niedziela, 14 grudnia 2014

Bjorn Riis "Lullabies in a Car Crash" (recenzja)

Gitarzysta i wokalista norweskiego Airbag Bjorn Riis nagrał piękny album solowy, którym gładko wpisał się w dotychczasowe sukcesy macierzystego zespołu. Zresztą dystans pomiędzy rzeczoną płytą pt. "Lullabies in a Car Crash" a regularnymi nagraniami Airbag nie jest duży. Tym bardziej, że w pracach nad tym materiałem Riisa wsparli m.in. dobrzy znajomi Henrik Fossum i Asle Tostrup, a nad całością pieczę sprawowała wytwórnia Karisma Records, znana przecież ze  stałej współpracy z norweskim zespołem. Sądzę więc, że "Lullabies in a Car Crash" to dzieło, które będzie kolejnym ważnym punktem na barwnym krajobrazie norweskiego rocka progresywnego. Osąd opieram na zestawie poniżej przytoczonych wrażeń.

Całość otwiera... cisza. Tak jakby nagrywanie zostało włączone zbyt wcześnie, choć z pewnością pod ową ciszą kryje się jakaś forma artystycznego wyrazu. W każdym razie dopiero po dwudziestu kilku sekundach wyłaniają się dźwięki pierwszego solowego albumu Bjorna Riisa. Dźwięki, które na wstępie sygnalizują, że "Lullabies in a Car Crash" będzie dziełem wartym uwagi. To wrażenie potęguje struktura pierwszego utworu, będącego kokieterią ciszy i elektronicznej materii dźwięku. Cicho... sza... ciiii... Riis topi się na samym środku oceanu... z tego głębokiego amoku wyrywają nieśmiałe partie gitary w utworze "Stay Calm", zaś następnie wyłania się przyjemny wokal bohatera albumu. Przestrzeń wykreowana w tym utworze dowodzi, że mamy do czynienia ze strukturą progresywną. Później łatwo dojść do wniosku, że solowy album Bjorna Riisa mógłby być równie dobrze kolejnym dziełem studyjnym Airbag. 

Wciąż jednak znajdujemy się w kompozycji "Stay Calm", która teraz kołysze i rozpieszcza serią wypuszczeń gitarowych, niepośpiesznym tempem i subtelnymi zmianami nastroju. Nowoczesność tego materiału, wpisaną w nurt przeobrażeń gatunku, zdradzają akcenty elektroniczne. Tych w przestrzeni tworzącej "Lullabies in a Car Crash" nie zabrakło, choć większą uwagę zwracają partie gitary i leniwego wokalu. Nic dziwnego. W końcu Bjorn Riis jest przede wszystkim gitarzystą i wokalistą, dopiero później autorem tekstów i kompozytorem, a od niedawna również klawiszowcem, basistą, perkusistą i człowiekiem od efektów elektronicznych. Lista profesji tego muzyka wydaje się długa, ale to właśnie on, niczym tak jak w ostatnich latach Mariusz Duda, wziął sobie na poważnie sens nagrywania płyty solowej. Tyle jeśli chodzi o założenia, wracamy do muzyki.

Atmosferę utrzymującą się w nutach kompozycji "A New Day" strzeże bardziej zagęszczony utwór "Disappear", który skutecznie ubiega się o miano jesiennej ballady. Fantastyczne wrażenie tworzą liczne akcenty instrumentalne, krótkie wstawki klawiszy, gitar lub efektów, będące siłą choćby ostatniego albumu Pink Floyd. Falujący klimat kompozycji "Disappear" miewa swoje przestoje i doniosłości, zaś następny w kolejce numer "Out Of Reach" przywołuje standard najlepszych kompozycji Airbag. To kolejna, po "Stay Calm", wielowątkowa struktura muzyczna Bjorna Riisa. Prawie połowę tej kompozycji wypełnia melancholijna opowieść autora, która wreszcie ożywia się i prowadzi słuchacza do kolejnego tunelu gitarowych uniesień. W przypadku "Out Of Reach" mają one jednak o wiele bardziej rozbudowaną i bezpośrednią formę, niż w przypadku minimalistycznego "Disappear". Wikłają się także w dialogi z basem, wreszcie roztrzaskują się o klawisze, które niczym w zegarze życia odmierzają ostatnie tchnienia. Tick. Tock. Tick. Tock.

Niespodziewany powiew optymizmu na tym bardzo melancholijnym krążku nadciąga wraz z pierwszymi partiami gitary w utworze "The Chase". Niczym młody kocur Bjorn Riis igra ze swoją gitarą, prowokuje ją, pozwala sobie na liczne niebanalne zagrywki. Utwór ma w sobie coś z klasyki instrumentalnego rocka. Wiodące motywy zostały oparte na gitarze, która jednak od pewnego momentu zostaje zmuszona do dzielenia przestrzeni z rozległymi akcentami elektronicznymi. To bardzo żywy i przestrzenny numer, gdzie Riis zarówno nastroszył rockowe pazury, jak również otarł się o kosmiczną psychodelię. Wow! Kawałek wprowadza naprawdę sporo ożywienia do "Lullabies in a Car Crash" przełamując nieco ogólną konwencję płyty. Tymczasem ostatni utwór na krążku, będący równocześnie trzecią i ostatnią wielowątkową kompozycją Riisa, przypomina o jego naturze - powraca do ogólnego konceptu.

Kompozycja prawie tytułowa, zmianie wszak ulega pierwsze słowo, opiera się na budzącym wyobraźnię elektronicznym tle. Po dłuższej przerwie na wokalu odzywa się Bjorn Riis wprowadzając tym samym dużo właściwego mu sentymentalizmu. Tu znowu słychać znajome improwizacje gitarowe, po sąsiedzku wyłaniają się rozmaite zestawy efektów i wtrąceń, a tempo utworu zmienia się i hipnotyzuje. Gdzieś tam słychać dobrą solówkę gitarową, za chwilę kolejną, a później ostrzejsze fragmenty gitar i perkusji. Finałowy fragment tego utworu sprawia wrażenie jakby oderwanego. Wszakże w tle oceanicznemu szumu dochodzi do dialogu gitary z elektroniką, który wieńczy piękne wielopiętrowe solo gitarowe. Całość wyłania się więc jako zbiór przypadkowych elementów, choć w tym progresywnym szaleństwie rysuje się pełny obraz. Trzeba temu krążkowi poświęcić więcej, niż jedno przesłuchanie, aby ów obraz móc dostrzec.

W sumie "Lullabies in a Car Crash" jest krążkiem, który dobrze wkomponowuje się w krajobraz twórczości Airbag. Bjorn Riis rzucił się na głęboką wodę, bo nagrał solowy album jako jeden z pionierów nowej fali norweskiego rocka progresywnego. Tyle, że z tej głębokości wynoszą go znajomi muzycy. W sumie więc gitarzysta i wokalista zdradził swoje wytrawne możliwości tworzenia, ale - trzymając się retoryki morskiej - pozostał na okręcie Airbag. Miło słyszeć, że rock progresywny w Norwegii ma się tak dobrze. 

Ocena: 8/10

O albumie w skrócie...

Skład: Bjorn Riis (b, g, ik, ip, progr, w), Henrik Fossum (p), Vegard Kleftas Sleipnes (ik, p), Asle Tostrup (ef)

Tracklista:
1. A New Day    
2. Stay Calm     
3. Disappear     
4. Out Of Reach    
5. The Chase     
6. Lullaby In A Car Crash

Rok wydania:
2014
Kraj: 
Norwegia

Produkcja:
Bjorn Riis

Dystrybucja:
Karisma Records

Gatunek:
Rock Progresywny

Podsumowując: "[...] łatwo dojść do wniosku, że solowy album Bjorna Riisa mógłby być równie dobrze kolejnym dziełem studyjnym Airbag"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz