Trzy lata temu w mojej recenzji albumu "The Oblivion Particle" zastanawiałem się czy Spock's Beard stać jeszcze na zarejestrowanie najważniejszego dzieła w swojej dyskografii. W erze po odejściu Neala Morse'a ta sztuka wydaje się trudna do zrealizowania. Spock's Beard od siedmiu lat gra i tworzy w stabilnym składzie, tj. Alan Morse, Dave Meros, Ryo Okumoto i Ted Leonard. Ponadto w 2017 roku do nagrań studyjnych zespołu powrócił esencjonalny członek kapeli Nick D'Virgilio. Jednak to wszystko nie wystarczyło, aby zarejestrować dobry materiał, bo trudno za taki uznać trzynasty album zespołu zatytułowany "Noise Floor".
Na wydawnictwo złożyły się dwie płyty, tj. regularna oraz dodatkowa EP pt. "Cutting Room Floor", na której zamieszczono utwory zarejestrowane podczas sesji do "Noise Floor". Sami muzycy Spock's Beard twierdzą, że w swojej twórczości od kilku lat podążają szlakiem ewolucji, nazywając się kapelą progresywną, która poszukuje nowych rozwiązań, aby zwrócić na siebie uwagę. W istocie w zawartości "Noise Floor" znalazło się trochę miejsca na eksperymenty z brzmieniem zespołu, zaś niektóre utwory wyprowadzają Spock's Beard na niezbadane dotąd rejony jej twórczości. Warstwa eksperymentalna nie jest tu jednak zbyt rozległa. Kapela trzyma się rdzenia swojego prog rockowego stylu, nawiązując do poprzednich nagrań (szczególnie z ostatnich lat), co oznacza, że na krążku "Noise Floor" można spodziewać się dużej liczby melodii, popisów instrumentalnych, a także nieznacznie odczuwalnej dawki mroku. Nad albumem nie rozciąga się natomiast żaden koncept. To kolekcja ośmiu niezależnych utworów, będących świadectwem aktualnych możliwości Spock's Beard.
Tak oto w zawartości regularnej tracklisty dzieła zostały zamieszczone kompozycje dynamiczne, soczyste i żywiołowe, urozmaicone serią klawiszowych efektów, brzmiące nowocześnie i zarazem niezrywające z tradycją Spock's Beard, tj. "To Breathe Another Day" oraz "One So Wise" (...klimat starej amerykańskiej szkoły, czad!), które jednak stanowią zaledwie fragment całego albumu. Właśnie w tych miejscach, w tym fragmencie, daje się usłyszeć ile pasji Amerykanom daje jeszcze tworzenie klasycznych prog rockowych numerów. Natomiast prawdziwą perłą okazuje się utwór "Box Of Spiders". Intrygujące otwarcie kompozycji, niemalże jak z filmu science fiction, następnie seria eksperymentów gitarowych z elektroniką w tle, nieco też popisów na perkusji, wyprowadzają Spock's Beard do niespotykanego dotąd w twórczości kapeli progresywnego intryguum. W tym pajęczym pudełku czai się to wszystko, co sprawia, że rock progresywny jest gatunkiem tak bardzo pojemnym na emocje i doznania - niepewność, mrok, porywające zagrywki, czy też wcześniej wspomniane eksperymenty z dźwiękiem. Wymowny okazuje się fakt, że "Box Of Spiders" to kompozycja instrumentalna. Czy to kierunek, w którym powinni dziś zmierzać muzycy Spock's Beard?
Niestety w tym strumyku zdumień znalazło się także miejsce na oceaniczne rozczarowania. Otóż na krążku "Noise Floor" nie brakuje numerów przestrzennych, nawiązujących do sprawdzonych standardów rocka progresywnego ("What Becomes Of Me","Have We All Gone Crazy Yet", "Beginnings"), gdzie muzycy Spock's Beard próbują czarować wypuszczeniami instrumentalnymi - szczególnie Alan Morse na gitarze i Ryo Okumoto na klawiszach) - i zarazem zachęcać ciepłym, pogodnym klimatem, ale ostatecznie nie są to utwory do pamiętania na lata. Trudno mi przypuszczać, że będą to kompozycje, które mogłyby poruszyć serca fanów gatunku, inaczej niż w sposób: "Ale to już było!". Można by je raczej określić prezentem dla najbardziej wytrwałych słuchaczy zespołu, ale czy o to chodziło, aby tworzyć efekt powielonej sesji nagraniowej? Niestety w zawartości albumu "Noise Floor" można się także natknąć na propozycje zupełnie nieatrakcyjne, świadczące o spadku kondycji zespołu. Nietrafione wydają się wszelkie folkowe naleciałości w utworze "Somebody's Home", a sam numer - paradoksalnie - okazuje się przeciągnięty. Nie dzieje się tu zbyt wiele, kapela zwalnia i błądzi w poszukiwaniu nastroju pomiędzy balladą a podniosłym nastrojem. W podobny deseń wpisuje się także utwór "So This Is Life". Urzekający retro klimat utworu, przywołującego momentami nawet skojarzenia z Pink Floyd, nie zostaje odpowiednio rozwinięty. Sytuacji nie zmienia nawet ładna solówka Alana Morse'a w finale kompozycji.
Łatwo więc o skojarzenie, że na krążku "Noise Floor" Spock's Beard w wielu miejscach okazuje się nieco usypiającą kapelą, co gorsza trochę też niedokładną, gdzie brakuje kontroli nad strukturą utworów oraz ich motywem przewodnim. Większość numerów sprawia wrażenie gdzieś już słyszanych. Nie przedstawiają wartości w ten sposób, że można by o nich rozmawiać, kontemplować ich istnienie, cieszyć się nimi. Być może wpływ na taki obrót spraw miał fakt, że poszczególne utwory powstawały w domowych studiach konkretnych muzyków, a dopiero później sklejano je w całość, formowano i nadawano kształtu. Nie zawsze ten proces okazywał się pomyślny, bo pomimo ogromnych starań Alana Morse'a i Ryo Okumoto album "Noise Floor" lśni tylko we fragmentach. Materiał raczej rozczarowuje, pozostawia w niesmaku i zadaje pytanie o przyszłość Spock's Beard. Dołączona do albumu EP tylko te refleksje potęguje. Spośród czterech zamieszczonych tam utworów warto wyłącznie wspomnieć o krótkim "Armageddon Nervous", instrumentalnym numerze podatnym na liczne urozmaicenia i opartym na fajnym, żywym klimacie, który wybija ze schematu pozostałe utwory. To więc najlepsza puenta całego trzynastego albumu Spock's Beard: przestrzeń schematów, które w nielicznych momentach dają się odczarować...
Ocena: 5/10
![]() |
| Spock's Beard. Bywało znacznie lepiej... |
Skład: Ted
Leonard (g, w), Alan Morse (g, w), Ryo Okumoto (ik),
Dave Meros (b, g, w) oraz Nick D'Virgilio (p)
|
||
| Tracklista: CD 1 - Noise Floor 1. To Breathe Another Day 2. What Becomes Of Me 3. Somebody's Home 4. Have We All Gone Crazy Yet 5. So This Is Life 6. One So Wise 7. Box Of Spiders 8. Beginnings CD 2 - Cutting Room Floor EP 1. Days We'll Remember 2. Bulletproof 3. Vault 4. Armageddon Nervous | Kraj: USA Produkcja: John Boegehold Alan Morse Rich Mouser Dystrybucja: Inside Out Music Gatunek: Rock Progresywny Rok wydania: 2018 | |
Podsumowując "W tym strumyku zdumień znalazło się także miejsce na oceaniczne rozczarowania"
Konrad Zola
konrad.zola@wp.pl
*Album udostępniony do odsłuchu dzięki uprzejmości wytwórni Inside Out Music.
*Przeczytaj recenzję poprzedniego materiału Spock's Beard pt. "The Oblivion Particle".
*Przeczytaj recenzję poprzedniego materiału Spock's Beard pt. "The Oblivion Particle".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz