sobota, 21 stycznia 2017

Hibernal "The Dark Of The City" (recenzja)

Projekt Hibernal Marka Healy'ego dał się zauważyć w 2013 roku, kiedy to pod tym szyldem ukazał się album "The Machine". W muzyce australijskiego twórcy uwagę odbiorców zwróciły przede wszystkim nietypowe konstrukcje utworów, w których zamiast klasycznych sekcji wokalnych, śpiewu, pojawiły się wypowiedziane słowa w formie dialogów lub monologów. Mark Healy pomiędzy swoje historie, w trakcie ich opowiadania, wplata instrumentalną muzykę, która czerpie z kilku różnych gatunków. W Hibernal jest miejsce na rock progresywny, post rock, math rock, oczywiście też rock instrumentalny i elementy elektroniki. Muzyka czasem znajduje się tu na pierwszym planie, czasem ustępuje akcji w konwencji słuchowiska. Taki też jest tegoroczny album Hibernal zatytułowany "The Dark Of The City". To materiał obok którego nie można przejść obojętnie.

Spróbujmy sobie w tym miejscu uświadomić, że premiera drugiej części Blade Runnera przed nami. To piękne i nieuniknione. Muzyka Hibernal nabiera więc unikatowego znaczenia. Dlaczego? Już samo otwarcie albumu "The Dark Of The City" pod postacią kompozycji tytułowej sprawi, iż cyberpunkowe emocje odżyją pod skórami wszystkich, którym te klimaty nie są obce. Za każdymi słowami wypowiedzianymi przez główną bohaterkę krążka Olivię Moreno - we wstępie akurat nieco jak Sarah Connor - narasta klimat tajemnicy i głębokiego zainteresowania. Przestrzenność tej kompozycji, futurystyczne efekty wdające się w piękny dialog z gitarą, tworzą rzeczywistą atmosferę cyberpunku. To z jednej strony progresywne malowanie instrumentami, z drugiej zaś korzenne post rockowe granie. Temu wrażeniu nie ustępuje zresztą pozostała część albumu, choć pewnym ryzykiem można określić zabiegi Marka Healy'ego, które polegają na wyciszaniu muzyki w trakcie utworu i angażowaniu sekcji mówionych. Zresztą pod tym względem nie ma żadnej regularności. Bohaterka albumu Olivia Moreno, w którą wcieliła się Faleena Hopkins, niekiedy odzywa się na początku utworów, niekiedy dopiero po ich rozkręceniu się, często wdając się w dialog z innym bohaterem albumu, granym przez Scotta Gentle Traskiem ("Target 247"). Twórcy wypowiedzianych słów wykazują się piękną, mocną dykcją. To ważne, ponieważ słowa, w tle rockowych krajobrazów instrumentalnych, stanowią jeden z ważniejszych budulców wyjątkowego klimatu "The Dark Of The City". Trzeba jednak pamiętać, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z klasycznymi kompozycjami, w pospolitym znaczeniu tego słowa, ale z utworami będącymi jakby ścieżką dźwiękową do dialogów.


Sama historia, w której Olivia Moreno poszukuje zabójców swojego partnera Toma, rozkręca się w zaskakujący sposób. Mark Healy na gitarach i perkusji zmienia klimat kolejnych utworów, przyspiesza, szarpie, niekiedy też zwalnia i daje czas na zastanowienie się, precyzyjnie wkomponowując się w ten sposób do biegu opowiedzianych wydarzeń. Tak oto wkrótce dowiadujemy się, że nasi bohaterowie, Moreno i Trask, będą musieli zmierzyć się z istotami, które nie są ludźmi. Nie są to co prawda istoty na tyle wysublimowane, co w Blade Runnerze, ale bez wątpienia można tu poczuć ducha Ricka Deckarda i jego wyspecjalizowanej jednostki tropiącej replikantów. Tym bardziej, że finał "The Dark Of The City" okazuje się niezwykle pasjonujący, zaskakujący i potężny. W pewnym momencie można tu poczuć się jak w filmie Ridleya Scotta z 1982 roku, który choć przecież nie był fenomenalną powieścią Philipa K. Dicka, to stworzył wyjątkowy segment w kulturze cyberpunkowej. O wyjątkowość wieloma miejscami ociera się także "The Dark Of The City", będący w mojej ocenie dobrym kontynuatorem tradycji cyberpunkowych, a już na pewno dumnym jej nośnikiem. To równocześnie dobrze napisana, porywająca historia. Warto w tym miejscu powiedzieć, że nowy album Hibernal charakteryzuje się niezłym brzmieniem, co wcale w tym przypadku nie musi być normą. Trzeba wszak pamiętać, że za Hibernal nie stoi żadna wytwórnia, a za większość instrumentów odpowiada Mark Healy, którego wspiera na basie Rowan Salt. To raczej projekt garażowy.  

Nie chciałbym w żadnym razie deprecjonować znaczenia tożsamości stylu Hibernal. Album "The Dark Of The City" jest wszak pięknym hołdem dla cyberpunka, ale w niektórych momentach czuć tu mocne inspiracje Toolem, ewentualnie twórczością Soen, szczególnie na poziomie przejść pomiędzy kolejnymi instrumentami w sekcji gitarowej ("Target 247", "How It Ended"). To dobre skojarzenie dodaje tylko Hibernal dodatkowego znaczenia jako projektowi co najmniej wartemu uwagi. Tym bardziej, że Mark Healy ma w sobie coś z wizjonera. Na nowym krążku Hibernal znalazły się wszak kompozycje budzące skojarzenia z Vangelisem i jego ścieżką dźwiękową do Blade Runnera ("The Dark Of The City", "Black Blood", fragmentami "Sand", "Survival"), które dodatkowo uwypuklają wszechstronność albumu "The Dark Of The City". Wszechstronność i specyficzną formę mroku, budowanego z odpowiednim napięciem, dającą słuchaczowi możliwość uczestnictwa w centrum akcji. Tym bardziej, że Hibernal na swoim nowym albumie nie stroni od naturalnych efektów (pluszczącej wody, przejeżdżających samochodów) uwiarygadniających ten materiał w uszach odbiorców. Poza tym wszystkim krążek zawiera kilka solidnych rockowych numerów ("The Pier", "Sand") mających na celu zbudowanie dynamicznej akcji. A czasem cyberpunk ustępuje balladzie przeistaczającej się w rockowego potwora (..."Monster"), choć jest to uzasadnione w sensie fabularnym.

Podsumowując mogę pokusić się o stwierdzenie, że album "The Dark Of The City" to dobre cyberpunkowe słuchowisko. Album nietypowy, tak jak twórczość Hibernal, w którym muzyka stanowi ścieżkę dźwiękową do fabularnej akcji. Pod względem instrumentalnym mamy tu do czynienia z szerokim wachlarzem pomysłów rozciągniętych w okolicach progresji, post rocka, improwizacji instrumentalnych, a nawet elektroniki, zaś lirycznie Mark Healy wykreował historię dalece zaskakującą, która ma szansę zagościć na dłużej w pamięci słuchaczy. Wszechogarniający mrok, dramatyczny finał i poczucie nieustającego pościgu sprawiają, że Olivia Moreno może być bohaterką nadającą się na cyberpunkowe afisze. W sumie więc to fantastyczne, że przez muzykę można opowiedzieć tak dalece absorbującą historię. Tak oto Mark Healy na krążku "The Dark Of The City" raz jeszcze złożył hołd cyberpunkowi, dowodząc w ten sposób, że Hibernal zasługuje, aby usłyszał o nim cały świat. Jakże to ekscytujący materiał!

Ocena:  8/10 

 O albumie w skrócie... 
Mark Healy
Skład: Mark Healy (instrumenty), Rowan Salt (b), a także Faleena Hopkins (w) i Scott Gentle (w)
 
Tracklista:
1. The Dark of the City
2. Night in Carson Bay
3. Target 247
4. How it Ended
5. Black Blood
6. The Pier
7. Sand
8. Loose Ends
9. Monster
10. Survival 


Rok wydania:
2017
Kraj: 
Australia

Produkcja:
 

Mark Healy

Dystrybucja:
 

Self Released

Gatunek:
 

Rock Progresywny, Post Rock,
Math Rock, Rock Instrumentalny
 

Album dostępny jest do odsłuchu
na stronie bandcamp Hibernal







Podsumowując: "Album jest pięknym hołdem dla cyberpunka"

Konrad Zola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz