Na swoim pierwszym dużym albumie Michał Łapaj zaoferował słuchaczom dziesięć kompozycji rozpisanych na przeszło godzinę muzyki, której ramy można wystrugać z takich materiałów jak rock progresywny, elektronika i ambient. W każdym razie skala inspiracji muzyka znanego z Riverside jest szersza, co słychać w "Are You There", stąd też próby zdefiniowania tej płyty w oparciu o konkretne gatunki muzyczne nie będą oddawały całej prawdy. Jest to przede wszystkim świat Michała Łapaja, jego tęsknoty do analogowego brzmienia i jego klawiszowych wyobrażeń, które zdołał przekuć w dużą płytę. Poza klawiszowymi nie usłyszymy tu zbyt wielu innych klasycznych instrumentów (wyjątkiem jest perkusja), w kilku utworach odezwą się wokaliści, a całość można by określić elektronicznym nokturnem, gdyby nie muzyczne impulsy odpowiedzialne za wielowymiarowy charakter albumu. Trzeba jednak przyznać, że dominują tu przede wszystkim ponure wymiary tego charakteru.
Album "Are You There" otwierają sygnały dźwiękowe sprawiające wrażenie SOS nadawanego w alfabecie Morse'a. To kompozycja "Pieces", którą oprócz wspomnianych sygnałów, uzupełnia jakby postrzępiona sekcja klawiszowa. Zatem już na starcie Michał Łapaj wysyła swoim słuchaczom komunikat, że warstwa graficzna albumu autorstwa Anthony'ego Rondinone stanowiła klarowną zapowiedź świata mroku osadzonego w muzyce. Autor krążka rzeźbi w mroku i nadaje mu kształt w elektronicznych przestrzeniach, tak jak w utworze "Where Do We Run", który przeistacza się w towarzystwie słuchaczy. Jego pierwsze fragmenty wydają się niepozorne. To minimalistyczny ambient. Muzyczne tło utkane z efektów dźwiękowych, które w kolejnych fragmentach nabierają wzmożonego tempa - niektóre pomysły Michała Łapaja brzmią tu gwałtownie i ciężko, aby w finale przejść do elektronicznego szału w stylu najważniejszych klasyków elektroniki przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, wreszcie dogasając emocje w sprawnej minimalistycznej klamrze. To wszystko na dystansie jednego, rozbudowanego utworu. Przeszło dziesięć minut fantastycznego, absorbującego klimatu.
Na dystansie "Are You There", tak jak wspomniałem na wstępie, nie brakuje również numerów, w których wybrzmiewają słowa. Utwory "Flying Blind" i "Shattered Memories" łączy osoba Micka Mossa, który w swej charakterystycznej, nieco zamglonej manierze wokalnej dokłada kilkanaście zdań ważących więcej, niż opasłe tomy encyklopedii. Warto wspomnieć, że kompozycja "Flying Blind" rozwija motyw sygnału zagranego na początku płyty, zaś "Shattered Memories" ociera się nieomal o post-metalową wrażliwość. W obu przypadkach Michał Łapaj buduje klawiszowe wieże - piętrami są kolejne minuty utworów, im dalej, tym więcej można zobaczyć (usłyszeć). Inaczej jest w przypadku drugiego głosu na płycie, czyli Beli Komoszyńskiej. Jej wokalizy w kompozycji "Fleeting Skies" to czysta magia, która w połączeniu z elektronicznymi pejzażem Michała Łapaja, tworzy czarną magię. Ileż tu emocji! Jak głęboko, do samego centrum układu nerwowego, potrafi dotrzeć "Fleeting Skies", to trzeba przekonać się samemu. Natomiast w utworze "Shelter" Bela Komoszyńska śpiewa w tonie pozostałych utworów tworzących "Are You There", opierając słowa na pięknych, a zarazem tajemniczych i mrocznych przestrzeniach. Słowa jeszcze usłyszymy tam, gdzie trudno byłoby się spodziewać, czyli w kompozycji "Unspoken". Wypowiada je prawdopodobnie sam autor, tworząc intensywne tło wypełnione serią zagrywek klawiszowo-perkusyjnych oraz właściwych tej płycie elektronicznych efektów.
Duży debiut Michała Łapaja to emocje. Te osobiste, którymi autor dzieli się ze słuchaczami, a także te, które autor wywołuje u słuchaczy. Obok "Are You There" nie można przejść obojętnie. Oniryczny klimat albumu angażuje bez reszty i woła o refleksje. Poprzez emocje zawarte w tej muzyce musimy zmierzyć się ze swoimi demonami, więc album "Are You There" jest niczym terapia, która wyciąga od nas osobiste przeżycia. Jest jak obrazy Zdzisława Beksińskiego - przerażające i na pozór odrealnione, ale gdy się dokładniej przyjrzeć łatwo zobaczyć tam fragmenty siebie. Na końcu tej drogi znajduje się oczyszczenie. Poza tym wszystkim to wspaniała muzyka. Na ten moment najlepsza z możliwych ekspozycja talentu, doświadczenia i wyobraźni Michała Łapaja.
| Emocje, którymi autor dzieli się ze słuchaczami... |
Skład: Michał Łapaj (ik, efekty), Bela Komoszyńska (w), Mick Moss (w), Artur Szolc (ip, p)
|
|
| Tracklista: 1. Pieces 2. Flying Blind 3. Shattered Memories 4. Shelter 5. Where Do We Run 6. Fleeting Skies 7. In Limbo 8. Unspoken 9. Surfacing 10. From Within Rok wydania: 2021 | Kraj: Polska Produkcja: Michał Łapaj, Magda i Robert Srzedniccy Dystrybucja: Mystic Production Gatunek: Elektronika, Ambient, Rock Progresywny |
Bardzo dobra płyta, a mariaż wokalny z Mickiem Mossem to strzał w dziesiątkę.
OdpowiedzUsuń