sobota, 17 października 2015

Postcards From Arkham "ÆØN5" (recenzja)

To step out of the roof! To take the reins of fate! To feel the rudder in my hands! Tymi słowami zpěvák Ivo Doseděl opowiada o świecie utrwalonym na pocztówkach wysyłanych z Arkham. Dziś to mroczne miasto wykreowane w przerażających powieściach Howarda Phillipsa Lovecrafta mieści się bynajmniej nie w stanie Massachusetts, ale w kraju morawsko-śląskim w Republice Czeskiej, a ściślej w położonym dziesięć kilometrów od granicy polsko-czeskiej miasteczku Hawierzów. To tam zamieszkuje jeden z najzdolniejszych muzyków młodego pokolenia w rockowej i metalowej muzyce, która wymyka się wszelkim definicjom. Poznajcie Postcards From Arkham...

...to w zasadzie nie zespół, ale twór stworzony przez mrocznego projektanta dźwięku, jakim jest Marek Frodys Pytlik. Jego autonomiczność w tworzeniu muzyki jest tak dalece posunięta i szalenie nieprzewidywalna, że z miejsca potrafi zaintrygować. To sumptem Marka Frodysa Pytlika, dosłownie i w świecie muzycznych wizji, ukazał się w tym roku drugi album spod szyldu Postcards From Arkham, czyli dzieło zatytułowane "ÆØN5". Na krążku oprócz czeskiego multiinstrumentalisty, kompozytora i autora słów usłyszymy jeszcze tylko dwójkę wokalistów - wspomnianego Ivo Doseděla oraz zamieszkującą we Francji utalentowaną wokalistkę Lenkę Machovą. Na tym zamyka się lista twórców materiału zawartego na płycie "ÆØN5". Przy okazji muszę przyznać, że trudno mi powiedzieć cokolwiek na temat debiutu Postcards From Arkham sprzed trzech lat, czyli płyty "Oceanize", ale nawet nie posiadając tej wiedzy z dziką rozkoszą przyznaję, że w moich muzycznych poszukiwaniach odkryłem właśnie muzykę, która będzie mi towarzyszyła przez kolejne lata. Postcards From Arkham brzmi niesamowicie!  

W sumie niecałe trzydzieści pięć minut muzyki zarejestrowanej na krążku "ÆØN5" wystarcza, aby przed Markiem Frodysem Pytlikiem złożyć najwyższe słowa uznania. W taki sposób rodzą się legendy. Zresztą pewnego rodzaju legendarność z miejsca wpisuje się w klimat stworzony na "ÆØN5" - muzyka tu zawarta ma wymiar unikatowy, ale już niektóre dźwięki z otwierającego album utworu "Imagination Filled Balloon", niektóre też wypowiedziane słowa, przywołują ostrożne skojarzenia z Ulverem, zaś inne wiodą pomiędzy bezkresnymi korytarzami nieodgadnionej awangardy. Ta muzyka w obecności słuchacza rozrasta się w monstrualne piękno z każdym dźwiękiem wystukanym na instrumentach klawiszowych i z każdym zagranym riffem gitarowym. Zaproponowane tu melodie, wypowiedziane słowa i niesamowite transcendentalne przejścia w kolejnych utworach i pomiędzy nimi sprawiają, że "ÆØN5" wyłania się jako muzyczna msza na temat mroku, tajemnicy i tego, co nieodkryte. To ożywające w nocy koszmary, stworzone po to, aby zrujnować świadomość i po chwili powrócić do niezbadanych odmętów nieświadomości. Demony Howarda Phillipsa Lovecrafta istnieją na pocztówkach z Arkham - one żyją!!!

Na horyzoncie popiołów w konwencji post rocka i przez głębokości progresywnych oceanów brnie wspominana kompozycja "Imagination Filled Balloon". Natomiast o wiele bardziej odważnie prezentuje się utwór "Aeon Echoes" - na swój sposób brutalny, naładowany potężną sekcją instrumentalną, zagrany w samym sercu opuszczonego cmentarzyska, gdzieś za pięć dwunasta. Całość brzmi agresywnie i nieprzyzwoicie klimatycznie. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na słoneczne popołudnia. Projektant mroku Marek Frodys Pytlik na ołtarzu oczekiwań słuchaczy rozdarł wszak na strzępy wszelkie przesłanki optymizmu w kompozycji "Thousand Years For Us", opartej na pulsującym instrumentarium i subtelnych klawiszach, urozmaiconej elektronicznymi detalami, o wiele bardziej recytowanej, niż zaśpiewanej. Zresztą wokal jest dość dziwnym środkiem wyrazu stosowanym na albumie "ÆØN5". Często bywa on w zasadzie narracją do tajemniczych rezultatów instrumentalnej pracy Marka Frodysa Pytlika, tak jak choćby w kompozycji "Overthrown", gdzie o wiele większą uwagę od słów zwracają świetne partie gitary balansującej pomiędzy drapieżnymi riffami a finezyjnymi solówkami. Album "ÆØN5" ma w sobie tyle dziwactw, co wręcz nieprzyzwoitego wyrafinowania.  

Tymczasem kompozycja "Elevate" wnosi kilka zestawów klasycznych prog rockowych zagrywek (znakomite bębny!), które mogłyby być równie dobrze towarzyszem napisów końcowych poukładanego amerykańskiego filmu, bowiem jest w nich sporo nieoczekiwanej zwiewności. Niemniej już same słowa - wzmocnione ostrymi heavymetalowymi zadziorami - wcale o zwiewność się nie upraszają. To w sumie dość wyraźny przykład przewrotności Marka Frodysa Pytlika, choć zarazem może to być dobry wstęp do jednego z najbardziej niezwykłych pomysłów na krążku "ÆØN5", utworu "Pays des Merveilles". Nazwijmy go balladą, nazwijmy ilustracją pociągających wokali Lenki Machovej i jej popisów znajomości języka francuskiego, może to być równie dobrze odpowiedź na temat wyzwań wobec współczesnej granicy pomiędzy ambientem a post rockiem. To tylko definicje. Sama muzyka w kompozycji "Pays des Merveilles" ma w sobie coś tak bardzo hipnotycznego i niezrozumiale absorbującego, że trudno nie wybrać się w poszukiwania muzycznego klucza uwięzionego w piersiach Lenki Machovej. 

Emocje, które generuje drugi album Postcards From Arkham są, jak zresztą widać na podstawie moich przemyśleń, dość rozległe. Nic więc dziwnego, że przedostatni utwór w zestawie tworzącym płytę "ÆØN5" wprowadza znowu coś nowego. To okolice, licznymi fragmentami instrumentalnego, marszu ku wolności. Kompozycja tym razem romansująca z nowoczesnością, efektownie wykończona, choć i niepozbawiona niebanalnych przełamań w stylu Marka Frodysa Pytlika. Tak oto ta przerażająca rzeczywistość swój epilog znajduje we wściekłym utworze "One World Is Not Enough". Ilość wydobytej tu z gitar i bębnów energii wydaje się ogromna i zaraźliwa. To niczym dzikie konie galopujące we mgle rozpostartej przez Boga o poranku. Rzecz oparta na naturalnym, żywiołowym instrumentarium a zarazem prezentacja serię akcentów, które sprawiają, że Postcards From Arkham to nazwa, którą trzeba zapamiętać. Idzie nowe, zza naszej południowej granicy, niespodziewanie i na tyle absorbująco, aby "ÆØN5" umiejscowić w grupie najważniejszych tegorocznych albumów. 
 
W finale muszę więc koniecznie dodać, że druga płyta Postcards From Arkham charakteryzuje się świetnym brzmieniem, co zdaje się zawdzięcza MetalGate Studio, GM Studio i Arkham City, w których była nagrywana. W ten sposób album "ÆØN5" pomimo swojego relatywnie krótkiego czasu trwania nie pozostawia słuchacza w poczuciu niedosytu - jest dziełem kompletnym, a w tej kompletności mieszczą się wyraźne pierwiastki schizofrenicznego szaleństwa. To hołd nie tylko dla mrocznego umysłu Howarda Phillipsa Lovecrafta, ale też dla niekonwencjonalnej muzyki. Jedno z moich najważniejszych odkryć. Uzupełniająca się w całość materia na temat post rocka, metalu, progresji i zrębów elektroniki. Cóż można więcej rzec? Teraz już wierzę, że ludzkość żyje na krańcach dwóch światów, a gdy i ona uwierzy, to może przekroczyć granicę z tego prozaicznego, ku wyobrażeniom rodem z najbardziej nieokrzesanych tworzyw mistrza z Providence i jego ucznia z Hawierzowa.  
Ocena: 9/10

O albumie w skrócie...

Skład: Marek Frodys Pytlik (wszystkie instrumenty), Ivo Doseděl (w), Lenka Machová (w)

Tracklista:
1. Imagination Filled Balloon
2. Aeon Echoes
3. Thousand Years For Us
4. Overthrown
5. Elevate
6. Pays des Merveilles
7. Woods of Liberation
8. One World Is Not Enough


Rok wydania:
2015
Kraj: 
Republika Czeska

Produkcja:
Marek Frodys Pytlik, Libor Kukula i MetalGate Records

Dystrybucja:
MetalGate Records

Gatunek:
Metal Progresywny, Rock Progresywny, 
Post Rock, Post Metal

Podsumowując: "W taki sposób rodzą się legendy"

Konrad Zola

4 komentarze:

  1. O, jak nawiązania do Lovecrafta, to trzeba będzie sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem ich na Brutal Assualt, całkiem fajnie zagrali. Na tyle przyjemnie, że po festiwalu zbadałem debiut, a pozytywna recenzja sprawiła, że zapoznam się także z drugim wydawnictwem Czechów.

    Tymczasem, panie Karolu, koniecznie proszę posłuchać nowych albumów Zierler i Caligula's Horse. Oba dopiero co miały premierę, oba są progmetalowe i oba są znakomite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caligula's Horse oczywiście w planach, ale dzięki za info o Zierler, jak zawsze jesteś skarbnicą wiedzy na temat słabo promowanych nowości. Szacun, choć noszę imię na K., to jednak nie Karol :>

      Usuń
    2. Palec mi się ześlizgnął ;)

      Usuń