wtorek, 28 grudnia 2021

Lee Abraham "Only Human" (recenzja)

Zamiast tradycyjnego wstępu zacznę refleksją, która sprawiła, że album "Only Human" na trwałe wpisze się do mojej pamięci. Otóż solo gitarowe w pierwszej części utworu "Counting Down" to jeden z najpiękniejszych dźwięków jakie usłyszałem w 2021 roku. Wow, Lee Abraham, jesteś mistrzem!

Refleksję wygłosiłem, przechodzę zatem do standardowego otwarcia recenzji. W mijającym roku Lee Abraham wypuścił swój dziesiąty album studyjny zatytułowany "Only Human". Multiinstrumentalista i kompozytor znany z występów w Galahad ma smykałkę do nagrań solowych. Każdy z jego poprzednich albumów pozostawiał po sobie coś ważnego. Pechem Lee Abrahama może być co najwyżej licha promocja, ale fani klasycznego rocka progresywnego z rodowodem brytyjskim, bez trudu docierają do tej fascynującej muzyki. Fascynacje na ogół tkwią w akcentach, tak jak w przypadku płyty "Only Human", której najważniejszą wartością są zapadające w pamięć zagrywki gitarowe autora. Wiele z nich wykracza poza standard, może nieco kuszą sentymentalnym brzmieniem, ale jednak dobrze świadczą o kondycji prog rocka.

Na krążek składa się pięć kompozycji, ale jedna z nich, tj. "Counting Down" trwa niemalże pół godziny, więc w gruncie rzeczy zajmuje więcej, niż połowę tracklisty albumu. Lee Abraham podzielił ten utwór na cztery umowne części ("Your Life", "The System", "I Want Out" i "Counting Down"), które w całości składają się na logiczny monument. Nie o logikę tu jednak chodzi, ale o wspaniałe emocje, które Anglik zawarł w tym utworze. Jego otwarcie wydaje się nieco senne, niezwykle melancholijne, choć jeszcze w części "Your Life" Lee Abraham znacznie podkręci tempo. Odpowiedzialny za większość instrumentów na krążku artysta zaoferuje słuchaczom dużo ciepłego nastroju, przez który będą przebijały się nieco kuglarskie zagrywki, częste wypuszczenia gitarowe, a fragmentami nawet drapieżne patenty osadzone na strunach. Intencją Anglika na dystansie albumu jest odwzorowanie życiorysu człowieka. Bez powoływania się na konkretne przykłady - człowiek rodzi się, żyje i umiera. To, co mieści się pomiędzy narodzinami a śmiercią jest zadaniem do wykonania przez każdego z nas. Lee Abraham przygląda się człowiekowi w różnych perspektywach, dlatego album "Only Human" musiał być wszechstronnym dziełem. Oczywistą ilustracją tej wszechstronności jest kompozycja "Counting Time".

Niepostrzeżenie po części "Your Life" następuje "The System", do którego Lee Abraham wprowadza trochę akustycznych sentymentów. Tempo utworu ulega wyraźnym zmianom - od melancholii po ostre rockowe zjazdy gitarowe. To właśnie pod koniec "The System" i w całości "I Want Out" płyta brzmi drapieżnie. Nad tytułowym człowiekiem zbierają się złowrogie chmury. Atmosfera krążka wyraźnie gęstnieje. W każdym razie czwarta część tego monumentu wydaje się kompromisowo łączyć to, co do tej pory wydobyło się z tego albumu. W soczystym tempie Lee Abraham przede wszystkim na poziomie gitary przechadza się po klasycznych patentach rocka progresywnego. Wielowątkowa struktura kompozycji sprzyja licznym solówkom i improwizacjom, a także dźwiękowym urozmaiceniom. W sumie więc cztery części tworzące utwór "Counting Down" dostarczają wielu miłych wrażeń. Zagrana w początkowych fragmentach albumu solówka gitarowa pozwoliła nawet nadać Lee Abrahamowi tytuł mistrza. Nie bez przyczyny przywodzi ona skojarzenie z absolutnie wielkim "The Division Bell" Pink Floyd, dlatego wzrusza i ekscytuje. Kolejne fragmenty "Counting Down" utrzymują wysoki poziom, ale nie zapominajmy, że przed nami jeszcze cztery kompozycje. Co w nich do zaoferowania ma Lee Abraham?

Kompozycja tytułowa została utrzymana w intrygującej atmosferze, choć można tu było spodziewać się szerszego rozwinięcia. Tak oto Lee Abraham oferuje w utworze "Only Human" szeroką paletę zagrywek gitarowych, dorzucając do tego kilka kolejnych solówek. Numer brzmi balladowo, bardzo refleksyjnie, czasem podniośle, ale ostatecznie tworzy w słuchaczu wrażenie, że brakuje mu mocniejszego finału. Szkoda, że do tej kompozycji nie nawiązuje kolejny numer w trackliście. Otóż w "Days Gone By" artysta mocno zainwestował w elektroniczne udziwnienia, które niekoniecznie korespondują z pozostałą częścią albumu. Na szczęście nie ma tego zbyt wiele. Całość szybko osiąga kształt fajnego prog rockowego numeru. Brzmi optymistycznie, dodatkowo oferuje kolejne dwie niezłe solówki gitarowe. W podobnym tonie wybrzmiewa "Falling Apart", którego wartość dodatkowo podnosi klimatyczna przestrzeń wygospodarowana w finałowych fragmentach utworu. Natomiast w wieńczącym dzieło utworze "The Hands Of Time" Lee Abraham pozwolił sobie na eksperymenty. Zmienia się tu nastrój albumu. Robi się bardzo poważnie. Powracają gitary sygnalizowane w pierwszej części "Counting Down", tak jakby całość miała zostać zamknięta w sentymentalną klamrę. Jeszcze kilka partii bębnów, kilka elektronicznych urozmaiceń, kolejne fantastyczne partie gitary i można zamykać ten muzyczny życiorys. Kompozycja "The Hands Of Time" kapitalnie spina ten album w logiczną całość.

Niekwestionowanymi bohaterami tego albumu są Lee Abraham i jego gitara, ale warto dodać, że na dystansie "Only Human" zaprezentowała się także sekcja instrumentalna (Gerald Mulligan i Rob Arnold), a także wokaliści (Marc Atkinson, Peter Jones i Mark Spencer). Ich wkład do całości nagrania jest ważny. Ostatecznie też nie sposób odmówić dziesiątemu albumowi Lee Abrahama pięknych wrażeń, jakie dostarcza słuchaczom. Krążek ma swoje wielkie momenty, które przywołują najlepsze skojarzenia z nowym rockiem progresywnym, jest materiałem dobrze wyprodukowanym i zagranym z ogromną pasją. Bez wątpienia "Only Human" stanie się z jedną z najmocniejszych pozycji w dyskografii Lee Abrahama.

Ocena: 8/10

Lee Abraham i jego gitara
O albumie w skrócie...


Skład: Lee Abraham (b, g, ik) oraz Gerald Mulligan (p), Rob Arnold (ik), Marc Atkinson (w), Peter Jones (w), Mark Spencer (b)
 
Tracklista:
1. Counting Down
– Your Life
– The System
– I Want Out
– Counting Down
2. Only Human
3. Days Gone By
4. Falling Apart
5. The Hands Of Time

Rok wydania:
2021
          
     
Kraj: 
Wielka Brytania

Produkcja:
Lee Abraham

Dystrybucja:
F2 Music

Gatunek:
Rock Progresywny

Podsumowując: "Krążek ma swoje wielkie momenty, które przywołują najlepsze skojarzenia z nowym rockiem progresywnym"

Konrad Sebastian Morawski

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz