove i drapieżne gitary ścierają się z przestrzennymi, niemal eterycznymi pasażami. Zespół stawia na kompozycje długie i wielowarstwowe. Wyjątkiem są jedynie "Drone" i "Animation", które zamykają się w pięciu minutach. Kluczem do zrozumienia tego albumu jest polirytmika. W utworze "Aozora" dzieje się tak wiele, że trudno o wspólny mianownik, a jednak "In Verses" zachowuje zadziwiającą spójność. To opowieść w klimacie post-apo. Dźwiękowy obraz świata przeciążonego danymi, który zapada się pod własnym ciężarem.

Im głębiej wchodzimy w "In Verses", tym robi się ciekawiej. Kompozycja "Conversations" uwodzi zwiewnością i fantastyczną solówką gitarową. Ian Kenny brzmi tu, jakby nucił ponure wersety przez megafon wprost do ucha upadłego świata. To kołysanka dla cywilizacji w cieniu post-metalu. Utwór "Reanimation" został posklejany z mrocznych faktur, który wieńczy genialny popis gościnnego mistrza gitary – Guthrie Govana. "All It Takes" w odświeżonej wersji wystrzeliwuje nas w kosmos jadowitym djentem, by po chwili brutalnie sprowadzić na ziemię ciężkim, mięsistym riffem. "Remote Self Control" konsekwentnie trzyma gardę. Nie zdejmuje ciężaru z barków słuchacza i ani na moment nie odwraca się od djentowych korzeni. To utwór, który nie bierze jeńców.

Wreszcie wybrzmiewa „Opal”, który jest niczym moment wytchnienia. Podniosła ballada ze smyczkami w tle, która rozkręca się w wielki, filmowy finał. Szkoda, że takich momentów nie ma na płycie więcej. Tymczasem fantastycznym zwieńczeniem albumu jest „Salva”. Kompozycja rodzi się niemal na popiołach – w absolutnym minimalizmie i ascezie. Utwór rozkręca się niespiesznie, niesiony kunsztownymi dźwiękami gitar Drewa Goddarda i Marka Hoskinga oraz głębokim basem Jona Stockmana. To proces powolnego wzrostu, który kulminuje w potężnym, choć przeszywająco smutnym finale. Natomiast krótsze formy wcale nie ustępują kolosom. Singlowy "Drone" to esencja stylu grupy – galopujące gitary i rewelacyjny wokal Kenny’ego zamknięte w prog-rockowej pigułce. Z kolei "Animation" zaskakuje sakralnym chłodem. Smyczki brzmią tu jak katharsis dla spopielonego świata, zanim perkusyjna nawałnica nie rozedrze tej ciszy na strzępy.

W sumie więc Karnivool w 2026 roku z niespotykaną lekkością porusza się między skrajnościami – potrafi na moment zastygnąć w melancholijnej pustce, by po chwili uderzyć lawiną ciężkich gitar i gęstą kanonadą perkusji. Całość zanurzona jest w oceanie efektów i pogłosów, umiejętnie balansując między różnorodnymi patentami. "In Verses" to album schizofreniczny i niepokojący. Karnivool bawi się dynamiką – od melancholijnego szeptu po serię potężnych uderzeń perkusji. Czy to rewolucja? Niekoniecznie. Płyta sprawia wrażenie dojrzałego podsumowania dotychczasowej drogi Australijczyków, aniżeli otwierania nowych drzwi. To dzieło smutne, momentami drapieżne i instrumentalnie może nieco przeładowane. Choć po trzynastu latach zespół nie lśni jeszcze dawnym, oślepiającym blaskiem, to pod tą widoczną warstwą rdzy wciąż tli się potężny ogień. 

 Ocena: 8/10


Foto: Kane Hibberd

Skład:
 Drew Goddard (g), Mark Hosking (g), Steve Judd (p), Ian Kenny (w), Jon Stockman (b), a także gościnnie Guthrie Govan (g), Mitchell Jon (smyczki)
 
Tracklista:
1. Ghost
2. Drone
3. Aozora
4. Animation
5. Conversations
6. Reanimation
7. All It Takes
8. Remote Self Control
9. Opal
10. Salva

Kraj:
Australia

Produkcja:
Forrester Savell, Drew Goddard, Karnivool

Dystrybucja:
Cymatic Records

Gatunek:
Metal Progresywny, Post Metal, Djent

Rok wydania:
2026

Podsumowując: "Choć po trzynastu latach zespół nie lśni jeszcze dawnym, oślepiającym blaskiem, to pod tą widoczną warstwą rdzy wciąż tli się potężny ogień"

Konrad Sebastian Morawski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz