sobota, 5 kwietnia 2025

Steven Wilson "The Overview" (recenzja)

Spróbujcie wyobrazić sobie nieskończoność. Funkcjonują w niej rozmaite obiekty, zachodzą tu procesy fizyczne i chemiczne, ale pełnia ich praw pozostaje dotąd niewyjaśniona. W tym bezkresie ludzkiego wyobrażenia pulsuje mały punkt, niemalże niewidoczny i całkowicie nieistotny w perspektywie istnienia wszechświata, jakiś absolutnie minimalny ułamek nieskończoności. To Ziemia. Tu funkcjonuje życie jakie znamy. Tu tworzone są wielkie idee, tu też są zabijane. Podobno widok Ziemi z przestrzeni kosmicznej powoduje redefinicję wyobrażenia rzeczywistości. To właśnie efekt oglądu, nazywany też kosmiczną euforią, stanowi oś albumu "The Overview" Stevena Wilsona.

Doświadczenie efektu oglądu potrafi wpłynąć na człowieka poprzez zmianę postrzegania przez niego rzeczywistości w przestrzeni kosmicznej. Niestety jest to zarezerwowane tylko dla wybranych, czyli kosmonautów. Przeciętnemu człowiekowi pozostaje wyłącznie filozoficzna i artystyczna warstwa rozważań nad efektem oglądu, jaką w 2025 roku proponuje Steven Wilson. Jego ósmy studyjny album solowy to kolejne wielkie dzieło artysty. Ważne w perspektywie przesłania, rewelacyjnie zagrane w sensie muzycznym. Oto świat zapisany w dźwiękach i słowach na "The Overview".
 
Steven Wilson nieco wątpi w kondycję współczesnego człowieka. Zarzuca mu ograniczone horyzonty i pozostawanie w sferze zaspokajania tylko swoich własnych potrzeb. Dla współczesnego człowieka świat kończy się na Ziemi, a przestrzenią realizacji jego celów życiowych stała się sieć. Brzmi ponuro, prawda? Jakkolwiek w beznadziejnym położeniu się znajdujemy - my, ludzie - to album "The Overview" pozwala zastanowić się nad szerszą perspektywą naszej obecności we wszechświecie. Dlatego też przesłanie nowego krążka Stevena Wilsona wydaje się ważne i potrzebne. Zmusza wszak do refleksji nad miejscem człowieka we wszechświecie, a jeśli się dobrze wsłuchamy w słowa angielskiego wirtuoza rocka progresywnego to niewykluczone, że wprowadzimy się w stan nostalgii, uświadamiając sobie jak niewiele znaczymy w kontekście nieskończoności.

W sensie muzycznym album "The Overview" tworzą dwie kompozycje, "Objects Outlive Us" i "The Overview", ale to podział umowny. W rzeczywistości najnowszy krążek Stevena Wilsona zawiera kilkanaście części, które tworzą spójną, harmonijną całość. Artysta na przestrzeni prawie dwudziestu lat sięgał po różne stylistyki, aktualnie jednak powrócił do macierzy, czyli do rocka progresywnego. Tak brzmi album "The Overview". Progresywnie. Klasycznie, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko standardy twórczości Porcupine Tree. Oto na dystansie ósmego albumu solowego Stevena Wilsona znalazło się dużo miejsca na głębokie, wielowymiarowe przestrzenie, kapitalne improwizacje instrumentalne i zadziorne - nawet jak na standardy Anglika - partie gitarowo-perkusyjne. Nie zabrakło tu także miejsca na muzyczny minimalizm. Najbliższe sąsiedztwo ciszy zaprasza do siebie w niektórych częściach "The Overview". Wreszcie sam Steven Wilson w warstwie wokalnej. Mniej przebojowy, niż na kilku ostatnich krążkach solo, o wiele bardziej refleksyjny, rockowy, przemawiający do słuchacza pamiętającego najlepsze nagrania Porcupine Tree. Siłą rzeczy "The Overview" musi wzbudzać skojarzenia z flagowym dzieckiem Stevena Wilsona, ponieważ album wieloma momentami brzmi jakby był zagubionym krążkiem gdzieś pomiędzy "In Absentia" i "Deadwing".

Przy nowej muzyce Stevena Wilsona znowu chce się marzyć!

Obie monumentalne części albumu mają wiele cech wspólnych, choć nieco też się różnią. W pierwszej części znalazło się znacznie więcej miejsca na improwizacje, niekiedy wręcz crimsonowskie zjazdy instrumentalne, krótkie, jakby pourywane partie dźwięku. Nie bez wpływu na taki efekt są partie klawiszowe Adama Holzmana oraz dźwięk fletu i saksofonu Theo Travisa. Niemalże w finałowych partiach utwór kotłuje się, nabiera rumieńców, rozkręca się w rytm gęsto serwowanych riffów gitarowych i partii perkusji. Wydaje się, że Steven Wilson dawno brzmiał aż tak rockowo. W finale przechodzi jednak do melancholijnej, porozciąganej na różne strony atmosfery. Kompozycja "Objects Outlive Us" mieści się więc w logicznej klamrze - wschodzi niczym słońce i matowieje niczym kończące się życie. O okolice wybitności ociera się wlecząca się solówka gitarowa w okolicach dwudziestej minuty utworu. Wystarczy zamknąć oczy. Jesteśmy w kosmosie. Przeżywamy efekt oglądu. Doświadczamy naszej własnej małości wobec nieskończoności.

W drugiej części na wstępie całkowicie wyrywamy się z letargu. Kompozycja tytułowa rozpoczyna się elektronicznym echo i serią efektów pozorujących kosmiczne uniesienia. Brzmi co najmniej jak w psychodelicznych zjazdach Floydów. W dalszej części Steven Wilson i zaangażowani przez niego muzycy znajdują się bliżej prog rocka spod znaku Porcupine Tree. Żonglują tempem utworu, dotykają spokojnych minimalistycznych form, wreszcie też rozpędzają się w mocnym rockowym stylu. Kompozycji tytułowej regularnie towarzyszą motywy z kapsuły kosmicznej. Rozmaite komunikaty wysyłane w różnych częściach utworu budują jego kosmiczne przesłanie i uwiarygadniają cały krążek przed słuchaczami. Finał okazuje się niesamowicie zaskakujący. Niczym w filmie. Romantyzm połączony z rockiem progresywnym? To mogło zabrzmieć tylko u Stevena Wilsona. W sumie więc utwór "The Overview" jest na pewno o wiele bardziej zwarty, niż "Objects Outlive Us". Nawet rozmaite wypuszczenia instrumentalne, choć fantastyczne, to sprawiają wrażenie granych z deski, na której zostały wcześniej zapisane nuty. Jakikolwiek był zamysł Stevena Wilsona, to obie monumentalne części albumu kapitalnie ze sobą współgrają.

Jaki jest więc ósmy album studyjny Stevena Wilsona?

Fantastyczny! Legendarny wizjoner muzyki nie lubi pozostawać w jednym miejscu. Choć wiele ludzi oczekuje od niego nagrywania albumów w stylu Porcupine Tree, to Steven Wilson rzeźbi w wielu gatunkach muzyki. Aktualnie powrócił jednak do rocka progresywnego, co w połączeniu z wyjątkowym przesłaniem sprawia, że "The Overview" jest tyleż albumem wyczekiwanym, co po prostu fantastycznie zagranym i zaśpiewanym. Dźwięki na nim zawarte pozostaną na długo w świadomości słuchaczy. Słucham "The Ovierview" na okrągło. Wyobrażam sobie wiele rzeczy, ale jedna z nich szczególnie obejmuje moje zmysły. Spróbujcie też wyobrazić sobie nieskończoność.

Ocena: 9/10


_MEMOpozmroku
 

Skład:
Steven Wilson (b, efekty, g, ik, w), a także Randy McStine (efekty, g, w), Russell Holzman (p), Adam Holzman (mellotron, synth, ik),
Theo Travis (sax), Niko Tsonev (g), Craig Blundell (p), Willow Beggs (w), Rotem Wilson (w)

Tracklista:
1. Objects Outlive Us
- No Monkey's Paw
- The Buddha of the Modern Age
- Objects: Meanwhile
- The Cicerones
- Ark
- Cosmic Sons of Toil
- No Ghost on the Moor
- Heat Death of the Universe

2.The Overview
- Perspective
- A Beautiful Infinity I
- Borrowed Atoms
- A Beautiful Infinity II
- Infinity Measured in Moments
- Permanence

Produkcja:
Steven Wilson

Dystrybucja:
Fiction Records

Kraj:
Wielka Brytania

Rok wydania:
2025 

Gatunek: Rock Progresywny


Podsumowując: "Przy nowej muzyce Stevena Wilsona znowu chce się marzyć!"

Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz