środa, 25 lutego 2026

Soen "Reliance" (recenzja)

Kto pamięta czasy debiutu Soen w 2012 roku, gdy wywodząca się ze Szwecji kapela wydała album zatytułowany "Cognitive"? Najlepszą stymulacją wspomnień jest z pewnością Maynard James Keenan, bo już w pierwszych słowach debiutanckiego albumu Soen wydawało się, że okryty legendą frontman Tool prezentuje się w swoim kolejnym alternatywnym projekcie. Tymczasem na "Cognitive" śpiewał Joel Ekelöf, którego wokal zdradza pewne podobieństwa do Maynarda. Dziś wydaje mi się jednak, że skojarzenia na linii Soen - Tool były determinowane tęsknotą za amerykańską kapelą. Tym bardziej, że Soen w lirycznej warstwie swojej twórczości poruszał te same kognitywistyczne tematy, jakie stały się osią twórczości Tool. 

Czas nieuchronnie odliczył kolejne lata. Tool wydał kolejną płytę w 2019 roku, a Soen podążył swoją drogą, w zasadzie odcinając się od pierwotnych skojarzeń, choć konceptualnie zespół wciąż zajmuje się kognitywistyką w filozoficznym wydaniu. Najlepszym tego przykładem jest nowy album kapeli zatytułowany "Reliance". 

Wszak krążek opowiada o relacji między człowiekiem, a zmieniającym się światem. To zaśpiewana i zagrana relacja pomiędzy wewnętrznymi emocjami, a współczesnymi przemianami społeczno-politycznymi. Człowiek - moje własne Ja - odgradza się od otaczającego go świata. Pomiędzy nim, a przybierającą formę wirusa wiadomościami tworzy się niewidzialny mur. Silne jednostki potrafią zbudować ten mur z mocnego kruszcu, słabsze nie radzą sobie z napływem informacji. Dochodzi tu więc do zderzenia osobowości z dynamicznie zmieniającym się światem, a przede wszystkim z cyfrowym strumieniem przekazywanych wiadomości. Nie każdy wytrzymuje napięcie. Niektórzy rozpadają się w sobie, inni zdają się polegać na otaczającym świecie - zjawisko Reliance - choć często on właśnie działa dewastując nasze własne Ja. 

Wokół tego potężnego ładunku emocji Soen proponuje muzykę, którą znamy. Kapela konsekwentnie drąży w prog metalowym anturażu, sięgając też w niektórych utworach po patenty z pogranicza rocka i alternatywny. Album "Reliance", będący siódmym dużym dziełem studyjnym Soen, nie będzie zaskoczeniem dla każdej osoby, która zna wcześniejsze nagrania zespołu. Spośród dziesięciu nowych utworów nie odnalazłem tu ani jednego, który wyróżnia się na tle całej płyty. Należy odbierać ją całościowo, jako dzieło spójne, logiczne i zwarte w dźwiękach. Pełno tu mocnych, metalowych riffów, ale też daje się zauważyć fragmenty, w których Soen brzmi lżej w porównaniu do swoich poprzednich nagrań. Formuła twórczości Soen, tak bardzo uwidoczniona na "Reliance", to soczyste brzmienie sekcji gitarowo-perkusyjnej z rewelacyjnym wokalem Joela Ekelöfa oraz otwartością na wpływy z rozmaitych gatunków muzycznych.

W każdym razie trudno byłoby zarzucić kapeli, że nie stara się urozmaicić swojego brzmienia. Odnoszę wrażenie, że "Reliance" to chyba najbardziej wymyślny w dźwiękach album w dyskografii Soen. Ważne są momenty. Te klasyczne, jak fantastyczne solo gitarowe w "Mercenary" i "Vellichor" oraz zwiewne pogrywanie na gitarze w "Axis" i "Indifferent", ale też te mniej oczywiste vide ocierające się o industrial, djent i groove numery "Discordia" i "Drifter", a także emocje zawarte we wcześniej wspomnianej balladzie "Indifferent", którą wzbogacają partie fortepianowe i smyczkowe oraz efekt echo zaprezentowany choćby w kompozycjach "Draconian" i "Vellichor". W ten oto sposób Soen w 2026 roku brzmi soczyście i wielowymiarowo. Prawie klasyczny skład kapeli nagrał album, który daje dużo radości. W każdym razie, tak jak wcześniej wspomniałem, "Reliance" brzmi najlepiej w całości. Nie sądzę, aby którykolwiek z poszczególnych numerów pozwalał się zapamiętać na dłużej. Siłą tego krążka jest jego spójność, a także w warstwie lirycznej potrzebna dziś kontemplacja nad kondycją psychiczną współczesnego człowieka. 

Jeżeli więc kondycję metalu progresywnego można by rozpatrywać przez pryzmat albumu "Reliance" to jestem spokojny o ten gatunek. Soen tworzy wyrazistą, mocną muzykę. Na "Reliance" nie brakuje fantastycznych momentów. Album w istocie odzwierciedla progresywność i wielowymiarowość Soen. Zestawiając to z mądrością, która płynie w słowach wyśpiewanych przez Joela Ekelöfa otrzymaliśmy bardzo dobry materiał. Czy najlepszy w dyskografii zespołu? Ten dopiero nadejdzie. 

Ocena: 8/10


Podstawowy skład:
Joel Ekelof (w), Martin Lopez (p), Lars Enok Ahlund (ik, g), Cody Lee Ford (g) i Stefan Stenberg (b)
 
Tracklista:
1. Primal
2. Mercenary
3. Discordia
4. Axis
5. Huntress
6. Unbound
7. Indifferent
8. Drifter
9. Draconian
10. Vellichor

Kraj:
Szwecja

Produkcja:
Alexander Backlund

Dystrybucja:
Silver Lining Music

Gatunek:
Metal Progresywny

Rok wydania:
2026

Podsumowując: "[...] otrzymaliśmy bardzo dobry materiał. Czy najlepszy w dyskografii zespołu? Ten dopiero nadejdzie"

Konrad Sebastian Morawski

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz